Gdyby chcieć zrelacjonować w trzech słowach wczorajszą sesję Rady Miejskiej w Gryfinie, należałoby użyć słów: przerwa, sport, odchody. To właśnie te trzy „punkty” zajęły radnym najwięcej czasu
Gdy większość radnych była już myślami zapewne gdzie indziej, do akcji pod koniec sesji wkroczył wiceburmistrz wraz z radną Jolantą Witowską. Rozmowa dotyczyła jej interpelacji. W skrócie chodziło o psie odchody na chodnikach oraz trawnikach na terenie miasta. Radna zwróciła uwagę, że gmina powinna się tym problemem zająć, a Straż Miejska powinna piętnować właścicieli, którzy nie sprzątają po swoich pupilach. Odpowiadał jej m.in. wiceburmistrz Paweł Nikitiński, który zwracał uwagę na szereg innych spraw, jakimi zajmują się strażnicy miejscy. Radna nie dawała jednak za wygraną.
- Nie ma zgody na to, aby służby które mają kontrolować, aby było czysto i bezpiecznie, nie robiły tego. Proszę nie mówić, że straż miejska jest tak mocno zajęta. Chodzi o to, aby pojawili się raz na trzy tygodnie: raz tu, raz tam. Nie żądam rzeczy niemożliwych – powiedziała radna. – Znam świetnie pracę straży miejskiej. Współpracuję z nimi nie tylko w tym poruszanym temacie. Jestem regularnie u nich. Do tego stopnia, że mają mnie dość – dodała później.
Dyskusja rozpędzała się z każdym kolejnym zdaniem wypowiedzianym przez jedną ze stron. Włączali się w nią również inni radni, w tym Zenon Trzepacz.
- Działania straży miejskiej oceniam na bardzo wysokim poziomie. Rozwiązują problemy przy których psie kupy to jest margines – powiedział radny. - Nie wyobrażam sobie, aby strażnik miejski latał po trawniku za psem, który nawali jakiegoś kloca – dodał.
Po pewnym czasie debata dobiegła końca, ale raczej nikomu nie udało się przekonać drugiej ze stron do swoich racji.
Obszerna relacja z wczorajszej sesji pojawi się we wtorkowym numerze Gazety Gryfińskiej.
Zdjęcia z sesji można obejrzeć pod tym linkiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze