Elżbieta Kasprzyk od wielu lat pełni funkcję radnej Rady Miejskiej w Gryfinie. Była jedną z kluczowych postaci w klubie Gryfińskiej Inicjatywy Samorządowej popierającej burmistrza Mieczysława Sawaryna. Ale już nie jest. Podczas jednej z ostatnich sesji niespodziewanie wystąpiła ze swojego klubu.
Elżbieta Kasprzyk: Na ostatniej sesji podjęłam decyzję o opuszczeniu Klubu Radnych Gryfińskiej Inicjatywy Samorządowej, którego od 2006 r. byłam członkiem oraz przez pewien czas przewodniczącą. To były dwie dekady intensywnej pracy, obejmujące pięć wspólnych kampanii wyborczych. Przez te wszystkie lata, członkami naszego klubu było wielu wspaniałych ludzi. Jedni przychodzili, inni odchodzili, niektórzy wracali – jednak fundamentalne zasady naszej współpracy pozostawały niezmienne. Przez lata były to: szczerość, zaufanie i wzajemny szacunek. Podstawy głęboko ugruntowane, łączące nas i utrzymujące naszą współpracę w celu wspólnego działania na rzecz mieszkańców. Obecna kadencja przyniosła jednak wiele zmian. Pojawiły się różne wizje i stanowiska, zaczęły uwydatniać się różnice w postrzeganiu spraw mieszkańców.
Decyzja o opuszczeniu klubu GIS dojrzewała w pani już wcześniej, czy taki pomysł zrodził się nagle podczas ostatniej sesji, gdy projekt, którego jest pani współautorką, nie mógł być głosowany ze względu na brak kworum, bo część radnych, w tym pani klubowi koledzy, opuściła salę chwilę wcześniej?
E. Kasprzyk: Unikam podejmowania kluczowych decyzji pod wpływem emocji czy chwilowego impulsu. Krok ten rozważałam już od dłuższego czasu, głównie z powodu coraz częstszego braku utożsamiania się ze stanowiskiem większości. Brak formalnego przewodnictwa w strukturach klubu też nie ułatwiał dialogu i wypracowywania kompromisów. Wydarzenie z ostatniej, majowej sesji, stało się ostatecznym impulsem, który utwierdził mnie w tym przekonaniu.
Cały wywiad oraz komunikat Elżbiety Kasprzyk przeczytacie w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze