Przed pierwszym gwizdkiem trudno było wskazać faworyta. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gości
LUKS Krzywin, choć wszedł do A-klasy tylnymi drzwiami, nie odstaje poziomem od ligowej stawki. Pokazały to zwłaszcza trzy ostatnie kolejki, gdy odnotowali wygrane nad Sekwoją Brwice i Ogniwem Babinek (po 1:0) oraz remis 1:1 z Pomorzaninem Cychry.
- Wszyscy jesteśmy chłopakami z regionu. Prywatnie często dobrymi kolegami poza boiskiem. Po awansie liczy się dla nas tylko frajda, którą czerpiemy ze wspólnej gry. Przy tym chcemy być jak najbardziej zaangażowani, waleczni i wciąż rozwijać się piłkarsko. Nie mamy żadnej presji, cel był jeden: jak najwięcej punktów na jesień. Obecnie naszymi głównymi atutami są charakter i odwaga, często mimo pracy, kontuzji czy innych powodów, musimy się rotować na różnych pozycjach. Ale nawet wtedy niewiele się zmienia, bo podejście i zaangażowanie jest takie samo - mówił w przedmeczowej rozmowie trener Dominik Szurko.
O tym jak wielu kibiców czekało na starcie LUKS-u z Łabędziem pokazała duża liczba fanów wokół boiska.
- W pierwszej połowie to goście dominowali, a my utrzymywaliśmy się na swojej połowie, co skutkowało wywalczeniem rzutu karnego i zamianą wyniku na 0:1. Mieliśmy tylko swoje pięć minut w tej połowie. Druga połowa zaczęła się już trochę inaczej. Było wiele kontrowersji, na co reagowali kibice. Zaczęliśmy więcej atakować i stwarzać wiele groźnych sytuacji, ale wyniku nie udało się ostatecznie zmienić - komentuje szkoleniowiec LUKS-u.
- Tak jak się spodziewaliśmy, był to mecz walki. Prowadziliśmy grę, LUKS ustawił się nisko i próbował grać z kontry. Mieliśmy na początku meczu dwie dogodne sytuacje, których niestety nie wykorzystaliśmy. Dopiero po faulu na Eryku Kubickim bramkę z rzutu karnego zdobył Grzesiek Adamek. W końcówce pierwszej połowy niepotrzebnie było kilka fauli na naszej połowie i groźne wrzutki LUKS-u. Druga połowa, jak i pierwsza toczyła się na wzajemnej walce, mieliśmy swoje sytuacje, ale nie umieliśmy trafić nawet na pustą bramkę. Ważne są jednak trzy punkty na bardzo ciężkim boisku, jeszcze niejedna drużyna zgubi tu punkty - powiedział natomiast Łukasz Karapulka, szkoleniowiec Łabędzia Widuchowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze