Reklama

Skuteczna pomoc dla Ani

Zbiórki pieniędzy, zaangażowanie lokalnej społeczności oraz dobra pomoc prawna pozwoliły mieszkającej w Żabnicy młodej kobiecie pozyskać środki, które pomogą jej normalnie żyć.

Historia mieszkającej w Żabnicy Anny Żukowskiej poruszyła opinię publiczną. Młodej kobiecie, która doznała w ubiegłym roku poważnego wylewu, lekarze nie dawali żadnych szans. Dzięki swojej determinacji i sile własnego organizmu przeżyła, jednak z niewiadomych przyczyn odmówiono jej podstawowych świadczeń. Przez wiele miesięcy cały jej dochód wynosił 153 złote miesięcznie, na co składał się zasiłek przyznany przez gryfiński OPS. Sprawą zajęło się gryfińskie Stowarzyszenie Jestem i Pomagam. Dzięki zaangażowaniu członków stowarzyszenia, udało się dla poszkodowanej uzyskać rentę w wysokości 1000 złotych, która umożliwi przeprowadzenie stałej rehabilitacji, niezbędnej do powrotu do zdrowia. Jak mówi, Ewa Chludzińska-Lewczuk, prezes stowarzyszenia, akcja przebiegła wyjątkowo sprawnie i szybko. Dwa tygodnie temu, w piątek, złożono wniosek, a już w poniedziałek otrzymano ostateczną decyzję o przyznaniu renty.

- Nie byłoby to możliwe, gdyby nie zaangażowanie mecenasa Sawaryna – mówi Ewa Chludzińska-Lewczuk.

Dzięki tej pomocy Ania świadczenie otrzymała bardzo szybko, a dodatkowo dostanie także wyrównanie od grudnia zeszłego roku, co pozwoli na w miarę stabilne planowanie wydatków związanych z rehabilitacją. Wcześniej, na aukcji przekazanych przez artystów rękodzieł, stowarzyszenie zebrało 2055 złotych na rzecz mieszkanki Żabnicy. Lokalna społeczność także bardzo zaangażowała się w pomoc poszkodowanej. Pieniądze zbierano wszędzie. Najwięcej darczyńców udało się pozyskać podczas ostatniego „Żabnickiego Lata z Rybką, gdzie na rehabilitację Ani licytowano przedmioty, zbiórkę robiło także m. in. Koło Gospodyń „Europejki” z Daleszewa.

- Zebrano 1500 złotych i 22 euro. Te pieniądze już trafiły na subkonto potrzebującej – mówi E. Chludzińska-Lewczuk.

Podkreśla jednak, że największy zysk to nadzieja, jaką obecnie żyje powracająca do zdrowia kobieta. E. Chludzińska-Lewczuk mówi, że chora inaczej patrzy na swoją tragedią, widoczna jest także poprawa jej stanu zdrowia. Lewa strona ciała, która była do tej pory prawie całkowicie niesprawna, zaczyna lepiej funkcjonować, powoli wraca do niej czucie, poprawia się krążenie, co dobrze rokuje na przyszłość.

- Największym zagrożeniem była wizja przerwania rehabilitacji. W obecnej sytuacji mogłoby to przynieść nieodwracalne zmiany. Teraz sytuacja się stabilizuje – mówi E. Chludzińska-Lewczuk.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama