W Baniach wybuchł wielki konflikt pomiędzy rodzicem dziewczynki, która uczęszcza na zajęcia karate a jej szkoleniowcem. Pan Robert zarzuca trenerowi karate dyskryminację i bezpodstawne wyrzucenie jego córki z klubu.
Według ojca dziewczynki, trener zaczął izolować jego córkę od reszty grupy zaraz po feriach. Córka pana Roberta na pierwszych zajęciach po dłuższej przerwie nie potrafiła wykonać jednego z ćwiczeń. Poprosiła trenera o pomoc, podczas gdy ten miał jedynie wzruszyć ramionami i odwrócić głowę. Reszta dzieci także nie chciała pomóc dziewczynce, a szkoleniowiec polecił kontynuować ćwiczenia. Dziesięciolatce zrobiło się przykro.
Rodzice reszty dzieci wraz z trenerem stanowczo zaprzeczają temu, aby doszło do takiej sytuacji.
- To ma swój początek od chwili, kiedy zacząłem stawiać niewygodne pytania dotyczące dotacji dla naszej sekcji karate – opowiada pan Robert.
Ojciec dziewczynki poprosił prezesa klubu o wyjaśnienie tej sytuacji. Następnie dostał SMS-a od trenera, w którym napisał, że wyrzuca jego córkę z wtorkowych zajęć.
O tym jak do tego doszło oraz czy sytuacja ma swoje zakończenie piszemy w najnowszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze