Nie wszyscy wiedzą, że w tej placówce dzieci mają naprawdę dużo do powiedzenia w kwestii spędzania czasu. Mogą decydować o tym, które zadanie wykonają którego dnia tygodnia. Muszą wykazać się inicjatywą, ale uczą się przy tym między innymi odpowiedzialności
A wszystko to dzięki stosowanemu w praktyce przez nauczycielki planowi daltońskiemu, który wdrażany jest w przedszkolu już czwarty rok. Dyrektor placówki Beata Brzóska bardzo chciała nadać pracy z podopiecznymi taki kierunek, który umożliwiłby wszechstronny ich rozwój. Zarówno dzieci zdrowych, jak i tych ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Szukając alternatywy dla tak popularnej metody Montessori, trafiła na pewien trop. Nauczycielki ze zdziwieniem, ale i zainteresowaniem słuchały, kiedy na zebraniu opowiedziała im o planie daltońskim. Żadna z nich nie słyszała o tej metodzie.
- Jednak hasła przewodnie: samodzielność, odpowiedzialność i współpraca tak nam się spodobały, że od razu, jeszcze trochę po omacku, zabrałyśmy się do pracy – opowiada Zuzanna Kajda, nauczycielka w przedszkolu im. Pszczółki Mai.
Twórczynią tej metody jest Helen Parkhurst (1887 – 1973). Nauczanie masowe chciała zastąpić samodzielnym uczeniem się dzieci przez działanie, pobudzając je do współpracy między sobą i podejmowanie własnej inicjatywy. Jakie są główne założenia planu daltońskiego? Praca tą metodą wdraża dziecko do polegania na sobie, ale także wyrabia poczucie odpowiedzialności za wykonanie podjętego zadania, również zachęca do poszukiwania najlepszych i najprostszych rozwiązań. Stawia na samodzielność zgodnie z maksymą: „Nie rób za dziecko tego, co potrafi zrobić samo”. Żeby ułatwić dzieciom osiągnięcie tych celów konieczna jest wizualizacja. W praktyce oznacza to, że w każdej sali znajdują się tablice, na których za pomocą symboli opisuje się to, dzieje się w grupie. Na wspomnianych tablicach wizualizuje się np.: plan dnia (dzieci wiedzą, co i w jakiej kolejności wydarzy się w ciągu dnia), ustalony wspólnie z dziećmi tygodniowy plan pracy (pod kontrolą nauczyciela przedszkolaki wybierają interesujące je tematy), dyżury (codziennie losują nowych dyżurnych, takich jak dyżurny stolikowy, od łazienki czy „prawa ręka”), pracę w parach zadaniowych (co tydzień dzieci losują inną parę i w efekcie, w ciągu roku każdy ma okazję pracować z każdym, poznając nawzajem swoje potrzeby i możliwości), pracę w zespołach (starszaki uczą się pracy w małych zespołach, samodzielnie wybierają lidera, który musi rozdzielić pracę w taki sposób, aby zadanie zostało wykonane, to doskonały trening komunikacji i współpracy – umiejętności tak bardzo potrzebne w dorosłym życiu).
Nauczycielki podczas wielu szkoleń otwierały szeroko oczy. Najtrudniejsza była zmiana sposobu myślenia. Nie tak łatwo przecież po wielu latach pracy z przewodnikiem i sztywnym planem „przekazać pałeczkę” dzieciom. One nie miały z tym żadnego problemu. Dziś wszystkie – zdrowe czy niepełnosprawne - na miarę swoich możliwości, świadomie biorą udział w życiu swoich grup i całego przedszkola. Pełnią dyżury, odpowiedzialnie i świadomie rozliczają się z tygodniowych zadań. Chętnie uczą się współpracy w parach i zespołach, dużo radości sprawia mi pełnienie roli lidera.
- Pozwolenie dzieciom na bycie samodzielnymi wyzwoliło w nich jeszcze większe pokłady kreatywności – podkreśla Zuzanna Kajda. - Ponadto dało się zauważyć, że odkąd dzieci mają wpływ na to, co się wydarzy, chętniej przychodzą do przedszkola. Uwielbiają uczyć się przez działanie. Cieszą się danym im zaufaniem i starają się go nie nadużywać – dodaje.
Nauczycielki uważają, że zmiany są dobre i nakręcają do działania. Stale wymieniają się pomysłami, wciąż rozwijają się i uczą. Również rodzice nie pozostają obojętni. Zaglądają do sal z zaciekawieniem, dopytują o tablice z wizualizacjami, są zainteresowani wynikami zaplanowanych etapów pracy. Obecnie nauczycielki są na etapie tworzenia kącików zainteresowań na korytarzach placówki. Maluchy będą mogły samodzielnie wychodzić z sal i kreatywnie spędzać czas przeznaczony na zabawę w specjalnie przygotowanych do tego punktach. A wszystko to z zachowaniem szczególnych zasad bezpieczeństwa, co podkreślają zaangażowane w plan daltoński nauczycielki.
- Wszyscy jesteśmy zaskoczeni tym, ile można osiągnąć, zawierzając dziecięcej intuicji. I choć do ideału jeszcze wiele nam brakuje, głęboko wierzymy, że jesteśmy na dobrej drodze – zaznacza Z. Kajda.
Wczesne wspomaganie rozwoju
Główne hasła pracy planem daltońskim, czyli samodzielność, odpowiedzialność i współpraca, to wartości, które szczególnie należy wspierać u dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, aby ułatwić im start w szkole. A jak wiadomo w przedszkolu z oddziałami integracyjnymi tych maluchów nie brakuje. Nauczycielki przyznają, że im dłużej pracują, tym częściej utwierdzają się w przekonaniu, iż praca planem daltońskim doskonale wpisuje się w potrzeby nie tylko dzieci zdrowych, ale i niepełnosprawnych.
- Aby dodatkowo stymulować rozwój dzieci niepełnosprawnych dyrektor placówki zorganizowała zajęcia w ramach wczesnego wspomagania rozwoju dziecka – informuje pedagog Aleksandra Marchowska.
Przedszkolaki, w zależności od potrzeb, uczestniczą w zajęciach z różnymi specjalistami: logopedą, pedagogiem terapeutą, pedagogiem specjalnym, terapeutą integracji sensorycznej, socjoterapeutką i rehabilitantem. Każde z dzieci realizuje indywidualny program wczesnego wspomagania rozwoju opracowany przez zespół zgodnie z jego potrzebami. Nie każdy rodzić w Gryfinie zdaje sobie sprawę z tego, że w naszym mieście są prowadzone takie zajęcia, niektórzy jeżdżą specjalnie do Szczecina
– W naszej placówce, z naszym doświadczeniem, jesteśmy też w stanie pomóc rodzicom rozpoznać, czy ich dziecko potrzebuje specjalnego wspomagania. – mówi A. Marchowska. – Kiedy się to stwierdzi, można malucha tak poprowadzić, żeby nie miał trudności z odnalezieniem się w nowym, szkolnym środowisku, pełnym dodatkowych wymagań – podkreśla.
bg
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze