Małgorzata Wisińska, radna Rady Miejskiej w Gryfinie nie uważa się za opozycję, ale jest jedną z nielicznych, której zdarza się zagłosować przeciw jakiejś uchwale. W rozmowie z nami szeroko podsumowuje trzy lata pracy rady oraz podejmowane przez siebie działania
Dlaczego wstrzymała się pani od głosu podczas głosowania na sesji nad tegorocznym budżetem gminy?
Małgorzata Wisińska: Budżet jest dobrze przygotowany, znajdują się w nim naprawdę duże pieniądze, ale mam pewne wątpliwości odnośnie do obiektywnego podziału znajdujących się w nim środków. Moje rozterki nie do końca zostały wyjaśnione.
W czerwcu wstrzymała się pani od głosu przy sprawozdaniu z wykonania budżetu za 2016 rok, a przy absolutorium dla burmistrza za jego wykonanie zagłosowała już za. Co do samego wykonania miała pani wątpliwości, ale co do osoby za niego odpowiedzialnej już nie? Trochę dziwnie.
- Czemu dziwnie? Miałam wątpliwości odnośnie do wykonania.
Ale za to jest odpowiedzialny burmistrz, a zagłosowała pani za absolutorium dla niego.
- Jest odpowiedzialny, ale nie tylko burmistrz za to odpowiada, również jego zastępcy, z którymi często trudno jest się porozumieć. Uważam, że z burmistrzem można się porozumieć i przedstawić problemy mieszkańców.
Uważa się pani za radną opozycyjną?
- Nie. Jestem neutralna i głosuję tak, jak uważam za słuszne. Często wypowiadam swoje zdanie, do czego mam prawo, jak każdy mieszkaniec i wyborca.
Te trzy lata to dobry czas dla gminy Gryfino?
- Na pewno dla niektórych lepszy, dla niektórych gorszy. Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą zadowoleni. Inwestycje idą moim zdaniem w jednym kierunku, a pozostałe miejscowości są pomijane. Oczywiście w wydatkach prym wiedzie miasto, co jest do zrozumienia ze względu na liczbę mieszkańców, ale nie powinno ograniczać się wydatków inwestycyjnych na terenach wiejskich, w których mieszkańcy także płacą podatki do kasy gminnej.
Z którymi radnymi najlepiej się pani współpracuje?
- Ze względu na wspólne zainteresowania i cele, myślę, że w sprawie terenów wiejskich mogę wymienić Małgorzatę Rubczak. Współpracowałam też z Jolantą Witowską w kwestii pomocy zwierzętom.
A z którymi najgorzej?
- Pomińmy to milczeniem.
Nie odnosi pani wrażenia, że niektórzy radni mają palec wręcz przyklejony do zielonego przycisku i głosują za wszystkim, co tylko zaproponuje burmistrz?
- A propos tego mogę opowiedzieć dowcip?
Ależ oczywiście!
- Panie burmistrzu, czy w pana ugrupowaniu następuje wymiana poglądów? Burmistrz odpowiada: Ależ oczywiście, właśnie wyszli radni, którzy przyszli ze swoimi poglądami, a wyszli z moimi.
Nawet jeśli w autoryzacji mi to pani usunie, to tego nie wytnę…
- Nie chcę, aby ktoś się na mnie obraził.
Obrażą się tylko ci, którzy tak robią. Ci z własnym zdaniem nie wezmą tego do siebie. Ciekawi mnie, czy rzeczywiście większość myśli identycznie jak burmistrz i również uważają wszystkie uchwały za dobre, czy też głosują tak, aby nie podpaść.
- Tego nie wiem, więc trudno mi się do tego odnieść. Myślę, że każdy z radnych ma swój punkt widzenia.
Obszerny wywiad z Małgorzatą Wisińską można przeczytać w obecnym numerze Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze