Rozmawiamy z Krzysztofem Kubackim, który w środę ogłosił swoje odejście z funkcji trenera Energetyka Gryfino, czym wywołał złość klubowych działaczy. W ich opinii niepotrzebnie wyszedł przed szereg
Wywołaliście trzęsienie ziemi.
K. Kubacki: Przeczytałem wczoraj artykuł, w którym prezes opowiada o kulisach rozstania. To zupełnie nie było tak.
A jak?
- Rozmawialiśmy z Kazimierzem Koczanem w poprzedni czwartek, 24 listopada. Przekazaliśmy, że po rundzie jesiennej odchodzimy z Energetyka. Powiedział, że rozumie i skoro tak postanowiliśmy, to niech tak będzie. Przyznał też, że sam zamierza odejść.
Prezes Koczan nie neguje, że tak było. W rozmowie z naszą redakcją powiedział przecież o tym spotkaniu i decyzji o waszym odejściu. Ma pretensje, że opublikowaliście ją na cztery kolejki przed końcem rundy, chociaż wyraził sprzeciw. Poprosił, żebyście poczekali do poniedziałku, bo wtedy klub ma ogłosić termin wcześniejszych wyborów.
- To prawda, ale poprosił byśmy poczekali do poniedziałku tylko z ogłoszeniem jego odejścia. Nie mówił nic o ogłoszeniu naszego odejścia.
Prezes Koczan mówi, że wymienialiście później smsy i wyraźnie odpisał, żebyście poczekali również z informacją o swoim odejściu.
- Nie. Kazał wstrzymać się z ogłoszeniem decyzji o rezygnacji zarządu i ogłosić ją w poniedziałek, gdy będzie związana z tym uchwała. A informację o trenerach i opublikowaniu jej wcześniej zaakceptował. Uczyniliśmy tak, gdyż dużo osób już o tym mówiło. Informacja o naszym odejściu pojawiła się też na innych portalach (na X - przyp. red.) więc chcieliśmy ją też ogłosić na stronie klubu.
O Wojciechu Szczęsnym w Barcelonie też mówiono dwa tygodnie przed podpisaniem umowy. Doniesienia prasowe mają to do siebie, że nie trzeba ich potwierdzać, gdy się pojawią. Nie mogliście poczekać do poniedziałku? To zaledwie pięć dni i nikt nie miałby do was pretensji.
- Teraz, gdy widzę jakie zrobiło się niepotrzebne zamieszanie w internecie, uważam że mogliśmy poczekać. Ale chcieliśmy uciąć temat, by nie pojawiały się jakieś plotki i niedopowiedzenia. Przekazaliśmy tę informację zawodnikom przed sobotnim meczem. Teraz wiem, od drużyny, że nie wszyscy odebrali ją jednoznacznie, co z nimi już wyjaśniłem.
Główne pretensje mają o formę i czas upublicznienia tej informacji. Zostały cztery kolejki do końca rundy. To nienajlepszy czas na ogłaszanie takich zmian.
- Możliwe, że ma pan rację. Nasz zamiar był zupełnie inny. Chcieliśmy ściągnąć presję z zawodników. Uciąć temat, ogłosić nasze odejście, tak by nie było gadania wokół zespołu. Gdy widzę jakie to wywołało zamieszanie uważam, że mogliśmy poczekać.
Nie chcieliście już pracować w Gryfinie? Za dwa tygodnie wybrany zostanie nowy zarząd i nie jest powiedziane, że będzie zależało mu na wywracaniu stolika, szukaniu nowego trenera.
- Decyzja, jaką przekazałem o odejściu po nowej rundzie, była tylko i wyłącznie spowodowana zakończeniem pracy naszego zarządu oraz informacjami, że nowy zarząd ma swoje plany, również co do nowych trenerów.
Od kogo słyszeliście te informacje?
- Od osób związanych z klubem i piłką w regionie.
Nie warto było poczekać dwa tygodnie i zamiast słuchać plotek porozmawiać z nowym prezesem?
- Być może warto, ale chcieliśmy, by wszystko było klarowne i jasne. Teraz wiem, że informacje o nowym trenerze były nieprawdziwe. Uwierzyliśmy w plotki, przekazane za szybko i zbyt pochopnie.
Wiem, że podczas wczorajszego treningu poruszyliście ten temat w rozmowie z zawodnikami.
- Zgadza się. Przed czwartkowym treningiem winny byłem wyjaśnienie chłopakom szczegółów tej zbyt szybko podjętej decyzji. Długo rozmawialiśmy. Byłem mile zaskoczony tym jakie wsparcie okazał mi zespół. Od chłopaków usłyszałem dużo pozytywnych epitetów. Przekazali mi również, że chcą naszej dalszej współpracy, niezależnie od tego kto będzie dalej zarządzał klubem, ponieważ bardzo wysoko ją cenią.
Nie omieszkam ich o to zapytać.
- Trening czwartkowy przebiegał w bardzo dobrej atmosferze. Ta cała sytuacja i rozmowa bardzo nas wzmocniła. Dla każdego trenera dumnie jest słyszeć takie słowa, a dla mnie, w tym przypadku szczególnie. Pracujemy dalej, mamy przed sobą ważne spotkania ligowe. Teraz derby z Odrą Chojna a takie spotkania rządzą się swoimi prawami. Jedziemy w sobotę walczyć o pełną pulę. Na koniec chcę zaznaczyć, że wraz z moim asystentem jesteśmy z drużyną do końca, a po rundzie będę otwarty na rozmowy z nowym zarządem co do dalszej współpracy.
Rozmawiał: Grzegorz Racinowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale się Kubacki kompromituje. Człowiek chorągiewka
Próbują ratować swoją reputację. Dziwni ludzie. Wiedzą, że kibice Energi będą mieli im to za złe i próbują się jeszcze ratować. Chcą uciec z tonącego okrętu. Nie ma wyników to chcę odejść. Wystarczy spojrzeć na historię odejścia ich z klubów. Podam prosty przykład: Hutnik Szczecin, nie było wyników, to od razu zawinęli z klubu.
Ale kompromitacja duetu trenerskiego. Chcieli uciec z tonącego okrętu, w dupie mieli prośbę prezesa, sami podziękowali sobie za świetną pracę i profesjonalizm, a teraz wycierają sobie gęby piłkarzami
Widać jak trenerom zależy na Energetyku , jak nie idzie gra to uciekają i szybko chcą szukać nowego klubu , stąd ten post na fc Energetyka (który już został usunięty) , kompromitacja z ich strony , a teraz będą udawać że chcą dobrze dla zespołu i piłkarzy jeszcze w te gierki wciągają .
Panie Kubacki honor trza mieć. Odejdź Pan. To tylko na dobre wyjdzie Energii.

Ale się Kubacki kompromituje. Człowiek chorągiewka
Próbują ratować swoją reputację. Dziwni ludzie. Wiedzą, że kibice Energi będą mieli im to za złe i próbują się jeszcze ratować. Chcą uciec z tonącego okrętu. Nie ma wyników to chcę odejść. Wystarczy spojrzeć na historię odejścia ich z klubów. Podam prosty przykład: Hutnik Szczecin, nie było wyników, to od razu zawinęli z klubu.
Ale kompromitacja duetu trenerskiego. Chcieli uciec z tonącego okrętu, w dupie mieli prośbę prezesa, sami podziękowali sobie za świetną pracę i profesjonalizm, a teraz wycierają sobie gęby piłkarzami