Jeszcze kilka sezonów temu gryfiński OSiR udostępniał w wypożyczalni łodzie z silnikami elektrycznymi. Teraz nie wypożycza. Pojawiła się pogłoska, że silniki zginęły w tajemniczych okolicznościach
Pracownicy ośrodka zaprzeczają, jakoby zostały skradzione, ale przyznają, że żaden z nich… nie działa...
OSiR dokonał zakupu nowych kajaków i łodzi. Te drugie wyposażone zostały dodatkowo w silniki elektryczne. To było kilka lat temu, ale dziś wypożyczyć można tylko kajaki. Niedawno dotarła do naszej redakcji informacja o tym, ze silniki zaginęły w tajemniczych okolicznościach i nie ma ich w Ośrodku Sportu i Rekreacji. Sami pracownicy zapewniają, że jest to informacja absurdalna, choć przyznają, że szans na wypożyczenie łódki z silnikiem nie ma żadnych. Te bowiem są zdewastowane, a winni… nieznani.
- Ktoś, kto zdecydował o zakupie małych silników elektrycznych do łódek pływających po szuwarach na Międzyodrzu, podjął fatalną decyzję – mówi Tadeusz Sipiora, kierownik gospodarczy w OSiR.
Tłumaczy, że łódki były wypożyczane i cieszyły się sporym zainteresowaniem. Użytkownicy jednak wpływali w zarastające kanały. A tam silniki nie dawały sobie rady, w chaszczach się paliły, podobnie działo się z napędzającymi je akumulatorami.
- Mamy pięć silników – informuje, pokazując je w magazynie Tadeusz Sipiora. – Żaden nie działa – dodaje.
Przyznaje, że nigdy nie wyciągnięto konsekwencji wobec osoby, która pożyczyła łódź i zniszczyła silnik.
- Oddawano je w wypożyczalni, kiedy przychodziła kolejna osoba, okazywało się, że silnik nie działa. Nie pamiętam, by wyciągano konsekwencje, nie wiem, dlaczego, może były problemy z udowodnieniem winy – dodaje.
Mimo że OSiR posiadał dane osób, które wypożyczały sprzęt pływający, to nigdy nie pociągnięto do odpowiedzialności tych, którzy dewastowali silniki. A zdarzyło się nawet, że jeden z silników został oddany bez śruby. Dzisiaj serwis urządzeń będzie kosztowny, to wydatek, na jaki OSiR nie stać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze