Maciej Pietraszuk pochodzi z Gryfina, ale od 13 lat mieszka poza jego granicami. Znajomi, z którymi stale utrzymuje kontakt, od kilku miesięcy mogą oglądać jego poczynania w internecie, gdzie 33-latek pokazuje jak obchodzić się ze… świniakami
Lektura naszej rozmowy może być drastyczna dla przedstawicieli kilku grup, wegetarian, wegan i apologetów Sylwii Spurek.
M. Pietraszuk: Od razu drastyczna…
Niektórzy posądzą cię o aberrację, a na pewno o brak wrażliwości.
- Akurat jestem bardzo wrażliwą osobą. A co do mojej internetowej twórczości, to sprawa jest prosta. Chciałbym po prostu przypomnieć, że całe pokolenia Polaków były chowane na swojskiej kabaninie. Mam wrażenie, że przy obecnym szale na vege, sushi i ramen ludzie zapomnieli jak dobry potrafi być schabowy z pieczonymi ziemniakami, albo mielone z buraczkami. Bardzo chciałbym im tę pamięć odświeżyć.
Myślę, że nie w każdym przypadku chodzi o ideologię, czy aktualne trendy. Znam osoby, które jedzą mięso, ale wzbraniają się konkretnie przed wieprzowiną.
- Rzeczywiście, wiele osób z niej rezygnuje. Czy to dobrze? Zależy, co człowiek zje w jej miejsce. Jeśli ktoś będzie stał przed wyborem usmażenia mielonego do pracy, a kupieniem hermetycznie zapakowanego obiadu - bogatego w konserwanty i witaminę „E” z tymi długimi numerkami po myślniku - to jasne, że powiem mu: „smaż świnię!”. Dbanie o dietę, świadome odżywianie i wszystkie mody na bycie „fit” traktuję generalnie jako pozytywne zjawisko. Wieprzowina jest też odradzana w przypadkach wielu jednostek chorobowych i mam tego świadomość. Niemniej, żadne inne mięso nie zastąpi mi w smaku świniaka. I basta!
Spytam dla pewności. Jeśli ktoś wejdzie na twój kanał na YouTubie, to jest szansa, że znajdzie tam przepis na dania wegetariańskie, lub wegańskie?
- Nigdy w życiu! To raczej rzecz dla stuprocentowych mięsożerców.
Cały wywiad znajduje się w Gazecie Gryfińskiej. Obejrzeć nagrania Maćka można natomiast TUTAJ
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze