Nowy trener KPR Gryfino udzielił pierwszego wywiadu. Opowiedział w nim nie tylko o kulisach zatrudnienia oraz o tym, że jednocześnie prowadzić będzie juniorów Kusego Szczecin
Początkowo nie był pan przekonany do pracy w Gryfinie.
Bartosz Jurkiewicz: Nie chodziło tutaj o przekonanie. Po prostu miałem inne zobowiązania, które mnie czasowo „ograniczały”.
Z tego względu kilka miesięcy temu odrzucił pan propozycję KPR, ale widocznie zostawił pewną furtkę, skoro działacze klubu odezwali się ponownie.
- Można tak powiedzieć. Gdy rozmawialiśmy w tamtym roku przedstawiłem swoją sytuację. Jestem nauczycielem w szkole podstawowej, do tego prowadziłem dwie grupy juniorskie w Kusym Szczecin. Brakowało mi czasu na podjęcie kolejnego i to tak czasochłonnego zajęcia, jak praca z seniorami.
Co zatem uległo zmianie? Lepsza oferta? A może magia 1.ligi?
- Okazało się, że w Kusym będę prowadził tylko jeden zespół juniorski i będę miał więcej czasu. Nie ukrywam jednak, że od dawna myślałem o powrocie do seniorskiego grania, a 1.liga mężczyzn kusi w większym stopniu niż rozgrywki 2-ligowe. Zwłaszcza w tak dobrze zorganizowanym klubie jak KPR.
To prawda. W Gryfinie znów panuje dobry klimat dla piłki ręcznej. Da się odczuć głód sukcesu.
- Poczynania KPR obserwowałem od dawna. Wiem, że to bardzo dobrze poukładany organizacyjnie klub. Warunki, jakie oferują działacze są świetne, więc chociaż nasze rozmowy trochę trwały, byłem przekonany, że chcę pracować w Gryfinie. Do tego wspomniana perspektywa 1.ligi. Wszystko zadziałało na korzyść.
Więcej w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze