W świetnym stylu 2024 roku zakończyła Iga Wysoczyńska. Dziewczyna z Chojny, która marzy o medalu Igrzysk Olimpijskich
Pięknie sportowo rozwija się Iga Wysoczańska. Lekkoatletka pochodząca z Chojny pobiła swój rekord życiowy w pchnięciu kulą.
- To wartościowa życiówka. Podczas zawodów w Spale, w ostatniej próbie, Iga uzyskała wynik 16,12 m. To absolutny rekord życiowy zawodniczki, a także ósmy wynik w kategorii U-18 w historii polskiej halowej lekkoatletyki – przekazał klub 18-latki, Jurand Szczytno.
Jak pisaliśmy przed rokiem na łamach "Gryfińskiej", sport był jej pisany.
- Można powiedzieć, że mam go we krwi, ze względu na moich rodziców. Oboje ukończyli studia w Instytucie Kultury Fizycznej Uniwersytetu Szczecińskiego. Byłam świadkiem jak tata trenował sporty walki krav maga i jaka to była dla niego przygoda, pełna doświadczenia i entuzjazmu. Jako student uprawiał wioślarstwo i opowiadał o fascynacji sportem. Często razem trenowaliśmy. Od najmłodszych lat przekonana byłam o sile, jaką sport ma w formowaniu charakteru oraz cudownych przygód w życiu – przyznawałaIga.
Sama długo szukała swojej drogi i wymarzonej dyscypliny. Był taniec, koszykówka, siatkówka, ale żadne nie wzbudziło „pełnego zainteresowania”. To pojawiło się dopiero w ósmej klasie.
- Zostałam wystawiona do pchnięcia kulą podczas zawodów lekkoatletycznych w Gryfinie. Wygrałam i uzyskałam zadowalający wynik, który pokazał mój potencjał i zmotywował do działania – opowiada.
Jej „prawdziwa historia” z kulą rozpoczęła się jednak dopiero w szkole średniej.
- Mirosław Szybowski, trener konkurencji rzutowych w klubie lekkoatletycznym w Kołobrzegu, zauważył mój talent i potencjał. Zaprosił na treningi, co otworzyło przed mną nowe możliwości i przyniosło wiele satysfakcji. To był punkt zwrotny, który zdefiniował moją pasję do lekkoatletyki i zainicjował fascynującą podróż w świat sportu – opowiada Wysoczańska, dziś zawodniczka Juranda Szczytno.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze