Nie milkną echa czerwcowych wyborów w Energetyku. Opinia publiczna z niezadowoleniem przyjęła informację, że Marek Hipsz nie rozstał się z klubem. Co więcej, doprowadził do stworzenia w nim kolejnej patologii
Choć wszyscy czekali na tę chwilę, wielu wyobrażało ją sobie w zupełnie inny sposób. Tymczasem Marek Hipsz, choć przestał pełnić funkcję prezesa Energetyka, cały czas znajduje się blisko klubu, mając realny wpływ na jego sytuację i działalność. Członkowie KSE, podczas Zebrania Walnego-Wyborczego podjęli bowiem decyzję, że w najbliższej kadencji 55-latek będzie zasiadał w komisji rewizyjnej.
To o tyle kontrowersyjne, że chwilę wcześniej do zarządu klubu wybrana została jego córka.
- Czy to zgodne z prawem, by członek rodziny nadzorował działania kogoś z kim łączą go więzy krwi? – pytali nasi czytelnicy, a my postanowiliśmy to sprawdzić.
Nadzór nad stowarzyszeniami, a więc również Energetykiem, sprawuje Starostwo Powiatowe.
- Stowarzyszenie, o którym mowa, nie złożyło jeszcze dokumentacji związanej z wyborami. Z waszej gazety wiemy jednak kto został wybrany do nowych władz. Wydaje nam się, że nie powinno być tak, że członek zarządu jest spokrewniony z osobą zasiadającą w komisji rewizyjnej. Ale musimy to sprawdzić, bo taka sytuacja zdarza się bardzo rzadko, w Gryfinie chyba nie miała miejsca – usłyszeliśmy w czerwcu w Wydziale Edukacji, Kultury, Sportu i Turystyki.
Po kilku dniach otrzymaliśmy odpowiedź, że wybór ten jest zgodny z prawem.
Więcej w dzisiejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze