- Energetyk Gryfino doznał wstydliwej porażki. Ostatni raz przegrał tak wysoko w 2004 roku - piszemy w obszernym artykule w najnowszym wydaniu Gazety Gryfińskiej, zastanawiając się co jest przyczyną zapaści gryfinian
Seria czterech meczów bez wygranej to jedno. Energetyk nie posiada jednak stylu, a jego piłkarze, co pokazują wyniki, aż tak wysokich umiejętności piłkarskich, jak sami sądzą. Nie mają też nad sobą żadnego autorytetu, bo nie jest nim ani Marek Hipsz, ani dwójka trenerów.
Niewykluczone, że Łapiński i Gnap sprawdziliby się jako szkoleniowcy w innym klubie z okręgówki. W szatni KSE nie są jednak dla większości podopiecznych autorytetami, lecz kolegami z boiska. O tym, że ten schemat nie działa, wiedzą sami zawodnicy, dostrzegając różnicę między „Energetykiem Kurasa” a „Energetykiem Łapińskiego i Gnapa”.
Mariusz Kuras nie wymyślał kwadratowych jaj. Wprowadził jednak zasady, których każdy musiał przestrzegać. Nie był kolegą, lecz trenerem, dzięki czemu posiadał posłuch w drużynie i chociaż wcale nie miał o wiele lepszych wykonawców, osiągał imponujące wyniki. Wystarczyło, że podopieczni konsekwentnie wykonywali jego polecenia.
Dzisiaj piłkarze przyznają, że do końca nie wiedzą, co mają robić na boisko.
Cały artykuł znajduje się w GG.
SPROSTOWANIE
W tym wydaniu gazety napisaliśmy:
"Wśród komentarzy, które pojawiły się w weekend na egryfino.pl, jeden sugerował, że Rafała Gnapa zabrakło w Myśliborzu, gdyż w tym czasie grał spotkanie w 1.lidze piłki halowej (jest jednocześnie piłkarzem Futsalu Szczecin). Piszemy o tym, ponieważ nie jest to prawdą. „Ząbek” przeszedł zabieg i nie może na razie grać. Nie było go więc zarówno w Myśliborzu, jak i w Gnieźnie, gdzie o punkty walczyli szczecinianie".
To pomyłka z naszej strony. W niedzielę 25 października szczeciński zespół piłki halowej nie grał w Gnieźnie, lecz w Gdańsku. Gdy Energetyk przegrywał 0:7 w Myśliborzu, Rafał Gnap wystąpił w meczu Futsalu Szczecin, strzelając gola na 4:3.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze