Reklama

W Gazecie Gryfińskiej duży wywiad z burmistrz Chojny

Chojna kwitnie. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie. Monitorowane centrum, prężna instytucja kultury, liczne imprezy, kolejne inwestycje. Centrum Kultury w Chojnie poświęcimy osobny materiał w wydaniu Gazety Gryfińskiej 2 sierpnia. Tym razem udaliśmy się na sam szczyt chojeńskiej władzy, żeby zrozumieć, jak im się to udaje. Za wszystkim od 2018 roku stoi energiczna i bezpośrednia kobieta, Barbara Rawecka. Panią burmistrz pytamy miedzy innymi o to, jak widzi swoją rolę, co jej wypada i czy są granice jej kompetencji. Cały wywiad w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej, a poniżej jego krótki fragment.

Jak się rządzi Chojną?

Barbara Rawecka: Trudno ocenić, czy się rządzi… Pracę burmistrza postrzegam raczej jako służbę mieszkańcom. To raczej reprezentowanie i wsłuchiwanie się w głosy mieszkańców i realizowanie zadań, które mają ułatwić im życie.

 

Jak wsłuchuje się pani w te głosy?

- Rozmawiam z nimi. Dużo chodzę po Chojnie. Mieszkam tutaj całkiem blisko i spotykam się z mieszkańcami gminy w różnych okolicznościach. Nieraz śmieję się, że zanim dojdę do pracy, to sześć rozmów przeprowadzę.

 

Ludzie sami panią zaczepiają, czy rozmawia pani głównie z osobami, które już pani zna?

Reklama

- (śmiech) Bywa tak, że stoją i czekają na mnie na ulicy przed urzędem. Niekoniecznie są to osoby mi znane. Na ogół to ktoś oczekujący jakiejś pomocy. Bywa jednak tak, że by móc komuś pomóc, niezbędnym jest przykładowo obecność jakiegoś urzędnika czy naczelnika. Wtedy umawiamy się w urzędzie. W końcu z mieszkańcami spotykam się przecież także w ramach i godzinach mojego urzędowania. Nie ograniczam tych spotkań jedynie do dnia, dwóch, od tej do tej. To trwa cały tydzień, w ramach możliwości.

[...]

Reklama

Ma pani jakichś zapiekłych przeciwników? W Gryfinie, na linii burmistrz – opozycja, praktycznie co sesja odbywają się niemalże spektakle. Niestety, poza manifestacjami na użytek własnych zwolenników, merytorycznie wnoszą do omawianych spraw tyle, co kot napłakał.

- W mojej radzie tak nie jest. Może to źle zabrzmi, ale ja nie widzę sensu w takim biciu piany. Można jedynie przedobrzyć.

 

Może to kwestia skali? Według dostępnych danych Chojna liczy sobie około siedem i pół tysiąca mieszkańców.

- W Chojnie też nie zawsze wszyscy byli dla siebie mili, dogadywali się i tak dalej. Kiedyś na sesjach w Chojnie też różne rzeczy się działy. Pamiętam z dawnych czasów, jak stawiano burmistrza na baczność i robiono pokazówkę w sali widowiskowej Domu Kultury. Taki sąd nad burmistrzem. Gdyby ludzie nie uwierzyli, że nam idzie o dobro gminy Chojna, też mogłoby być różnie.

Reklama

 

Cały wywiad w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama