Jan Gładkow, radny powiatowy, o sytuacji gryfińskiego szpitala i propozycjach na reformy
Wpadł mi w ręce dokument, który obnaża wady gryfińskiego szpitala i dowodzi, że nie jesteśmy w stanie placówki przygotować tak, by spełniała współczesne standardy.
– Widziałem ten dokument. Standardy rosną. Zawsze chcemy coś polepszać, ale też zawsze są jakieś braki.
Na jego podstawie widać zagrożenie. Szpital może zostać zamknięty z końcem przyszłego roku.
– Zagrożenie zdrowia? Jest takie, jakie jest, od wieków, na miarę czasów i możliwości. Zawsze się stawia ambitne cele, żeby było do czego dążyć. Standardy ktoś ustala według uznania. Nie muszą być spełnione w 100%. Czasem można je też przekroczyć. Nie ma powodów do zamykania szpitala. Funkcjonuje od dawna, a ostatnimi laty coraz lepiej.
Mówi pan, że jakoś sobie szpital radzi. Ale od dawna powiat jako współwłaściciel wie, że trzeba było dostosować standardy. Nic jednak nie zostało wykonane.
– Nic? W ostatnich latach zrobiono bardzo dużo. Osiem lat temu szpital niby działał, ale zmierzał ku katastrofie, zadłużając się miesięcznie na ponad 100 000 zł. Wtedy byłem przerażony. Dziś już nie ma takiego problemu. Zaś niektóre, zbyt wygórowane odgórne wytyczne, są nieosiągalne na dany moment. Nie wszystkimi standardami warto się za mocno przejmować. Z biegiem czasu.
Jak może pan mówić o nieosiągalnych kryteriach, skoro szczecińskie szpitale dostosować się potrafiły i dzisiaj czekają na kontrakty z NFZ.
– A może szczecińskie szpitale jutro zbankrutują? Gryfiński szpital nie ma problemów z kontraktami z NFZ. Odwiedzałem niedawno jeden szczeciński szpital i nie rzuciła mi się w oczy różnica. Jedne wyglądają lepiej, inne gorzej. Co z tego, że gdzieś jest luksus, skoro nie ma miejsc? Lepiej nie iść do szpitala wcale, czy iść do szpitala z nieco gorszymi warunkami?
Przecież my nie mówimy o luksusach! Mówimy o standardach leczenia i o tym, że nie wszystkie zabiegi prowadzone w naszym szpitalu niekoniecznie są bezpieczne. Przynajmniej na podstawie dokumentu przygotowanego dla powiatu, można co do bezpieczeństwa mieć wątpliwości.
– Według mnie jest podobnie bezpiecznie, jak w innych szpitalach. Proszę nie straszyć, bo jeszcze ktoś pomyśli, że mamy w Gryfinie warunki polowe! Jeśli jest za mało pieniędzy, to każdy pacjent nie leży w osobnej sali. Powtórzę: od ośmiu lat z każdym rokiem jest teraz lepiej i na zewnątrz, i od podszewki.
Powiat jest współudziałowcem w spółce, współwłaścicielem szpitala. Powiat ma w swoim obowiązku zapewnić bezpieczeństwo w lecznictwie. W chwili, gdy jest groźba zamknięcia szpitala, założenie, że kiedyś było gorzej, jest błędne. Nic samo się nie zrobi, a szpitala do standardów przystosować się nie da ot tak sobie.
– Szpital się przystosowuje i rozwija, nie ma groźby zamknięcia. Bezpieczeństwo jest zapewnione. Są inwestycje w sprzęt. No, ale zawsze może być lepiej…
Ok, jest sprzęt, jest kadra. Ale nie spełniacie kryteriów chociażby higienicznych. Co będzie, jeśli wojewoda w 2016 roku podejmie decyzję o zamknięciu z argumentem, że koniec z przedłużaniem terminu, skoro od dawna wiedzieliście o konieczności dostosowania placówki do wymogów? Co wówczas pan powie mieszkańcom Gryfina?
– Powiem, że wojewoda to świnia i zamknął ot tak sobie szpital! Żartuję! Nie ma obawy, nie zamknie. Absolutnie! Kiedyś te kryteria były jeszcze bardziej wygórowane, ale zostały nieco poluzowane. A to znaczy, że kryteria nie są świętością. Można je zmieniać.
Wojewoda? To pan jest radnym powiatowym i w takiej sytuacji będzie można powiedzieć, że jako radny nie spełnił pan swojej roli. A nie wiemy, czy kryteria zostaną poluzowane, czy zaostrzone.
– Jakiej roli? Co ma zrobić radny? Przecież do rozwoju i budowy szpitala potrzebne są pieniądze, a nie radni.
Mieszkańcy płacą podatki, a inwestycje to m.in. decyzje radnych.
– Widocznie za mało tych podatków dochodzi do celu. Płacą dużo za dużo, ale większość pieniędzy się marnuje.
To nie jest argument.
– Jest. Cóż można zrobić bez pieniędzy? Kto ma leczyć za darmo?
To rola radnych, by umiejętnie pieniędzmi gospodarować.
– No i gospodarują. Niestety pieniądze trafiają do szpitala przez pośredników, w Warszawie są rozdzielone na służbę zdrowia, szkolnictwo, drogi… Pieniędzy jest zbyt mało, bo zbyt dużo się marnuje.
W dokumencie, jaki pokazuje wady naszego szpitala, wyczytałem, że blok operacyjny nie spełnia żadnych wymaganych kryteriów. Załóżmy, że podczas zabiegu dochodzi do jakiejś przykrej sytuacji, pokrzywdzony pacjent idzie do sądu po odszkodowanie i praktycznie ma wygraną sprawę, ponieważ szpital nie spełnia wymogów. Powiat stać na to, by płacić odszkodowania?
– Czyż wiedząc o tym lekarze nie będą bardziej się starać podczas operacji? Aczkolwiek i lekarze, i powiat są ubezpieczeni, czego jestem z zasady przeciwnikiem. Nieubezpieczony od odpowiedzialności ratownik na basenie jest bardziej uważny, nieprawdaż? Niektóre problemy są dziś w naszym systemie nierozwiązywalne. Niedługo stanie nowy szpital i wtedy standardy wzrosną. Ale nawet wówczas błędy w sztuce lekarskiej mogą się zdarzyć. Na pewno mielibyśmy inną sytuację, gdyby szpitale były sprywatyzowane. Byłoby wiele różnych i pacjent sam by wybierał.
Mówi pan o budowie nowego szpitala. Nie zanosi się, by to nastąpiło szybko, a czasu na czekanie nie mamy.
– Mamy, czy nie mamy, czekamy. Radny szpitala nie wybuduje.
Nie jest pan radnym od wczoraj. A od dawna mówi się o konieczności budowy.
– I będzie zbudowany. Zawsze są jakieś poślizgi, właśnie z powodu przestrzegania innych utrudniających życie standardów.
Twierdzi pan, że radny szpitala nie wybuduje. Ale jako radni mogliście przycisnąć starostę czy Dom Lekarski i te procedury zacząć. A tymczasem nie ma nawet pozwolenia na budowę.
– Radni cisną i starostę, i zarząd powiatu. Można sobie cisnąć biedaka do woli, żeby wycisnąć pieniądze, ale to bezskuteczne. Procedury byłyby wszczęte i bez ciśnięcia. Wszystko jest na dobrej drodze.
Mnie dokument pokazujący wady szpitala w stosunku do spełniania ministerialnych kryteriów, bardzo niepokoi.
– A mnie wcale, chociaż być może sam będę korzystał z usług tego szpitala, tak jak już korzystała moja rodzina. Być może ktoś chciałby pożyczyć pieniądze na budowę nowego szpitala, ale ja jestem wrogiem pożyczania. Jeśli kupimy na kredyt najnowocześniejszy sprzęt i zbudujemy szpital, to wszystkich też się nie wyleczy i nie zadowoli. Cóż, czasem nawet się umiera.
Nie pożyczajmy, bo jesteśmy śmiertelni?
– Nie pożyczajmy na konto naszych dzieci, bez ich zgody. Dziesięć lat temu pożyczano, a stąd można by wyciągnąć mylny wniosek, że w szpitalu było super. Nie było! A długi poprzedników spłacamy od ośmiu lat.
Kto jest temu winien?
– Cały system, organizacja państwa. Inwestować się powinno tyle, na ile nas stać. Teraz wymagania mówią, że do łóżka musi być dostęp z trzech stron, a nie wiadomo, czy za chwilę standardem nie będzie dostęp z czterech stron, a może i pięciu. Leczyć się powinno na miarę możliwości. Jak widać umierają nawet miliarderzy w szpitalach z najwyższymi światowymi standardami.
Może czas zacząć wywierać na właścicielach presję i zmusić ich do budowy szpitala, mimo wszystko. Żeby nie tylko miliarderzy leczeni byli w szpitalu o przyzwoitym standardzie.
– Presja jest wywierana cały czas. Są wspólne spotkania, posiedzenia, padają pytania.
Pytania to nie presja.
– Pytania do inwestora strategicznego, czyli Domu Lekarskiego to presja. A co jeszcze można zrobić?
Chociażby zagrozić rozwiązaniem umowy z Domem Lekarskim z powodu niedopełnienia warunków.
– Nie ma ku temu powodów. Sytuacja naszego szpitala jest dobra. Zanim nie nastał starosta Wojciech Konarski, szpitalowi groziła katastrofa. To jego zasługa, że szpital ożył, starosta znalazł inwestora strategicznego i spowodował powstanie spółki, co skutkuje tym, że szpital idzie w dobrym kierunku.
Odejdźmy już od szpitala. Jak przed wyborami parlamentarnymi? Dostał pan już propozycję startu?
– Nie.
Opcji politycznej pan nie zmienia?
– Popieram tylko prawicę. A konkretnie Korwin-Mikkego.
Szanse na przekroczenie progu wyborczego są bardzo małe.
– Bardzo duże. Największe od lat i rosną.
Tak radykalne ugrupowanie może porwać za sobą ludzi? Kukiz jest postrzegany jako radykał, ale nie aż tak wielki, jak Korwin-Mikke. Odbierze wam głosy?
– Postulatem Kukiza jest zmienić system przez wprowadzenie JOWów. Ale nic nie wiadomo, na jaki system zmienić, kto i jak? A Korwin to program konkretny. Jeśli Korwin mówi o służbie zdrowia, to mówi, co należy zrobić.
To jaki jest pański, i Korwin-Mikkego, pomysł na służbę zdrowia?
– Pomysł nie mój, i taki jak na całą gospodarkę. Całkowita prywatyzacja. Spójrzmy na prywatną weterynarię. Robi się badania, operacje i nasze zwierzęta mają się lepiej niż ludzie. Nie ma kolejek.
Ale mówi pan o zwierzętach z odpowiedzialnymi właścicielami. Sam zwierzak do weterynarza nie pójdzie. Na wsiach do tego tematu podchodzi się już zupełnie inaczej. Wracając do ludzi… prywatyzacja może tylko pogorszyć sytuację i dostęp do służby zdrowia.
– Skąd takie przypuszczenie? Dostęp by się polepszył! Dziś to my jesteśmy własnością właśnie takiego złego i nieodpowiedzialnego właściciela, czyli państwa, które traktuje nas jak bezmyślne zwierzęta. To właśnie państwo przecież o nas tak dba, że jesteśmy niezadowoleni. Sami lepiej byśmy zadbali o swoje zdrowie i sami dobrowolnie byśmy się ubezpieczyli. Prywatnie, oczywiście.
Za co? Nie wszystkich stać na prywatne ubezpieczenie.
– Teraz nie stać, bo już płacimy na służbę zdrowia kupując bułeczki, mleko... Na każdym kroku są podatki, które potem trafiają do budżetu państwa na niby darmową służbę zdrowia. Dziś płacimy i na lekarzy, i na ministerstwo, i na NFZ, i na wydziały zdrowia. A to przecież kosztuje więcej, niż gdybyśmy płacili tylko na lekarzy?
Jeśli się sprywatyzuje służbę zdrowia, to mleko i pieczywo nie stanieją. A nie wszyscy będą mieli na prywatne ubezpieczenie. Z całym szacunkiem, to, o czym pan mówi, to utopia.
– Nie utopia, ale ekonomiczna oczywistość. To bardzo ważne, więc powtórzę. Jeśli na przykład dziś sprywatyzujemy zdrowie, to natychmiast nie pobieramy podatków na służbę zdrowia! Towary stanieją o koszt całej służby zdrowia. Pieniądze te zostaną w kieszeniach ludzi. Zapłacą oni lekarzom bezpośrednio. Nie zapłacą na ministerstwo zdrowia, NFZ, wydziały zdrowia. A zatem będą mogli przeznaczyć więcej pieniędzy na swoje zdrowie niż teraz!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze