W nocy z 27 na 28 stycznia w wieku 53 lat zmarł Mirosław Mitrowski. Ikona gryfińskiej piłki ręcznej
Mirosław Mitrowski był jednym z kluczowych zawodników Energetyka, który w latach 90-tych bazując na własnych wychowankach wywalczył awans na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju. Starsi kibice szczypiorniaka do dzisiaj wspominają jego atomowe rzuty łamiące poprzeczki.
- Miałem mocny rzut, zdarzyło się, że rozwaliłem bramkę, ale może była stara? – opowiadał sam zainteresowany w 2019 roku w wywiadzie opublikowanym w Gazecie Gryfińskiej.
Koledzy z zespołu wspominają ogromne zamiłowanie „Mitra” (bo tak go nazywali) do gier komputerowych. Na obozy zawsze zabierał telewizor i komputer, najczęściej Amigę z ogromną liczbą dyskietek. Był również w ekipie karcianej, która umilała sobie czas podczas dalekich podróży grą m.in. w betę. Mirek był niezwykle charyzmatyczną osobą.
- Był krewki, zawsze pierwszy, gdy coś się działo – tak wspominał Zbigniew Podfigurny, wskazując na bojowy charakter starszego kolegi, który często na boisko stawał w obronie kolegów, za co karany był czerwonymi kartkami.
Mirosław Mitrowski był czołowym strzelcem Energetyka, ale nie najlepszym. W 69 ligowych meczach, jakie rozegrał w barwach KSE, rzucił 144 gole.
- Myślę, że nasze pokolenie, sukcesy, jakie osiągnęliśmy, nie zostały w pełni wykorzystane. Przede wszystkim nie zbudowano odpowiedniego zaplecza. Obiecywano nam halę sportową z prawdziwego zdarzenia, ale zbudowali jedynie salkę obok szkoły przy Iwaszkiewicza. To była parodia – tak mówił Mirosław Mitrowski na naszych łamach w 2019 roku.
Niestety, nie było mu dane obejrzeć meczu piłki ręcznej w nowej hali sportowej…
Rodzinie i bliskim Mirosława Mitrowskiego składamy wyrazy współczucia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze