Stefan Ragan to piłkarz kojarzący się tak z Energetykiem Gryfino, jak i Odrzanką Radziszewo, gdzie spędził dziesięć lat jako grający trener. Dzisiejsza opowieść będzie odnosić się jednak wyłącznie do jego gry w Energetyku. Jego kariera przypadła na niezwykle ciekawy czas, gdy gryfiński futbol musiał poradzić sobie z zupełnie nową rzeczywistością.
Debiut w seniorskiej piłce stanowił dla Stefana Ragana prawdziwy chrzest bojowy. Gdy trener Marek Blumka przywoływał go do siebie, trzecioligowy wówczas Energetyk przegrywał na własnym boisku 0:1 z Lechem II Poznań. Na zegarkach wybijała 80 minuta spotkania, a 20-latek zmienił na boisku Andrzeja Krawczyka, ostoję gryfińskiej defensywy.
- „Krawiec” grał od deski do deski, ale wtedy złapał jakąś kontuzję. Musiała być poważna, skoro taki twardziel jak Andrzej nie mógł dograć do końca (pauzował przez miesiąc – przyp. red.) – wspomina.
Z jego debiutem w seniorach wiąże się dodatkowa historia.
- Miałem 20 lat i grałem w rezerwach. Mecz odbył się w środę a ja dostałem powołanie kilka godzin przed meczem. Nie miałem wkręcanych korków a główna murawa permanentnie stała w wodzie. Wchodząc na boisko pożyczałem buty właśnie od Krawczyka – mówi S. Ragan.
Nogi w kolanach miały prawo ugiąć się pod młodym obrońcą.
Energetyk nie stracił jednak więcej goli. Zdołał za to doprowadzić do wyrównania, a chwilę później przechylić szalę na swoją korzyść. W 89 minucie na 1:1 strzelił Paweł Nikitiński, zaś w doliczonym czasie gry wynik z rzutu karnego ustalił Andrzej Bujacz.
- To był dramatyczny mecz. Musiałbym sięgnąć pamięcią, ale wydaje mi się, że w tym czasie w rezerwach Lecha występowali Paweł Wojtala i Jacek Dembiński. Można powiedzieć, że Energetyk miał wtedy patent na Lecha, bo w rundzie jesiennej zespół zremisował w Poznaniu 3:3, przegrywając do przerwy 0:3 – uśmiecha się Ragan, który przez sześć następnych lat rozegrał w KSE 179 ligowych spotkań, strzelając sześć bramek.
Więcej w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze