Od 2010 roku trenerem Ogniwa Babinek był Rafał Gnap. Wraz z końcem sezonu 2018/19, rozstał się on ze stanowiskiem szkoleniowca w klubie z klasy okręgowej. Na łamach Gazety Gryfińskiej wspomina dziewięć minionych sezonów
Dziewięć lat minęło, jak jeden dzień?
Rafał Gnap: Naprawdę bardzo szybko. Gdy obejmowałem Ogniwo miałem 24 lata, dzieciak.
Kurs instruktora piłki nożnej robiłeś latem 2010 roku, docelowo, by objąć Ogniwo.
- Trenerem byłem jednak już nieco szybciej. Nieoficjalnie, bo ktoś inny widniał w papierach. Dlatego w wakacje robiłem uprawnienia. Byliśmy zresztą razem na tym kursie. Papiery robili też wtedy Artur Kujawiński, Marcin Mielnik, Jacek Wierzbicki, Marcin Para. Spora grupa osób z Gryfina.
Pamiętasz swój pierwszy sezon?
- To była A-klasa. Debiutowałem jako trener i niespodziewanie udało się wywalczyć awans. Nie było jednak łatwo i nie mam na myśli tylko rywali. Ciężko było prowadzić zawodników, którzy byli starsi ode mnie.
Kto grał wówczas w zespole?
- W bramce Krzysztof Makarewicz, a do tego Gabryś Gnap, Łukasz Prostak, jego świętej pamięci brat Artur, Zając, bracia Woźniewscy. Wkrótce doszła młodzież. Wprowadziłem Misiorka, braci Kanieckich. Wielu z nich wciąż jest w zespole.
Cały wywiad znajduje się w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze