Reklama

Reżyserka zapełniła sale

Sala kinowa Gryfińskiego Domu Kultury była wypełniona po brzegi podczas specjalnego pokazu filmu "Moje córki krowy" z udziałem reżyserki Kingi Dębskiej, jaki odbył się w minioną sobotę, 16 stycznia

Kinga Dębska była kolejnym gościem Kina Gryf w ramach cyku "Seanse pod specjalnym nadzorem". W styczniu na ekrany kin wszedł najnowszy film reżyserki "Moje córki krowy". Obraz w którym główne role grają: Agata Kulesza, Gabriela Muskała, Marian Dziędziel i Marcin Dorociński, szturmem zdobył polskie kina, w krótkim czasie przebijając nawet wynik oglądalności najnowszej części sagi "Gwiezdne wojny".

Film na swoim koncie ma już kilka znaczących nagród w kraju i za granicą. Na ostatnim festiwalu filmowym w Gdyni "Moje córki krowy" zdobył Nagrodę Dziennikarzy oraz Nagrodę Publiczności, a także wywołał entuzjazm zarówno krytyki jak i widzów. "Moje córki krowy" to tragikomiczna historia dwóch sióstr zmagających się z chorobą swoich rodziców.

Reklama

Gryfińska publiczność dopisała podczas specjalnego seansu. Bilety na wydarzenie wyprzedały się bardzo szybko, zajęto wszystkie miejsca na widowni. Publiczność oglądała film w skupieniu ale także żywo reagując na elementy humorystyczne w scenariuszu. Historia opowiedziana w filmie w subtelny i piękny sposób oswajała z tym co w życiu jest najtrudniejsze - umieranie bliskich osób, niosła w sobie także ziarno nadziei .

Po seansie widzowie mieli szansę porozmawiać z Kingą Dębską, która obraz nie tylko wyreżyserowała ale i napisała do niego scenariusz, opierając go o historię jaka rzeczywiście dotknęła ją i jej rodzinę. Reżyserka opowiadała ile faktycznie w filmie jest wątków z jej doświadczeń a co jest literacko-filmową fikcją. Jak wyznała, spisywać historię zaczęła krótko po śmierci swojej mamy, kiedy ciężka choroba powoli odbierała jej także ojca. Rejestrowała m.in. rozmowy z ojcem, cierpiącym na nowotwór mózgu, u którego choroba zmieniała świadomość a także i język jakim się posługiwał. Tytuł filmu - "Moje córki Krowy" nawiązuje właśnie do jednej z wypowiedzi ojca autorki obrazu. Początkowo zapiski reżyserki były sposobem na radzenie z rodzinnym dramatem, później stały się podstawą do napisania scenariusza. Jak wyjaśniła K. Dębska, tworząc historię do filmu, swoich bohaterów postawiła przed sytuacjami jak najbardziej prawdziwymi, które rzeczywiście miały miejsce, jednak same postacie bardzo różnią się od rodziny reżyserki.

Reklama

K. Debska opowiadała także o współpracy na planie z doświadczonymi aktorami jak i ze swoją córką Marią Dębską, która gra w obrazie jedną z ról. Odtwórczynie głównych, Agata Kulesza i Gabriela Muskała, bardzo przejmowały się jak ich postacie zostaną odebrane przez publiczność. Z kolei filmowy ojciec, Marian Dziędziel miał obawy związane ze sceną nagości, jaką miał zagrać. Widzowie, pytali także o muzykę, którą do obrazu skomponował Bartosz Chajdecki, tworzący wcześniej warstwę muzyczną do takich filmów jak "Bogowie" czy "Chce się żyć". Reżyserka opowiedziała także o swoich planach na przyszłość. Niewykluczone że kolejnym projektem K. Dębskiej będzie film ...anty korporacyjny.

Po spotykaniu widzowie mogli nabyć książkę "Moje córki krowy", będącą poszerzonym opisem historii pokazanej w filmie, w formie równoległych dzienników dwóch sióstr. Chętni mogli zdobyć autograf z dedykacją od autorki.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama