Zbigniew Kozakiewicz zdradza kulisy pracy rady miejskiej w obecnej kadencji. Jak się okazuje, przepływ informacji nie jest idealny.
Wydawało się, zaraz po wyborach, że GIS jest silnym klubem w radzie. Tymczasem już na początku doszło do rozłamu, sprawa MOS-u poróżniła radnych i w efekcie Jacek Warda z klubu wystąpił. To sygnał, że GIS nie jest monolitem?
- Nie jest monolitem, to ugrupowanie przyszło tutaj z burmistrzem wygrywając wybory. W sprawie MOS-u byłem zgodny z radnym Wardą, siedzę w sporcie od dawna i wiem, że chłopaki tam solidnie pracują. A jeśli chodzi o GIS w tej spawie, to oni nawet nie wiedzieli, za czym głosują. Radni byli przekonani, że gmina przeznacza 300 tys. zł na MOS.
Jest pan przedstawicielem GIS-u. Tu słyszę, że radni z GIS-u nie wiedzieli, za czym głosują. Brzmi to absurdalnie, no bo jak można głosować w sprawie, której się nie zna…
- Jest to absurdalne. Wynika to z faktu, że komisja budżetowa ustaliła tę sprawę po południu w przeddzień obrad rady. Ja od samego początku byłem temu przeciwny, popieram chęć ewentualnych zmian, ale to powinno się przedyskutować, a nie od razu zabierać pieniądze. A przecież nie da się przeprowadzić reorganizacji bez pieniędzy.
Szedł pan w tej argumentacji razem z radnym Wardą. Po głosowaniu Warda wystąpił z GIS-u. Pan też zamierza to zrobić?
- Nie wykluczam, że wystąpię, ale nie z powodu tak błahej sprawy. Taka sprawa nie powinna dzielić. Mnie się wydaje, że to bardziej rozgrywki personalne niż merytoryczne działanie.
Dlaczego tak pan sądzi?
- Ponieważ wszyscy uczepili się tych płac, a przecież w domu kultury płace są podobne, tyle że tam zajmują się kulturą, a w MOS-ie sportem.
Środki na sport w gminie zostały już podzielone. Jak pan ocenia ten podział?
- Zaskakująca jest decyzja Pawła Nikitińskiego, przyznająca dodatkowe środki dla klubu Delf na prowadzenie zadań z lekkiej atletyki. Niepotrzebnie uległ presji i naciskom, wręcz żądaniom Marka Saneckiego. Może spowodować to wyłam i zamieszanie w środowisku sportowym, tym bardziej, że powołana komisja rozpatrująca oferty zadań w zakresie kultury fizycznej na prowadzenia lekkiej atletyki dla klubu Delf, nie przyznała mu żadnych środków. Jeżeli ma być to promocja biegania, to moim zdaniem lepiej dofinansować starty naszego supermaratończyka Jarka Janickiego.
Cały wywiad w obecnym numerze Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze