Pani Małgosia to gryfinianka, która obronną ręką wyszła z onkologicznych zawirowań. Pomógł jej w tym nowatorski nutraceutyk zza oceanu. O zbawiennym wpływie kolagenu, który dla wielu może być jednocześnie pomysłem na fajny biznes, rozmawiamy z Małgorzatą Zymuła.
Wywiad ukazał się jako artykuł sponsorowany na łamach Gazety Gryfińskiej 18 czerwca 2019 r.
MEDYCYNA IDZIE NAPRZÓD
- Zaczęło się od tego, że w 2010 r. zachorowałam na chorobę onkologiczną, w następstwie której pojawiło się reumatoidalne zapalenie stawów. Dobrej klasy reumatolog oświadczyła, że te schorzenie będzie mi już towarzyszyć do końca życia.
Medycyna idzie przecież naprzód.
- Tak i myślałam, że dzięki lekom te dolegliwości chociaż się wyciszą. Tak się nie stało. Czułam się coraz bardziej zmęczona, nie mogłam spać. Ból stawów stopniowo odbierał radość życia.
Można się załamać…
- Jestem waleczną osobą, nie dałam za wygraną, a że żyjemy w dobie internetu, zaczęłam szukać tam pomocy. Przypadkiem w telewizji niezależnej SOBÓTKA Janusza Zagórskiego natknęłam się na wywiad z dr Grażyną Pajunen.
?
- To Polka mieszkająca na Florydzie w USA. Jako naukowiec kolagenem zainteresowała się po tym, gdy jej mąż, czynnie uprawiający sport, nadwyrężył sobie bark w stopniu, który ortopedzi zakwalifikowali do wymiany na nowy – sztuczny.
Uroki sportu.
- Mąż nie chciał się zgodzić na operację. Od sąsiadki chorej na artretyzm dr Pajunen usłyszała o nowatorskiej metodzie walki z takimi dolegliwościami. Trudno było pokonać sceptycyzm męża pani Grażyny, ale w końcu uległ i podjął suplementacje.
Mówimy o kolagenie?
- Dokładnie. Po dwóch miesiącach zażywania kolagenu poczuł w uszkodzonym barku ból…
Dlaczego?
- To był pierwszy istotny sygnał, że rozpoczęła się jego odbudowa. Po trzech miesiącach był już w stanie wyjąć tą ręką mleko z lodówki, co wcześniej było nie do pomyślenia. Tak zaczęła się przygoda dr Pajunen z metodą, która w zależności od wieku i rodzaju dolegliwości przynosi efekty w różnym czasie, ale najważniejsze, że ta metoda działa.
STULATKOWIE Z JAPONII
Jaka była generalnie geneza tej metody?
- W Stanach zaczęła upowszechniać się już w 2008 roku.
Bo kolagen i kwas hialuronowy jako taki mamy przecież w sobie?
- Tak, w stawach. Natomiast wraz z wiekiem i różnymi urazami oraz poprzez niewłaściwą dietę stale go ubywa. Znamienny jest przykład japońskiej wioski Yuzurihara, której mieszkańcy zadziwili świat swoją długowiecznością. Kluczem jest dieta pełna lepkich warzyw, obwitych w kwas hialuronowy. Do tego mięso w małych ilościach i dużo czasu spędzanego na świeżym powietrzu – czyli witamina D3.
Czym jest kwas hialuronowy?
- To jeden z trzech składników budujących stawy, absorbującym wodę. Dzięki niemu staw działa jak elastyczna gąbka. Poza tym, jak go brakuje procesy starzenia stają się bardziej ewidentne np. zmarszczki, mniejsza ruchliwość itp. Pozostałe dwa budulce stawu to właśnie kolagen typ.II i siarczan chondroityny. Razem te składniki uelastyczniają stawy, ścięgna, mięśnie - czyli usprawniają nam ruch.
O kwasie hialuronowym, czy kolagenie słyszy się często w postaci różnych suplementów.
- Jest tego bardzo dużo. Problem tkwi w procesie wchłaniania. Naukowcy z uniwersytetów Harvard oraz Princeton odkryli, że nie w każdej postaci ten proces jest skuteczny. Udało im się ten problem rozwiązać i to właśnie na ich patencie bazuje Liquid Biocell firmy MODERE, o którym rozmawiamy.
KOLAGEN TYLKO MODERE
Tylko ten producent ma do tego prawo?
- Tak. Dodatkowo potwierdzone to zostało trzydziestoma sześcioma różnymi badaniami w USA, siedmioma międzynarodowymi patentami oraz certyfikatem GRAS stwierdzającym, że produkt jest stuprocentowo naturalny. Dzięki temu korzystają z niego nawet sportowcy przygotowujący się do olimpiad, na których wiadomo, jak bardzo restrykcyjne przepisy są stosowane, jeśli idzie o legalność zażywanych środków.
Jak długo spożywa pani kolagen w takiej postaci?
- Gdy skontaktowałam się z dr Pajunen i zakupiłam pierwszą partię kolagenu rok temu i po pięciu miesiącach suplementacji nastąpiła znacząca poprawa. Reumatolog, gdy spojrzał na moje ręce stwierdził, że jestem już zdrowa. Od tej pory spożywam go cały czas. Zauważyłam, że przynosi to również świetne rezultaty w walce z parodontozą, poprawia wzrok, wzmacnia serce. Analogiczne podobne rezultaty lekarze uzyskują wstrzykując w uszkodzone tkanki komórki macierzyste.
To podobno jeden z najnowocześniejszych trendów?
- Bo tak jest. To, o czym rozmawiamy, jest co do zasady tym samym. Z tym, że nie dokonujemy iniekcji, tylko dostarczamy te komórki doustnie w formie płynnej. Nie połykamy ich, tylko pozwalamy im wchłonąć się pod językiem. Nie jest tajemnicą, że gdy jemy powoli, to enzymy zwarte w ślinie dokładniej i lepiej wchłaniają wszystkie mikroelementy zawarte w pożywieniu.
Dlaczego ten produkt nie jest dostępny w sklepach, tylko w sprzedaży bezpośredniej?
- Taką strategie obrała firma MODERE. Sam w sobie jest nutraceutykiem, w rzeczywistości jest to kompleksowy pomysł na nasze zdrowe funkcjonowanie, dietę itd. O nim trzeba dużo opowiedzieć, wprowadzić w temat.
Nutraceutyk?
- Czyli w stu procentach oparty o naturalne składniki
JUŻ SIEDMIORO
Ile osób z Gryfina korzysta już z kolagenu, który pani propaguje?
- Oprócz tego, że sama z niego korzystam, przekonałam już siedem osób. Jedna z koleżanek, która przeszła bezowocnie kilkanaście operacji na kolano, postanowiła spróbować. Po dwóch miesiącach pojawił się ból, który był dobrym prognostykiem. Stopniowo staje się żywym zaprzeczeniem też niektórych ortopedów, że nie można odbudować stawu… Można. Ta koleżanka powoli już chodzi, co wcześniej było nie do pomyślenia. Teraz sama zachęciła kilka osób z rodziny do spożywania kolagenu.
Na tym można zarobić?
- Tak, to może być pomysł na fajny biznes. Tego nie ma nikt na świecie, tutaj nie ma konkurencji. O szczegółach wolę jednak rozmawiać już bezpośrednio z osobami, które będą tym zainteresowane.
Uchylmy chociaż rąbek…
- (śmiech) Mówimy o sprzedaży bezpośredniej, promującej te osoby, które korzystając z oferty firmy same jednocześnie propagują jej produkty dalej. Z tym, że w tym przypadku mówimy o zdrowiu, diecie, stylu życia. O kosztach wolę jednak rozmawiać osobiście. Zaznaczę jedynie, że gdy znajdziemy pięć osób chętnych by w to wejść, sami kolagen mamy już za darmo. Do tego różne promocje itd.
Będzie nadużyciem, jeśli określilibyśmy to takim „zdrowotnym Amway’em”?
- Ale tu nie trzeba sprzedawać produktu dalej. Można to robić tylko dla zdrowia. Decyzja, czy przy okazji ktoś dostrzeże w tym szansę na dobry biznes jest indywidualną kwestią.
Niektórzy na „social marketing” patrzą krzywo.
- Bo zostali oszukani. Tutaj o wszystkim, w tym o kosztach, mówimy otwarcie, pracujemy w grupie wzajemnie wspierając się i to jest bardzo miłe.
W sumie żyjemy w czasach, gdy zwykła wizyta u dobrego gryfińskiego rehabilitanta, to koszt grubo powyżej 100 zł. Gdyby zsumować kilka takich wizyt, to miesięcznie też wyjdzie niemało…
- Tak to prawda, lecz dzięki wzmocnieniusię Biocell Colagenem wszelkie zabiegi w gabinetach: stomatologicznych, kosmetycznych, rehabilitacyjnych, czy fryzjerskich będą miały jeszcze lepsze rezultaty. Inwestujmy w swoje zdrowie w różny sposób, nie wydając pieniędzy na przedmioty mniej istotne: drogie samochody, biżuterię, odzież czy inne bibeloty. Po mojej chorobie, po chemii, doświadczyłam wszystkich negatywnych skutków i mogę o tym mówić na własnym przykładzie. Dzięki temu produktowi wzmocniłam zęby i dziąsła, mam więcej włosów ładniejszą cerę. Jeżdżę konno, na koniu który waży 600 kg. Muszę mieć tę elastyczność i mocny dosiad oraz siłę w rękach. Po chorobie było to niemożliwe. Odkąd piję Liquid Biocell mogę na nowo się tym wszystkim cieszyć.
DLA KAŻDEGO
To oferta dla osób dotkniętych już jakimś problemem?
- Dla wszystkich. Dla osób starszych, które z racji wieku nie mają już wystarczającej ilości tych trzech składników w stawie. Dla osób zmagających się z problemami ze stawami. Dla sportowców dotkniętych kontuzjami. Osobom po zawale kolagen zapewni lepsze odżywienie mięśnia sercowego i jego elastyczność. Młodzi też powinni inwestować we własną przyszłość.
Jak długo trzeba czekać na zauważalne pozytywne zmiany?
- Różnie w różnych przypadkach. Generalnie po trzech miesiącach, chociaż ja na przykład odczułam ten efekt dopiero po pięciu. Żeby skutecznie sobie pomóc, absolutnie istotne są też dieta, odpowiednie nawadnianie i ruch. Szczególnie wśród osób starszych, choćby te 20 minut spokojnych ćwiczeń, rozciągania. Dokładnie omawiamy te kwestie w kręgu osób, które korzystają z tego produktu.
Z ulotek które zostawiła mi pani przed spotkaniem wyczytałem, że można go również nabyć w wersji dla zwierząt. To prawda?
- Psy, koty, czy konie również mają problemy ze stawami, czy z artretyzmem.
No tak, a dla nich to często oznacza ostateczność.
- Dlatego warto o tym pomyśleć.
Na koniec proszę o szczerą odpowiedź, jakich kryteriów dała się pani przekonać dr Pajunen?
- (śmiech) Intuicyjnie to wyczułam. Namawiam wszystkich do obejrzenia krótkich filmików z jej udziałem, do których linki znajdą państwo poniżej. Każdy może wyrobić sobie własne zdanie. Tak z resztą będzie najlepiej. Później zapraszam do kontaktu ze mną. Nadmienię jeszcze, by nie kupować produktu przez internet, gdyż można kupić podrobiony produkt, a nawet zdarzyły się przypadki zatruć.
Kontakt telefoniczny z panią Małgorzatą: 602 341 514
Po kliknięciu TUTAJ nastąpi przekierowanie do jej profilu Facebook"owego.
Poniżej znajdują się filmiki nawiązujące do wywiadu. Zapraszamy do zapoznania się.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze