- Gdy pojawią się pieniądze, to będziemy mogli zacząć wszystko układać. Jest dużo drobnych elementów do poskładania, ale podstawą jest spłata naszych zobowiązań. Wtedy będziemy wiedzieli na czym stoimy i co możemy zaoferować piłkarzom – przyznaje Bogdan Kosmalski, wiceprezes ds. piłki nożnej w Energetyku Gryfino
Czytałeś mój artykuł o tym, że w Energetyku nie ma autorytetów? Pisałem m.in. o tym, że działacze nie rozmawiają z piłkarzami, a trenerami są ich koledzy.
- Oczywiście, że czytałem i zgadzam się z każdą tezą. Widzę to od dawna. Energetyk ma bardzo dobrych piłkarzy. Pod względem umiejętności należą do ligowej czołówki, ale nie tworzą zespołu, tylko zbiór indywidualności. Bardzo źle wyglądają też relacje na linii działacze-piłkarze.
Oni mówią o tym bardziej dosadnie: nie angażujemy się, bo zarząd ma nas w dupie.
- Wcale tak nie jest. Po prostu nastały trudne czasy. Przez koronawirusa nic nie jest pewne, niewiele można zaplanować.
Odnoszę wrażenie, że koronawirus stał się wymówką na wszystkie problemy gryfińskiego futbolu.
- Akurat w moim przypadku trochę jest. Zachorowałem na COVID-19, przebywam jeszcze w domu i dochodzę do siebie. Dlatego nie mogłem spotkać się z piłkarzami i wyjaśnić im kilku spraw.
Nie jesteś przecież jedynym działaczem w Energetyku.
- Nie, ale jestem wiceprezesem ds. sportowych i to leży w moich kompetencjach.
Korzystając z okazji, kto zasiada jeszcze w zarządzie? Bo zdążyłem się pogubić.
- Poza mną i Markiem Hipszem są to Mirek Krupa, Kazik Koczan i Justyna Hipsz-Lidak.
Córka Hipsza i Koczan są członkami zarządu?
- Tak. Uprzedzając twój komentarz: Kazik wniósł dużo dobrego do klubu, bardzo dużo pomaga. Często rozmawiamy ze sobą. Ale to nic dziwnego jak na jednej drodze spotka się dwóch pasjonatów. Bardzo go szanuję.
Całą rozmowę można przeczytać w dzisiejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze