Reklama

Znikające koty elektrowni

Zaniepokojeni pracownicy Elektrowni Dolna Odra zgłosili się do naszej redakcji po tym, jak z terenu elektrowni zaczęły znikać koty. Spółka odpowiada, że nie ma z tym nic wspólnego, jednak zmniejszenie liczby zwierząt potwierdza

Nikomu nie przeszkadzały? Nie wiadomo. Według relacji części osób pracujących na terenie elektrowni, tak właśnie było.

- Byli ci, którzy lubili koty i ci, którym one przeszkadzały, jak w każdej ludzkiej społeczności. Nie chcę się wypowiadać, bo było tu wiele różnych emocji – mówią nam pracownicy firmy.

Są przekonani, że zniknięcie kotów to nie naturalna ich migracja, tylko działanie człowieka. Ktoś nie lubił zwierząt bądź na złość innym postarał się, aby z dnia na dzień zwierzęta znikały z zakładu. Nie chcą podawać nazwisk, bo zrobią sobie wrogów, a koty i tak już nie wrócą.

Reklama

- Zabrali te zwierzęta z ich naturalnego środowiska, niektóre znałam od czterech i więcej lat – opowiada jedna z pracownic.

Według zaniepokojonych pracowników, koty się nie rozmnażały, były wysterylizowane i nieszkodliwe. A bez nich zdarzały się awarie dokonywane przez gryzoni, którymi koty między innymi się żywiły. Dobrze służyły, żyjąc w symbiozie z ludźmi.

- Boję się, że zostały gdzieś wywiezione i unicestwione – mówi nasza rozmówczyni.

Jedna z teorii mówiła o wywożeniu zwierząt busem z dala od elektrowni do lasu i pozostawianiu ich tam. Jeszcze inni widzieli koty pałętające się w pobliżu drogi krajowej, ale większość głosów mówi o tym, że najprawdopodobniej trafiły one do któregoś ze schronisk. Takowego jednak nie ma w Gryfinie. Na pytanie, czy koty zaczęły znikać z terenów Elektrowni Dolna Odra z polecenia służbowego lub sanitarnego zarządzających tam służb, biuro prasowe spółki PGE GiEK odpowiada, że takie praktyki nie są stosowane, a koty są tam pożyteczne. Mają dobre warunki bytowe przebywając na terenie spółki, tak jak i inne zwierzęta, których domem stała się niemal 50-hektrowa działka terenu elektrowni.

Reklama

- Dokarmianiem kotów zajmują się pracownicy elektrowni, z własnej inicjatywy – informuje Iwona Paziak, Rzecznik Prasowy PGE GiEK S.A.

Dodatkowo służby porządkowe elektrowni zajmują się sprzątaniem zarówno po kotach, jak i czynnościami związanych z deratyzacją, a zwierzęta wyłapując myszy przyczyniają się do ograniczenia liczby gryzoni w sposób naturalny, co działa z korzyścią dla wszystkich. Jednak nie oznacza to, że w elektrowni z kotami nic się nie dzieje.

- Faktycznie docierają do nas sygnały, że pracownicy zauważyli ostatnio zmniejszenie liczby kotów pojawiających się na terenie elektrowni, jednak nie było to przedmiotem żadnych decyzji, tym samym nie wynikało z żadnych działań podejmowanych przez oddział – mówi rzecznik spółki.

Reklama

Nikomu także nie udało się znaleźć ewentualnych śladów choroby, czy też pomoru kotów. Komu jednak miałyby przeszkadzać te zwierzęta? Teraz zwolennicy kotów szukają pomocy w innych miejscach. Sprawą na ich prośbę ma się bowiem zająć szczeciński oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.


 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama