Przemek Baszak jest coraz bliżej celu. Do mety pozostało mu tylko 50 km. Przekazuje nam, że w nocy jechało mu się jak w horrorze
Późnym wieczorem gryfińska eskapada rowerowa dotarła do Jarosławca. Tam przywitała ich grupa dzieci, która zbierała pieniądze dla Michałka do kapelusza.
- Jeden z rodziców przelał przy mnie 500 zł – mówi Daniel Guz.
Następnie Przemek wyruszył w dalszą trasę. Jazda nocą nie była łatwa, zwłaszcza, że w nogach było już kilkaset kilometrów.
- Przemek mówił, że czasami było jak w horrorze. Na ścieżkach rowerowych było ciemno i dużo zwierząt. Musiał być maksymalnie skoncentrowany. Po wjeździe na Kaszuby zaczęły się tereny pagórkowate, czasami jechał tylko 3 km/h. Zmęczenie dawało się we znaki – relacjonuje Daniel Guz, który towarzyszy Przemkowi.
Podczas porannej przerwy do Przemka dołączył Adam Zieliński, były trener KPR Gryfino. Okazało się, że Adam przyjechał swoim autem specjalnie z Gryfina, aby towarzyszyć "terminatorowi" podczas ostatnich kilometrów. Do celu, czyli Sopotu pozostało ok. 50 km. Tam przed godziną 12.00, na ostatnich kilometrach dołączyć do Przemka mają zawodnicy ekstraklasowych drużyn – Trefla Sopot i Trefla Gdańsk.
Przypominamy, że celem wyprawy jest propagowanie zbiórki na rzecz chorego Michałka. Pieniądze można wpłacić tutaj:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze