Nastia Zacharczenko (28 lat) od tygodnia, wraz z dziećmi gości w Gryfinie. Uciekła z rodzinnego Żytomierza tuż przed rosyjskim nalotem. Decyzję o ewakuacji z miasta podjęła siostra jej męża. Wyjechały razem. Kilka godzin później na Żytomierz spadły bomby. Ulice, którymi wydostały się z rodzinnych stron przestały istnieć. Możliwe, że uratowali się w ostatniej chwili
Obydwie kobiety przestraszone zaostrzającą się sytuacją na Ukrainie uciekały w pośpiechu. Czuły strach. Niedaleko ich miasta jest lotnisko. Wiedziały już, że ono będzie celem ataków. W obawie o życie swoich dzieci postanowiły nie czekać. Spakowały po jednej torbie najpotrzebniejszych rzeczy i wsiadły do samochodu. Rodzinny Żytomierz był już otoczony wojskami ukraińskimi przygotowanymi na inwazję wroga. Żeby wydostać się z miasta przechodziły kilka kontroli. Uzbrojeni żołnierze trzy razy sprawdzali, co kobiety mają w samochodzie.
Cały, obszerny artykuł przedstawiający losy Nastii w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze