Od lat przychodzą do redakcji czytelnicy, najczęściej są to osoby w wieku średnim lub starsi mieszkańcy, skarżący się na wycinanie płuc miasta. Opowiadają z żalem o kolejnym zniknięciu kawałku lasu w okolicy i proszą o interwencję. Aby zaspokoić ciekawość jednych oraz odpowiedzieć na pytania drugich, w końcu kompleksowo zajęliśmy się tematem wycinania drzew w lasach.
Najświeższe pytanie dotyczy terenu za miastem w kierunku elektrowni, gdzie właśnie niedawno dokonano wycinki. Tam spotkaliśmy się z Markiem Wosiem, inżynierem nadzoru z Nadleśnictwa Gryfino, który już 43 lata związany jest z lasami. W służbowym telefonie ma zainstalowaną specjalną aplikację, a w niej zarejestrowane są dokumenty obejmujące lata od 2006 do 2019. Nadleśnictwo Gryfino zajmuje obszar wielkości 18 885 hektarów, jest to około 900 oddziałów, na te oddziały składa się od kilku do kilkunastu wydzieleń. Za pomocą wspomnianej aplikacji pracownik nadleśnictwa ma dostęp do tego, co w danym miejscu już zostało zrobione i co jest zaplanowane. Każde nadleśnictwo przechodzi raz na 10 lat tzw. rewizję urządzania lasu. Podczas niej oddelegowani do tego specjaliści Biura Urządzenia Lasu weryfikują to co wykonano przez 10 lat i m.in. na podstawie danych z tej rewizji opracowywany jest plan na kolejne dziesięciolecie. Akurat u nas obecnie obowiązuje plan od 01.01.2017 do 31.12.2026 roku.
Miejsca, w którym jesteśmy pan Marek szuka w aplikacji po tzw. adresie leśnym. Po chwili dowiaduję się, że teren ten należy do leśnictwa Pniewo, jest to oddział 99. Oddział ma około 25-30 hektarów. To konkretne wydzielenie miało zaplanowane na rok 2018 pozyskanie drewna, tak wynika z dokumentów. Widnieje tam też skrót 1B, co pan Marek tłumaczy mi jako rębnię pierwszą B, czyli zrąb zupełny. W dalszym punkcie jest zaplanowana O-ZGRYZD tego miejsca ochrona lasu, co oznacza, że np. pozostała tam część drewna, która nie zostanie zużytkowana, może być ogryzana przez bytujące tu jelenie, chodzi konkretnie o korę. Następny punkt to porządkowanie powierzchni.
- To, co obserwujemy teraz to teren przed porządkowaniem – objaśnia inżynier nadzoru Woś.
Dochodzimy do szczegółów planu. Zagłębiając się w dokumentach aplikacji widzimy, że jest też konkretny zapis mówiący o tym, ile materiału było stąd do pozyskania. A było 607 m3, ale pozyskano 533,12 m3. Skąd ta rozbieżność? Ubiegłoroczne huragany spowodowały konieczność usunięcia wywrotów i złomów, razem około 70 m3. Wczytując się jeszcze dalej, wchodzimy w zakładkę w materiały/produkty, a tam widnieje opis tego, co uzyskano z rosnących tu niedawno drzew. W elektronicznych dokumentach zanotowano, że rosły tu takie gatunki: dąb średniowymiarowy (tzw. papierówka dawniej), sosna wielkowymiarowa, najwięcej, bo 316 m3 sosny klasy C, rosły jeszcze te klasy A i B. Pytam, czy to określenie „papierówka” oznacza drewno, którego przeznaczeniem jest zostanie kartką w książce?
- Najczęściej tak. Ale także produkuje się z niego parkiet, węgiel drzewny, palety i wiele innych przedmiotów, np. elementy mebli – odpowiada Marek Woś.
Zasada odbioru drewna jest taka, że nadleśnictwo sprzedaje drewno loco las po zrywce, czyli przygotowane przy drodze wywozowej, skąd łatwo jest nabywcy je załadować i przetransportować do miejsca docelowego. Zrywka – ściąga się z powierzchni, gdzie był wyręb, na legary (drewniane, podłużne elementy – przyp. red.), to w zasadzie czynność transportu drewna z miejsca pozyskania do załadunku.
- To drewno odpowiednio oznakowane leży i czeka na przewoźnika nabywcy – mówi M. Woś. - Tu już kończy się nasze zainteresowanie tym materiałem. Nawet jeśli zostanie przez ciężki samochód zniszczona droga publiczna, to przewoźnik ponosi za to odpowiedzialność – dodaje.
Stuletnie sosny to już staruszki
Wiek rębności dla sosny liczy się od 80 do 100 lat. Właśnie drzew tego gatunku było tu najwięcej. W mniejszej liczbie rosły także: świerki, akacje, dęby szypułkowe, bezszypułkowe, brzozy.
- Stuletnia sosna to już ostateczność, jeśli chodzi o wycinkę – mówi M. Woś.
Reaguję zdziwieniem, więc od razu dostaję odpowiedź. Pan Marek tłumaczy, że las się hoduje, a jak każda hodowla i on jest po coś, na użytek. Sosna, która przekracza ten magiczny wiek po prostu zamiera, jej drewno staje się nieużyteczne. Gdyby tak pozostawić te drzewa, to sosna by samoistnie zamierała po osiągnieciu wieku 100 lat, rozmnażałyby się w niej szkodniki.
Wracając jednak do naszej wycinki, w elektronicznych dokumentach możemy wyczytać, że przewidziane są jeszcze zabiegi agrotechniczne i odnowienie – te plany obejmują cały ten teren, to jest 3,09 hektara Co oznacza, że całość zostanie odnowiona, ale nie w tym roku. A to dlatego, że te wszystkie odpady, czyli m.in. gałęzie pozostawione z wyciętych drzew, muszą przelegiwać przez sezon w danym miejscu. Owady, które znajdują się na tym terenie przeniosłyby się na świeżo posadzone sosny, co byłoby dla sadzonek niemal wyrokiem śmierci. Dlatego przez ten sezon będą żerować jeszcze na pozostałościach po starych sosnach.
Tak wygląda planowa gospodarka leśna, pan Marek podkreśla, że nie ma takiej możliwości, aby nie zrobiono w tym miejscu nowych nasadzeń. A wycięto drzewa dlatego, że osiągnęły już wiek rębności. Zapewnia, że to wszystko zostało dawno zaplanowane i nie ma się czym martwić.
- Możemy założyć, że mniej więcej co 90-100 lat wycinamy sosnę – wyjaśnia inżynier nadzoru. – Wycina się, następnie sadzi…i w niektórych miejscach drzewka mają 2 lata, w innych już 50… i tak ten cykl stuletni zostaje zachowany – dopowiada.
Dowiaduje się, że jeżeli ma być zachowana trwałość lasu, to gospodarka leśna musi być prowadzona właśnie w ten sposób. Trwałość to jest 100 lat dla sosny, 130 dla buka, 150 dla dębu.
„Czyńcie sobie ziemię poddaną”
– My pomagamy naturze – zapewnia Marek Woś. - Wiem, że dla wielu może to dziwnie zabrzmieć, ale tak jest. Robimy to z doświadczeniem, bo to są doświadczenia kilkusetletnie przecież. Skąd te obecne drzewostany się wzięły? No stąd, że nasi poprzednicy tak właśnie prowadzili tę gospodarkę – dodaje.
- Wiem, że niektórzy z żalem patrzą na to, że wycięto „jego” kawałek lasu. Zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś tu jeszcze w poprzedni sezonie zbierał podgrzybki, ale tu przyjdzie za 5 lat na maślaki albo na kozaki. A podgrzybki będzie zbierał obok – mówi M. Woś.
Pytam, czy w okolicy zaplanowano dużo wycinek? W tym roku nie przewiduje się cięć w okolicach Gryfina. Poza tym uzyskuję informację, że tego typu cięcia wykonuje się głównie jesienią i zimą.
- Latem po prostu trudniej jest pracować, dużo jest podszytu, drugiego piętra, z natury więc się tego nie robi w miesiącach letnich – tłumaczy inżynier nadzoru.
Tak zwanym kosztem nabywcy osoba prywatna może zakupić w cenie 20 zł za m3 pozostałości po wycince. Chętny może sobie to przygotować i zabrać z lasu. Najpierw trzeba jednak przyjść po ,,przepustkę” do leśniczego, na wstępne przeszkolenie, aby wiedzieć, jak nie zrobić sobie krzywdy przy tym zbieraniu. Przepustka daje też możliwość wjazdu na teren leśny po wyrobiony surowiec.
Biuro Urządzania Lasu
Widziałam już dokumenty, plany i bardzo szczegółowe informacje dotyczące danych terenów leśnych, gatunków drzew, ich wieku i przeznaczenia. Zastanawiam się jednak, kto te plany ustala? Zostaję poinformowana, że jest specjalny dział leśnictwa, który nazywa się Biuro Urządzania Lasu. Biuro to podzielone jest na kilka oddziałów. Nasz jest w Gorzowie Wielkopolskim i tam pracują różni specjaliści, m.in. gleboznawcy czy taksatorzy. Ci drudzy chodzą po lesie, obserwują i notują, jakie zabiegi należy zastosować w określonych partiach lasu. W pierwszej rewizji zaplanowane jest pielęgnowanie gleby, czyli sadzonek, w drugim okresie mają się odbyć tzw. czyszczenia wczesne, potem czyszczenie późne, następnie będą trzebieże wczesne i także późne. Te odbywają się, kiedy drzewa mają powyżej 40 lat i trwają do mniej więcej 70 roku życia drzew. Wycina się wówczas poszczególne drzewa, które przeszkadzają lub są chore. Następnie przez okres np. dziesięciu lat drzewostan przyrasta bez żadnych zabiegów, aby rośliny wzmocniły się, ich korony rozbudowały, jest wtedy duży przyrost masy. Każdy leśnik chciałby żyć tyle, ile trwa taki cały cykl.
Na szkicach odnowieniowych widać wszystko jak na dłoni. Są także szkice zrębowe, na cięcie drzewostanu. Można zauważyć zaznaczone na zielono dwustuletnie dęby szypułkowe, tych nikt nie wytnie. Nie wycina się też np. drzew o wyjątkowej formie pnia lub korony lub będących bazą pokarmową dla zwierząt.
- Drzewa muszą przejść cały swój cykl, bez sensu byłoby wycinać za młode rośliny – zaznacza M. Woś. W lesie nic nie dzieje się przypadkiem! Mam nadzieję, że mieszkańcy już nie będą się tak niepokoić, że ktoś wycina bezprawnie połacie lasu – dodaje.
Ja dowiaduję się jeszcze, że mapy dla leśników przygotowywane są z użyciem bardzo szczegółowego GPSu. Niektórzy mówią, że las to nie apteka, a pan Marek na to stwierdzenie odpowiada, że to właśnie w lesie wszystko jest tak kontrolowane, że przy nim apteka to…
bg
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze