Coraz trudniejsza wydaje się sytuacja KSE. Klub opuszczają kolejni zawodnicy, a następców na razie nie widać
Aby namówić kogokolwiek do gry, Kazimierz Koczan zaczął oferować pieniądze: 50 złotych za występ i połowę mniej za ławkę rezerwowych. Z jednym wyjątkiem. Na lepsze warunki liczyć mógł Kamil Stelmasik.
Środkowy obrońca zimą został wypożyczony do Wichra Steklno. Formalnie pozostawał więc zawodnikiem KSE. Sęk w tym, że nie chciał wracać.
- Kamil stwierdził, że woli u nas zostać - powiedział Marek Mielniczyn, po kilku dniach wrzucając na fanpejdż Wichra informację o wykupieniu 25-latka z Energetyka.
Brak ściągnięcia Stelmasika jest porażką nowego prezesa. Koczan nie ukrywał wszak, że 25-latek był numerem jeden na jego liście transferowej. Nieprzypadkowo. Na powrocie „Losty” zależało starszyźnie drużyny. Niektórzy liderzy „Energii”, od powodzenia tego transferu, uzależniali nawet swoje pozostanie przy ulicy Sportowej.
Więcej w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze