Rozmawiamy z Aleksandrą Misiuną, szefową gryfińskiego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
Przed tegorocznym Finałem WOŚP dość głośno jest w mediach na temat działalności Jurka Owsiaka. Wiele osób stara się zaszkodzić jego akcji. Jak reagujecie na te zarzuty jako wolontariusze gryfińskiego sztabu WOŚP?
Aleksandra Misiuna: Zawsze powtarzamy, że jeśli ktoś nie chce pomagać, to my szanujemy jego wybór, ale jeśli nie chcesz pomagać, to nie przeszkadzaj. Taka sytuacja powtarza się co roku i trwa niemal od zawsze. Faktycznie, w ostatnim czasie hejt jest mocniejszy, zapewne to efekt nagonki na WOŚP w niektórych mediach krajowych. Ludzie, którzy są bardziej wpływowi na to, co przekazują te media, reagują w nerwowy sposób.
W mojej ocenie tego podziału już nic nie zmieni. Przeciwnicy WOŚP nimi już pozostaną i nic nie przekona ich do zmiany zdania, natomiast zwolennicy, czy też osoby wspierające orkiestrę, zawsze będą to czyniły, niezależnie od krytyki Owsiaka. Tego typu materiały, a w kontrze również publikację w mediach sprzyjających orkiestrze, tylko utrwalają ten podział, przenosząc go nieco na płaszczyzną polityczną.
- Jeśli ktoś zawsze pomagał, czy to w ramach WOŚP, czy innej akcji charytatywnej, to już zawsze, będzie to robił. A to co teraz dzieje się w niektórych mediach, to zwykła prowokacja, kompletnie niepotrzebna sytuacja, bo wielu wolontariuszy, to przecież młodzi ludzie.
Czy na was i na młodych wolontariuszach odbija się ta sytuacja? Wy również stajecie się obiektem ataków?
- Na szczęście, takich sytuacji nie było i mam nadzieję, że nie będzie. Niestety, w internecie, pod postami naszego sztabu, pojawiają się wulgarne komentarze. Zazwyczaj, to komentarze z tych samych, nieaktywnych i „fejkowych” kont.
Jako szefowa sztabu zalecasz dyskusję z osobami, które są zdecydowanymi przeciwnikami „orkiestry”?
- Absolutnie, nie. Polemika z nimi nie ma sensu.
W tym roku po raz pierwszy zostałaś szefową gryfińskiego sztabu, ale w WOŚP działasz dłużej.
- W sztabie jestem czwarty rok, ale z WOŚP-em związana jestem od niemal trzydziestu lat. Jeszcze jako harcerka 66. drużyny z Gryfina działałam w orkiestrze. Wtedy szefem sztabu i całym motorem tej akcji był u nas Adam Lewiński.
Czyli przy WOŚP działasz niemal od początku.
- Zaczynałam jako uczennica drugiej lub trzeciej klasy szkoły podstawowej. To były niezapomniane finały na pl. Ks. Barnima I. Ogrzewaliśmy się przy ogniskach, a siedziba sztabu była w klubie nauczyciela przy ul. Kościelnej. Z wielką przyjemnością, co roku angażowałam się w akcję. Wyjazd za granicę, rodzicielstwo, to jedne z przyczyn, gdy musiałam na chwilę odpuścić. Z radością jednak powróciłam do WOŚP, ale już z moimi wolontariuszami z SP1, gdzie prowadzę koło wolotariuszy. Zaś w roku 2022 zostałam zaproszona przez Krzysztofa Nowaka do współpracy w gryfińskim sztabie.
Musisz zachęcać dzieci, aby w tym uczestniczyli? Czy wręcz przeciwnie – nie dla wszystkich chętnych jest miejsce?
- Nie wszyscy mogą otrzymać identyfikator, bo zgłoszeń zawsze jest więcej niż przysługuje nam identyfikatorów. W tym roku - podobnie jak w poprzednich latach – jako gryfiński sztab otrzymamy 100 identyfikatorów. To limit, którego nie możemy przekroczyć. Młodzież jednak z reguły spaceruje w kilkuosobowych grupach z jedną puszką, dlatego staramy się, by co najmniej jeden identyfikator przypadał na jedną grupkę.
A ilu łącznie wolontariuszy, będzie zaangażowanych w organizację i obsługę tegorocznego Finału WOŚP w Gryfinie?
- Trudno, to dokładnie określić. Szacuję, że może to być nawet kilkaset osób. Do akcji włączają się strażacy z OSP, koła gospodyń wiejskich, lokalni przedsiębiorcy, sponsorzy, osoby prywatne. W mojej ocenie, ich wszystkich można nazwać wolontariuszami.
Ludzie w sztabie muszą poświęcić jednak znacznie więcej czasu na przygotowanie finału. Kiedy rozpoczynacie pracę nad jego organizacją?
- Startujemy pod koniec wakacji, zwołując pierwsze spotkania, które nie można określić mianem spotkań sztabu, bo on formalnie jeszcze nie jest zarejestrowany. Rejestracja zwykle ma miejsce w październiku, po tym terminie ruszamy pełną parą. Na początek musimy znaleźć sponsorów, bo to oni w 100% pokrywają przyjazd gwiazdy muzycznej, która jest największą atrakcją wieczornego finału. A nie jest to łatwe zadanie, bo wiele zespołów ma już dograne terminy na WOŚP, do tego, nie wiemy wówczas jeszcze ile środków otrzymamy od sponsorów. Dochodzi również szereg innych prac związanych z organizacją głównej imprezy, ale również dogrywaniem aukcji i wielu innych spraw formalnych.
Sporo tego.
- Dlatego sztab nie jest mały i liczy dwanaście osób, każda z nich ma swoje jasno określone obowiązki. Bez rozdzielenie zadań, trudno byłoby to zorganizować, bo przecież każdy z nas ma swoje codzienne zajęcia. W organizacji pomagają nam komunikatory internetowe, dzięki nim, wszyscy w sztabie są na bieżąco ze wszystkimi informacjami.
W tym roku po raz pierwszy Finał WOŚP odbędzie się w hali sportowej przy ul. Parkowej w Gryfinie. To dobre miejsce?
- Na to pytanie, będzie można odpowiedzieć po Finale. Od trzech lat organizowany był on w Pałacyku pod Lwami, gdzie aktualnie trwa remont. To była dobra lokalizacja, jej największą zaletą był zamknięty teren. Nie mogliśmy przenieść się na pl. Ks. Barnima I, bo problemem byłoby zamknięcie kilku ulic i brak miejsca na dodatkowe atrakcje typu: quady czy alpaki. Na nabrzeżu z kolei mogłoby być zbyt wietrznie. Obserwowaliśmy finały w innych miastach, coraz więcej z nich odbywa się w zamkniętych obiektach. Dlatego też spróbujemy to zrobić w gryfińskiej hali.
To będzie chyba pierwszy koncert muzyczny w już nie takiej nowej przecież hali sportowej w Gryfinie.
- Koncepcje na ustawienie sceny były różne. Wszystko zostało zweryfikowane, bez problemu będzie można ją postawić. Mamy w naszym sztabie również specjalistów, którzy na pewno poradzą sobie z odpowiednim nagłośnieniem. Wewnątrz, oprócz sceny, będą atrakcje dla dzieci typu „dmuchańce”, warsztaty oraz punkty kosmetyczne i fryzjerskie. Na zewnątrz, czyli na parkingu przed halą, będzie gastronomia. Ale to nie wszystko. Zajmiemy również plac przed liceum oraz salkę gimnastyczną w liceum. W salce, będzie strefa społeczno-medyczna. Będą przedstawiciele uczelni oraz np. ekorowerki, z pomocą których będzie można naładować swój telefon. Ta strefa, to nowość, wcześniej czegoś takiego nigdy nie było. Tam też odbędzie się mecz w roudnet. A na placu przed liceum, będą quady oraz stoiska z militariami, mnóstwo atrakcji dla dzieci z przejażdżką quadem włącznie. Przy parku będą też konie i alpaki. Struktura, która tam jest, stwarza nam o wiele większe możliwości niż w innych lokalizacjach.
Do tego nie straszne będą nikomu wiatry i deszcze podczas koncertów. Możliwe więc, że zostaniecie tam na kolejne lata.
- Nie wykluczamy tego. Na dziś dostrzegamy wiele atutów tego miejsca, ale wszystko okaże się w trakcie.
Początek Finału 26 stycznia o godzinie?
- Zaczynamy od Biegu Policz się z cukrzycą. Jego start jest o godz. 11.00 w Parku Miejskim.
Czyli też w pobliżu hali sportowej.
- Tak, to kolejny atut tego miejsca. Chwilę później startujemy z atrakcjami w hali i przed nią. O godzinie 13.00 rozpoczynają się występy artystyczne. W międzyczasie odbywać będą się licytacje.
Uściślijmy. Aukcje internetowe poprzez Allegro już trwają. Część licytowanych w internecie przedmiotów, będzie dalej licytowana na scenie?
- Nie. To osobne licytacje. Nie łączymy ich. Aukcje, które zaczynamy w internecie, tam też kończymy. Osobno licytowane są przedmioty, tylko podczas Finału WOŚP. W tym roku, będzie kilka nowych, ciekawych aukcji. Na przykład dzień ze starostą gryfińskim czy spacer i obiad z burmistrzem Gryfina.
Aukcji, będzie więcej niż w poprzednich latach?
- Napięty harmonogram nam na to nie pozwala, więc, będzie ich tyle co zawsze. Jak zwykle punktem kulminacyjnym aukcji, będzie licytacja złotych serduszek oraz srebrnych.
Zbieracie datki w różny sposób. Są wspomniane licytacje, puszki w punktach handlowych i usługowych, e-skarbonka oraz puszki wolontariuszy podczas Finału. Dzięki której metodzie gromadzicie najwięcej środków?
- Co roku najwięcej datków zbierają wolontariusze w dniu Finału, czyli do puszek, z którymi spacerują po mieście. W drugiej kolejności są to licytacje.
Rozm. Kamil Miler
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kto poniesie koszty imprezy w hali i sali gimnastycznej? Jakie to będą koszty? Kiedyś Pierwsza Dama Jolanta zorganizowała bal charytatywny. Wydała na niego 80 tysięcy. Na balu zebrała 50 tysięcy. :))
Niestety hala jest tylko ‚sportowa’ poszła tańsza opcja i na jakiekolwiek inne wydarzenia się po prostu nie nadaje… heh najlepsze nabrzeże… bo wietrznie… w Gryfinie nie ma miejscówki na tego typu wydarzenia
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Mam nadzieję, że wszyscy wchodzący na salę będą posiadać obuwie zmienne. Przecież takie jest wymagane od korzystających z sali.
Wprowadzone przez Miler...
Żeńska wersja Nikodema Dyzmy
Za komuny trzeba było kupować ' cegiełki " teraz trzeba dawać na orkiestrę. Przypadek?

Kto poniesie koszty imprezy w hali i sali gimnastycznej? Jakie to będą koszty? Kiedyś Pierwsza Dama Jolanta zorganizowała bal charytatywny. Wydała na niego 80 tysięcy. Na balu zebrała 50 tysięcy. :))
Niestety hala jest tylko ‚sportowa’ poszła tańsza opcja i na jakiekolwiek inne wydarzenia się po prostu nie nadaje… heh najlepsze nabrzeże… bo wietrznie… w Gryfinie nie ma miejscówki na tego typu wydarzenia
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.