Reklama

Niektórym chodzi wyłącznie o personalia

Czy sekretarz gminy Chojna została postawiona w obliczu dymisji? Choć nikt oficjalnie nie potwierdza rozmów, to za kulisami słychać o rozgrywkach personalnych na linii rada miejska-burmistrz. Pytamy Ewę De La Torre o tę sytuację w magistracie

Słyszała pani o tym, że część radnych żądała pani dymisji?

- Teraz od żadnego z radnych nie słyszałam. A raczej powinnam odpowiedzieć: raz na jakiś czas, od kiedy pracuję w Chojnie, od piątej kadencji naszego samorządu gminnego, czyli 1 czerwca 2009 roku, to słyszę. Zatem zdążyłam się z tym oswoić.

 

Ja o tym ultimatum słyszałem, choć nikt tego oficjalnie nie chce przyznać.I zastanawiam się, gdzie tu etyka…

- Niektórzy potrzebują źle traktować innych, aby czuć się ważnymi. Widocznie „żądanie” jest wyrażane szeptem i za plecami, albo żądający wstydzą się podpisać je imieniem i nazwiskiem. Bo przecież do żądania czyjegoś zwolnienia, trzeba jeszcze podpiąć kartkę z pisemnym uzasadnieniem. A etyka…. Cóż, „nieznani, anonimowi sprawcy” nie kierują się etyką, ani w realnym życiu, ani na forach internetowych.

Reklama

 

Gdyby była pani w opozycji do władz… byłaby pani skłonna stawiać takie warunki?

- Ja przecież już byłam w takiej roli, ale nigdy nie wpadłabym na pomysł, aby jako radna postępować niezgodnie z prawem. Czy komukolwiek znany jest fakt, abym wpływała na to, kogo zatrudnia burmistrz, czy kiedykolwiek jako radna wywierałam presję, aby kogoś pozbawić pracy? Niezgodne z prawem jest, aby jakikolwiek radny zachowywał się jak zwierzchnik służbowy w stosunku do urzędników. Nie taka jest rola radnego. Zawsze byłam i jestem zwolenniczką zasady, że rada jako organ uchwałodawczy i kontrolny gminy, może rozliczać  burmistrza tylko i wyłącznie jako organ wykonawczy gminy. Rada, ani poszczególni radni nie mają kompetencji, ani prawa wywierać presji na burmistrza w sprawach kadrowych. Presji na to, kogo i jak długo ma zatrudniać oraz jak ma oceniać podległych pracowników. Ważne, aby burmistrz postępował zgodnie z prawem, czyli z ustawą o pracownikach samorządowych i ustawą o samorządzie gminnym. Oczywiście istotne jest także, czy burmistrz poddaje się  presji, czy też stojąc na straży własnych  kompetencji – broni wcześniej podjętych decyzji kadrowych. Notabene, czy jako dziennikarz słyszał pan kiedykolwiek w naszym powiecie medialne dyskusje na temat innych sekretarzy? Czy ktokolwiek podważa konieczność istnienia tego stanowiska w powiecie lub 9 gminach naszego powiatu? Czy ktokolwiek kwestionował „zasadność” zasiadania w Radzie Powiatu Gryfińskiego sekretarzy gminy Mieszkowice, Banie czy Starego Czarnowa?

Reklama

 

Nie słyszałem. Niemniej jednak, sytuacja jest dość kłopotliwa. Stawia się nie tylko burmistrza, ale i panią, w niekomfortowej sytuacji. Ale czy ewentualna likwidacja stanowiska sekretarza, nie jest podykotowana koniecznością szukania oszczędności?

- Stanowisko sekretarza w każdej gminie, powiecie i województwie ma charakter obligatoryjny, tak jak stanowisko skarbnika. Zapisano to w ustawie o pracownikach samorządowych. Czy będzie to Ewa De La Torre, czy ktoś inny, kto spełnia kryteria ustawowe – nie ma znaczenia. Po tym, jak rozwiązuje się umowę z sekretarzem gminy - burmistrz ma 3 miesiące na uzupełnienie wakatu. Najbardziej osobiście dotyka mnie publiczne okazywanie braku szacunku pracownikom naszego urzędu jako grupie zawodowej. Mówienie o „rozbuchanej administracji” w sytuacji, gdy UM w Chojnie ma jeden z najniższych wskaźników wydatków na administrację, w przeliczeniu na jednego mieszkańca w powiecie, gdy w okresie 2005 – 2015 r. zatrudnienie wzrosło tylko o 4 etaty, z 50 etatów w 2005 do 54 etatów w 2015 r., to niesprawiedliwe. Obraża także ocenianie urzędników, jako tych „co siedzą i nic nie robią za publiczne pieniądze”. To poniżające nadużycie. Nic mi nie wiadomo, aby urzędnicy musieli pracować na stojąco, a nie na siedząco, nic mi nie wiadomo, aby powinni pracować za darmo i nic mi nie wiadomo, aby nie płacili podatków – tak jak wszyscy pracownicy sfery budżetowej. W samorządzie funkcjonuję od 27 lat, pracowałam także w innych urzędach - potrafię to ocenić i docenić, czy wydatki na administrację są nadmierne czy też nie.

Reklama

 

Skąd więc zarzut o rozdmuchanej administracji?

- W mojej opinii, przy dużych wymaganiach merytorycznych stawianych administracji samorządowej  -  brak szacunku dla innych ludzi, dla grupy zawodowej jaką są urzędnicy -  świadczy przede wszystkim o tych, którzy go okazują. Wiem także, że jest to miecz obosieczny. Bo radni i członkowie ich rodzin nie żyją w próżni, pracują także w samorządowych urzędach, jednostkach i instytucjach. Może się zdarzyć, że także będą podmiotem oceny. Czy pozwoliliby na niesprawiedliwe, krzywdzące opinie, gdyby dotyczyło to ich i ich bliskich? Czy zgodziliby się, gdyby ich praca była oceniana, nie przez zwierzchnika służbowego tylko przez kogoś , kto nie uczestniczy w ich pracy, ale „wie wszystko lepiej”. Czy byliby zadowoleni, gdyby zwalniano i zatrudniano ich poprzez media? Zaznaczam, że w programie naprawczym chodzi o uzyskanie efektu w postaci zrównoważenia wydatków bieżących z dochodami bieżącymi. Chodzi zatem wyłącznie o pieniądze. Niektórym, jak widać, przy okazji chodzi wyłącznie o personalia.

Reklama

 

Co się teraz będzie działo w związku z oszczędnościami?

- W Chojnie potrzebę reformy finansów publicznych z powodu wprowadzenia od 2014 r. nowych zasad ustawowych i tzw. reguły wydatkowej – zgłosił burmistrz po ocenie finansów dokonanej przez panią skarbnik. Jestem przekonana, że w trosce o finanse publiczne i przyszłość gminy, w której pracujemy. Program naprawczy to rodzaj finansowej prewencji. Jestem przekonana, że wkrótce okaże się, jak wiele gmin będzie musiało się pochylić nad tym samym tematem. Chojna w naszym powiecie po prostu jest pierwsza. W sąsiedniej gminie, w poprzedniej kadencji, sytuacja była dokładnie odwrotna, rada chciała programu naprawczego, a burmistrz uważał, że jest on zbyteczny. Ta gmina w tym roku musiała rozważyć alternatywę, program naprawczy lub wzrost podatków. Każda taka alternatywa jest dotkliwa. Chojna poradzi sobie ze zrównoważeniem wydatków bieżących i dochodów bieżących, o ile rada zechce współdziałać z burmistrzem w tej sprawie, dążąc do wspólnego celu. Czy ktoś jeszcze pamięta, że w 2006 r. w powiecie gryfińskim rada powiatu uchwaliła program naprawczy, który pisaliśmy wspólnie wraz z pracownikami i że dawno został już zrealizowany?



Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama