Jaeger Polska planuje rozbudowę zakładu w Gryfinie. Wprowadza również nowe zasady pracy. O sytuacji w firmie, ale również o specyfice funkcjonowania całej grupy, rozmawialiśmy z jej właścicielem – dr. Andreasem Jeagerem, regularnie bywającym w naszym mieście.
Zacznijmy od początku działalności firmy Jaeger w Polsce, w Gryfinie.
Dr. A. Jaeger: W roku 1995 po raz pierwszy odwiedziłem Gryfino a związane to było z wizytą w firmie HeGru będącego kluczowym dostawcą Jaegera dla przemysłu automotiv. Ówcześnie ten obszar był kluczowy z punktu widzenia działalności firmy, dlatego przykładaliśmy bardzo dużą atencję w monitorowanie działalności naszego dostawcy. Zmiana pokoleniowa, na którą zdecydował się Heinz Gruber, doprowadziła do pewnych zawirowań finansowych firmy HeGru. W obliczu ryzyk z tym związanych, podjęliśmy decyzję o jej wykupieniu. Tak narodził się Jaeger Polska.Po pewnym czasie wydzielona została cześć związana z motoryzacją i powołanie nowej spółki Jaeger Automotiv. W roku 2015 ta cześć firmy została sprzedana amerykańskiemu koncernowi Parker Hanifin. Pozostawiono jedynie budynek przy ul. Pomorskiej, który to był przez kilka lat wynajmowany przez wspomnianą wcześniej firmę. Niestety , ale po 5 latach Parker podjął decyzję o przeniesieniu produkcji do Czech i Niemiec. Jaeger Polska działa w nowej lokalizacji od sześciu lat i planuje dalszy rozwój w waszym mieście.
Z prezentacji, którą przed chwilą obejrzeliśmy wynika, że Jaeger obecny jest w wielu branżach. Tymczasem w Gryfinie wciąż panuje przeświadczenie, że wasza firma produkuje głównie gumowe elementy dla branży motoryzacyjnej.
- Wiemy, że historia Grupy Jaeger nie jest dobrze znana w Gryfinie, pomimo, że związany jest z miastem, czy to jako klient czy producent od 25 lat. Być może zbyt słabo komunikowaliśmy również to, że Jaeger, nigdy nie będzie już połączony z automotivem. Podjęliśmy decyzję w grupie o zaprzestaniu produkcji części do aut.
Dlaczego?
- To przede wszystkim wynika z ryzyka, bo branża motoryzacyjna jest ryzykownym obszarem, a Jaeger to firma rodzinna, która chce zachować tradycje rodzinne, czyli być otwartym dla pracownika, elastycznym wobec swoich decyzji, ale również ludzi, którzy tutaj pracują. Tymczasem automotiv wywierał na nas ogromną presję, nakładał duży reżim jeżeli chodzi o dostawy i rozwój. My jednak chcemy rozwijać się po swojemu.
Które obszary są dla was strategiczne?
- Głównym jest przemysł rolniczy, ale coraz mocniej jesteśmy obecni również w energii odnawialnej. Jeager jest też dużym graczem jeśli chodzi przemysł związany z ochroną środowiska. Produkujemy membrany służące do natleniania osadów biologicznych w oczyszczalniach ścieków, tak aby bakterie mogły je przerabiać na zdatną do wykorzystania materię organiczną.
Z obejrzanej przed chwilą prezentacji wyłania się obraz ogromnej liczby patentów, którymi może pochwalić się Grupa Jaeger. Ile jest ich łącznie?
- Trudno określić, bo nasza firma od początku, odkąd budował ją nasz ojciec, stymulowana była przez inżynierię, ale myślę, że to około dwustu patentów. Najbardziej młodym obszarem naszej działalności jest przemysł morski, ale też najbardziej innowacyjny.
Proszę o podanie jednego przykładu.
- Trzy lata temu opatentowaliśmy produkt, który ma ułatwić stawianie słupów pod elektrownie wiatrowe na morzu. On musi zostać mocno wbity w dno morskie, problem polega na tym, że podczas tego procesu rozchodzi się dźwięk powyżej 140 dB, co jest szkodliwe dla ssaków np. dla delfinów. Trzeba zachować określone normy, jest to uregulowanie prawnie, dlatego jednym z rozwiązań ograniczającym decybele, było rozłożenie stalowych rur z dziurkami, przez które sprężarki pompowały do nich powietrze, a następnie tworzyły one z bąbelków swoistą kurtynę redukującą natężenie dźwięku. Firma Jaeger stworzyła bardzo długą membranę przypominającą gumowy wąż, z którego unoszą się zawsze równomierne bąbelki, a dzięki zastosowanej technologii ograniczona została również liczba sprężarek, dzięki czemu zamiast kilku statków wypełnionych sprężarkami, wystarczy tylko jeden. Dodam, że cena wynajmu tego typu statku na dzień wynosi 100 tys. dolarów. Mowa więc o naprawdę dużych oszczędnościach dzięki naszemu rozwiązaniu. Ciekawi jesteśmy jakie będą tego efekty, ponieważ nikt poza nami nie stosuje takiego rozwiązania. Te przykłady pokazują, że firma stymulowana jest poprzez inżynierię. Zarówno ja, jak i moi bracia jesteśmy inżynierami. To ogromna wartość dodana.
Skąd pomysły na kolejne produkty, patenty?
- Pomysły przychodzą od potrzeb klienta. Jesteśmy firmą, która nie kopiuje, ale wychodzi naprzeciw potrzebom. Jeśli klient ma potrzebę to my nie myślimy nad produkcją pojedynczego elementu, ale oferujemy gotowe rozwiązania. Do tego służy dział R&D, który jest zlokalizowany w Hannoverze. On jest głównym kołem napędowym przy tworzeniu patentów.
Zauważyłem, że nie produkujecie już tylko elementów, ale coraz częściej złożone elementy.
- Tak, wykonujemy pełen montaż. Przykładem jest współpraca ze znaną firmą Horsch, regularnie dostarczamy dla niej pełną aplikację, montując na jej zlecenie.
Jaeger to firma o światowym zasięgu?
- Rynki zbytu to Stany Zjednoczone, Kanada, ale również Chiny i Europa. Grupa obecna jest niemal na całym świecie. Od zeszłego roku również w Indiach.
Ilu pracowników łącznie zatrudnia?
- Gryfiński zakład stanowi nieco ponad 12% personelu w całej Grupie Jaeger. Aktualnie w Gryfinie pracuje 147 osób. Plan na ten rok to 180 pracowników, będziemy starali się sprostać temu wyzwaniu. W przyszłym roku planujemy przekroczyć granicę 200 pracowników.
Jak ważny dla całej Grupy Jaeger jest gryfiński zakład?
- Gryfiński zakład jest integralną częścią grupy, jednym z wielu zakładów, które produkują elementy gumowe i plastikowe. Gryfino zostało wybrane jako miejsce, do którego trafią wszystkie nowe produkty i stąd są dystrybuowane na rynki: amerykański i europejski. Oczywiście, centrala grupy w Hannoverze rozwija produkty, ale całe uprzemysłowienie jest kierowane do Polski. Gryfiński zakład jest najnowszym, najbardziej pokazowym, ma też największą przestrzeń do rozwoju, bo dysponujemy kilkoma hektarami gruntów przygotowanych do rozbudowy magazynu i hali produkcyjnej. To perspektywiczny zakład, od 2021 roku nie trafiają tutaj już produkty transferowe, czyli starsze, a tylko i wyłącznie nowe maszyny, czy nowe formy, z których powstają nowe wyroby.
Jest choćby jeden produkt, który cechuje tylko Gryfino?
- Tak. Jest jeden globalnie unikatowy produkt tworzony tutaj. Jest nie tylko opatentowanym przedmiotem i w skali całego świata produkowany tylko w Gryfinie. Jest przedmiotem certyfikowanym i dopuszczonym do zawodowych turniejów. Chodzi o kręgle. Są nietypowe, bo nie mają drewnianego rdzenia, tylko są w pełni syntetyczne. Nikomu innemu nie udało się certyfikować podobnych kręgli. Cała procedura weryfikacyjna wiąże się to z ogromną liczbą testów i pomiarów. Tylko firma Jaeger przeszła ten proces i dziś ma monopol na cały świat w kwestii syntetycznych kręgli turniejowych. Na wszystkich widać logo Jaegera. Ten produkt w całości został wymyślony jeszcze przez mojego ojca. Kiedyś zamarzyło mu się stworzyć coś zupełnie innego. Padło na kręgle syntetyczne, których największą zaletą jest trwałość i powtarzalność. Kręgle drewniane pękają, zniekształcają się, natomiast kręglami syntetycznymi gra się zawsze tak samo.
Szalejąca inflacja i ogólny kryzys, nie są zagrożeniem dla firmy Jaeger?
- Kryzys zawsze stanowi również okazję. Podam jeden z przykładu rozwoju naszego produktu podczas pandemii. Jeden z klientów czasie COVID-19 poprosił nas o stworzenie rolki ze stalowym wałkiem pokrytego gumą. Początkowo klient chciał przetransferować ten produkt z Indii do Europy, ale koszty ludzkie oraz energii są dużo wyższe w Europie niż w Indiach. My zaproponowaliśmy kompletnie nową koncepcję produktu. Zamiast grubej gumy zaprojektowaliśmy w środku plastik, który jest ażurowy, powleczony cienka warstwa gumy, co obniżyło koszty wytworzenia poprzez zmniejszenie czasu wulkanizacji jak również obniżyło emisję dwutlenku węgla. Klient za tą sama cenę, która miał w Indiach, dostał produkt, ale wytworzony w Europie. Naszą intencja nie jest jednak robienie czegoś taniej, tylko mądrzej.
Problemem dla wielu fabryk jest duża podwyżka cen energii elektrycznej.
- Niestety, cena energii w Polsce faktycznie jest wysoka. Jeśli porównamy koszty energii w tym zakładzie do innych w naszej grupie, to obiekt w Gryfinie jest najdroższy. Podjęliśmy decyzję o wdrożeniu systemu ISO 50001 związanego z zarządzaniem energią. Z tym związany jest ogromny projekt, który wkrótce będziemy realizować. Złożyliśmy wniosek o farmę fotowoltaiczną, jej część będzie ulokowana na dachu, a druga część nad parkingiem, o łącznej mocy ok. 1 MW. To będzie chyba jedna z większych farm w okolicy Gryfina.
A na jakim poziomie jest rentowność Jaeger Polska?
- Odkąd zakład zaczął funkcjonować notujemy ciągły wzrost obrotu. Na początku mieliśmy 5 mln euro, a w tym roku planujemy zakończyć na poziomie 14,5 mln euro. Nic nie wskazuje na to, aby tego celu nie udało się zrealizować. Do 2025 roku planujemy 25 mln euro obrotu. Jedyne co nas ogranicza, to zasoby ludzkie. Oprócz samego wzrostu obrotu rośnie nam również efektywność pracowników. Inwestujemy wiele środków w nowe maszyny i automaty. Od 2018 roku do dziś podwoiliśmy obrót.
Co wyróżnia jeszcze zakład w Gryfinie?
- 90% wytwórców elementów gumowych, to ciemne zakłady, bardzo brudne, bo przecież trudno utrzymać czystość podczas produkcji gumy. Nasz zakład jest pod tym względem inny. Sprzęt jest nowoczesny, czysty, a zabezpieczenia są na najwyższym poziomie.
Dysponujecie działkami wokół. Planujecie budowę nowych obiektów?
- Zakład będzie się rozwijał, mamy plany na poszczególne etapy, które będziemy realizowali w miarę postępów i rozwoju całej grupy. Została już podjęta decyzja, że w przyszłym roku rozpoczynamy od budowy części magazynowej. Następnie części produkcyjnej. Docelowo jesteśmy w stanie osiągnąć poziom zatrudnienia w Gryfinie na poziomie 300 osób. Nie wygramy bitwy o niższe koszty z takimi krajami jak np. Mołdawia lub Indie, ale będziemy pracowali nad podniesieniem efektywności, tym chcemy wygrywać z tańszymi krajami.
Rosną oczekiwania pracowników?
- Przez ostatnie dwa lata podnieśliśmy pensję o ponad 30%. Widać to również na banerze ogłoszeniowym. Ale coraz większy nacisk kładziemy na automatyzację i na to, aby ludzie nadzorowali proces, a nie go wykonywali. To ma ułatwić im pracę i przyśpieszyć produkcję. Będziemy rozwijali kompetencje u naszych pracowników.
Rozwinęła się strefa przemysłowa w Gardnie, trwa budowa nowych bloków gazowo-parowych w Nowym Czarnowie. Zatrudnienie nowych pracowników nie jest już tak łatwe jak niegdyś?
- Rynek pracy na pewno jest dla nas wyzwaniem. Nie mamy jednak na niego wpływu, ale zawsze staramy się odpowiednio reagować. Podnosimy płace. Chcemy być trochę powyżej tego, co oferują inni. Nie chcę używać porównań, ale powtórzę, że nie jesteśmy korporacją. Staramy się nie funkcjonować w ten sposób. Ludzie nie są u nas trybami.
Szacunek do pracownika to dla was kluczowa sprawa?
- Bardzo istotna. Konsultujemy z pracownikami kwestie komfortu pracy. Pytamy ich czego potrzebują, w jaki sposób możemy usprawnić ich miejsca pracy. Nie narzucamy im rozwiązań, ale dopytujemy i oczekujemy na propozycje z ich strony, ponieważ oni najlepiej znają proces, który wykonują i mogą dostarczyć nam najlepszych rozwiązań. Oczywiście, wdrażamy je, jeśli są zgodne z naszą polityką biznesową i z możliwościami.
Jakich pracowników szukacie?
- Zarówno mężczyzn jak i kobiet, dziś w tym względzie proporcje wynoszą u nas pół na pół. Potrzebujemy pracowników w każdym obszarze, poczynając od pracowników produkcyjnych, przez inżynierów, po osoby do działu HR. Szukamy pracowników nie tylko z Gryfina, ale również z okolic, także ze Szczecina. Nieustannie chcemy inwestować w swój personel. Doskonałym przykładem jest pracownik utrzymania ruchu, który rozpoczął z nami współpracę jako pracownik młodociany, czyli uczeń wykonujący u nas praktyki, następnie został pracownikiem działu utrzymania ruchu, a obecnie jest tam mistrzem i zarządza całym działem.
Dalej współpracujecie ze szkołą zawodową przy ul. Łużyckiej?
- Tak. Dla wszystkich chętnych, którzy ukończą proces edukacji w szkole i odbędą u nas praktyki, znajdzie się tutaj miejsce.
Podobno wprowadzacie zmiany w systemie pracy?
- Kiedyś zakładaliśmy, że będziemy pracowali na trzy zmiany, natomiast od kilku tygodni wdrażamy bardzo istotną zmianę, ponieważ otworzymy zarówno obecnym jak i nowym pracownik możliwość pracy na dwie zmiany. To z punktu energetycznego kosztowna modyfikacja, bo musimy utrzymywać proces w gotowości, chcemy jednak się dostosować do wymagań rynku pracy. Część pracowników unika pracy na nocnej zmianie. Dlatego każdy będzie miał wybór czy chce pracować w trybie trzyzmianowym czy dwuzmianowym.
Czy Jaeger Polska grozi podobny scenariusz jak Parker Hannifin, gdy właściciele podjęli decyzję o likwidacji gryfińskiego zakładu i przeniesieniu produkcji do Czech?
- Przede wszystkim my nie jesteśmy Parkerem. To jest ogromna firma o bardzo dużej bezwładności i ogromnej ilości zakładów produkcyjnych. Tymczasem Jaeger to, jak już mówiłem, firma rodzinna i to ja podjąłem decyzję o budowie zakładu w waszym mieście, czuję się ojcem tego miejsca. Wraz z braćmi zawsze będziemy walczyli o to, co stworzyliśmy. Zarząd Jaegera, to osoby, które regularnie bywają w swoich zakładach. Z imienia i nazwiska znam wiele osób pracujących w Gryfinie. Przyjeżdżam tutaj mniej więcej raz w tygodniu i zawsze staram się przywitać z większością osób, podać sobie z nimi dłoń, wymienić kilka słów. To dla mnie ważne. Myślę, że dla pracowników również.
Skoro przyjeżdża pan do Gryfina od tak dawna, to co panu podoba się w naszym mieście najbardziej? Gdzie czuje się pan najlepiej?
- Odra jak i rozlewisko rzeki, to fascynujące miejsce. Kilkukrotnie wraz z całą rodziną, ale również z pracownikami, mieliśmy możliwość pływania kajakami po Międzyodrzu. To miejsce, które kojarzy mi się bardzo pozytywnie.
• Rozm. Kamil Miler
/ OGŁOSZENIE PŁATNE

