W sobotę zainaugurowana zostanie runda wiosenna rozgrywek klasy okręgowej. Dla kilku zespołów z naszego regionu będzie to czas próby. Ze szczególnym niepokojem spoglądamy w kierunku Energetyka, którego sytuacja kadrowa dawno nie prezentowała się tak słabo
Powyższe słowa mogą stać w sprzeczności z głośnym wydarzeniem minionego weekendu. Podopieczni Marcina Łapińskiego podejmowali w meczu sparingowym Arkonię Szczecin, pokonując rywala 4:1. Sobotni pojedynek, wbrew temu co można przeczytać na stronie klubu, nie świadczy o sile gryfińskiej drużyny. Pokazał jedynie, że Energetyk jest bardzo chimerycznym zespołem, który bardzo słabe mecze przeplata z trochę lepszymi.
Nawet podczas starcia z „Arkończykami” nasi zawodnicy pokazali dwa oblicza: bardzo słabą grę w pierwszej i bardzo dobrą w drugiej połowie, gdy impuls do zmiany stanowiło przesunięcie do przedniej formacji Macieja Grąbczewskiego. 32-latek rozpoczął mecz na prawej stronie i dopiero po przerwie wystąpił na swojej nominalnej pozycji, strzelając rywalom dwa gole.
Roszada ta, jakich wiele w meczach sparingowych, pokazuje największą słabość Energetyka. Jego zawodnicy nie grają tam, gdzie powinni, lecz na pozycjach, na których tego dnia trzeba akurat łatać dziury. Kadra KSE jest nad wyraz skromna.
Zimą klub opuściło więcej zawodników, niż udało się sprowadzić. Rafał Gnap zdecydował się na Iskrę Banie, Adrian Ułasowicz wybrał Aquilę Szczecin, Kamil Stelmasik przechodzi właśnie do Wichra Steklno, zaś Dominik Gatkowski i Wojciech Kosmalski zadebiutowali w niedzielę w barwach Odry Chojna. Do tego ulicę Sportową opuścił Bartek Kubaczyński, zaś treningów nie wznowili Kamil Makuła i Tomasz Adamczak. W zamian do „Energii” dołączył Jakub Sobecki, wracający po kontuzji zerwanych wiązadeł Tomasz Masztaler, doświadczony Przemysław Baszak, którego od kilku tygodni brakuje w sparingach KSE oraz grupkach piłkarzy z rezerw.
Więcej w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze