Sanepid został postawiony na nogi. Jak informowaliśmy bowiem wczoraj, w gryfińskim żłobku stwierdzono obecność bakterii Salmonelli u dwójki dzieci
Z tego względu we wtorek 20 lipca przeprowadzono badania, mające na celu ustalenie źródła pochodzenia bakterii. Pracownicy sanepidu zbadali nie tylko teren gryfińskiego żłobka, ale również Przedszkole nr 5 im. w Gryfinie.
W Calineczce nie stwierdzono wprawdzie, jak dotąd zakażenia Salmonellą, lecz obie placówki łączy wspólna kuchnia.
- N ie mamy własnego jedzenia, tylko catering z Przedszkola nr 5 -powiedziała nam w środę dyrektor Ilona Bara.
Badania w obu miejscach były bardzo szczegółowe. W przedszkolu pracownicy gryfińskiego sanepidu przeprowadzili kontrolę pomieszczeń kuchennych, obróbki wstępnej, pomieszczeń zmywalni oraz pomieszczeń magazynowych.
- W czasie kontroli zostały pobrane wymazy w kierunku salmonelli zarówno ze sprzętu kuchennego, blatów jak i z dłoni pracowników kuchni, pobrano również próbki żywności oraz wody - komentuje dyrektor placówki.
Sytuacja wymagała takiej skali działań, bo jak dodaje dyrektor, "chodzi przecież o zdrowie dzieci". Z tym większą ulgą przyjęto piątkowy telefon z sanepidu.
- Dziś w godzinach południowych otrzymałam informację z sanepidu, iż wszystkie próbki pobrane do kontroli wykazały wynik ujemny. W protokole pokontrolnym znajduje się informacja, iż podczas kontroli nieprawidłowości nie stwierdzono. Na dzień dzisiejszy w przedszkolu nie wykryto źródeł Salmonelli - mówi Bogusława Maślana
Podobnie rzecz ma się w przypadku żłobka. Jak powiedziała nam dyrektor Bara, przeprowadzone we wtorek kontrole sanepidu nie wykazały żadnych
nieprawidłowości na terenie placówki.
Więcej w kolejnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze