Schroniska, przytuliska i domy adopcyjne w naszych okolicach są przepełnione. W internecie codziennie pojawiają się nowe anonse. Pupile różnych maści, kształtów i rozmiarów szukają domów, aby zagrzać się przy domowym ognisku jeszcze przed pierwszymi opadami śniegu. Doskonale rozumiemy, że nie każdy ma możliwość przygarnięcia pod swój dach psa czy kota, przez co nie wszyscy podopieczni schroniska mają szansę na adopcje. Dlatego we współpracy z okolicznymi przytułkami postanowiliśmy zaapelować do państwa o pomoc.
Na pewno u niejednego z was zalegają stare koce, kołdry czy rozciągnięte swetry, które lata świetności mają już za sobą i marnieją na dnie szafy. Te pozornie zniszczone i nikomu niepotrzebne rzeczy mogą dać trochę ciepła dla przemarzniętego psiego czy kociego nosa. Zapasy karmy w schroniskach również się kurczą. Pamiętajmy, że zimą potrzeba jej przynajmniej dwa razy więcej, a spora część finansów schronisk i stowarzyszeń musi być przeznaczana na opłaty chociażby za ogrzewanie. Niebawem wszyscy wyruszymy na świąteczne zakupy. Ładując kosz do pełna, nie zapomnijmy o jednej czy dwóch puszkach dla czworonoga. Dla nas to jedynie kilka groszy, a dla Azora jest to syty, całodniowy posiłek, który gwarantuje przetrwanie kolejnej chłodnej nocy.
Pozostając w tematyce świąt – niemal każdy z nas ma w rodzinie osobę starszą i samotną. Prezent w postaci adoptowanego pupila może znacząco odmienić życie, stając się prezentem wyjątkowym, na poszukiwanie którego często tracimy kilkadziesiąt godzin i dziesiątki polskich złotych. Tutaj jednak zachować trzeba zdrowy rozsądek i mierzyć siły na zamiary. Jest to często długoletni obowiązek, dlatego powyższa propozycja nie jest kierowana do każdego. Dla osób chcących udzielić wsparcia, istnieje opcja wirtualnej adopcji. Niby nic wielkiego, ale dla wielu stworzeń jest to naprawdę duża pomoc.
- Pieniędzy brakuje zawsze i na wszystko, tym bardziej zimą, kiedy koszty utrzymania naszych podopiecznych rosną w oczach – mówi Agata Szwechłowicz ze Stowarzyszenia Ochrony Natury i Krajobrazu, o którego działalności pisaliśmy w Gazecie Gryfińskiej kilka tygodni temu.
Każdy, chociaż najmniejszy przelew to ogromna pomoc dla organizacji pomagającej czworonogom, a dla nas jest to duża satysfakcja i spokój sumienia przy świątecznym stole.
Jeżeli nie mamy możliwości wsparcia działaczy finansowo, można to robić na kilka innych sposobów. Zostawiajmy otwarte okno od piwnicy – niejeden kociak wskoczy tam, aby się ogrzać, przy okazji łapiąc niechcianych lokatorów. Przed podpaleniem hałdy liści, rozgrzebmy ją delikatnie – może być schronieniem dla zabłąkanego jeża, które mają teraz swój okres żerowania. Wieczorem postawmy przed progiem talerzyk z poobiednimi resztkami. Może zabłąkany pupil na niego się skusi – jeśli nie, to następnego dnia można je wyrzucić.
Jak widać, opcji wsparcia może być naprawdę wiele. Wystarczy trochę chęci i dobre serce. Pamiętajmy, że te biedne i często skrzywdzone przez nas - ludzi zwierzęta, nie poradzą sobie bez naszej pomocy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze