Reklama

Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków w „trójce”

CZE09

godz: 18:00

Bardzo dobre recenzje zebrały spektakle przygotowane w ostatnich latach przez rodziców i nauczycieli Szkoły Podstawowej nr 3 w Gryfinie. W tym roku czeka nas kolejne przedstawienie, tym razem aktorzy wystąpią jako Grupa Teatralna ZGRYF. Rozmawialiśmy z liderkami projektu (Agatą Dolatą oraz Anną Romanowską), a także z dyrekcją SP 3 (Renatą Miśkiewicz).

Na plakacie zapowiadającym spektakl, który odbędzie się 9 czerwca w SP 3, widzimy zaproszenie od nowej grupy oraz stowarzyszenia.

A. Romanowska: Do tej pory działaliśmy przy Radzie Rodziców, ale po trzech przedstawieniach zdecydowaliśmy się nazwać swoją grupę. Chcemy rozszerzyć naszą działalność, zapraszając na spektakle również inne gryfińskie placówki oświatowe, np. przedszkola. Dlaczego nazwa ZGRYF? Bo ponad dwadzieścia lat temu w SP 3 w Gryfinie, podobna grupa teatralna nauczycieli funkcjonowała pod taką właśnie nazwą. Rodzice i nauczyciele, dalej będą wspólnie tworzyć teatr dla dzieci.

Reklama

A. Dolata: Po zmianach nie zamykamy się na nauczycieli i rodziców uczniów z SP 3. Zachęcamy do współpracy również inne osoby.

R. Miśkiewicz: Te przedstawienia, organizowane przez rodziców i nauczycieli, zdobyły popularność w Gryfinie. Jest coraz więcej chętnych osób, chcących zagrać w tym wspaniałym przedstawieniu. Niektórzy zgłaszają swój akces już rok wcześniej.

 

Aktorom być może niezręcznie mówić o sobie, ale - jak pan dyrektor sądzi - w czym tkwi fenomen tej grupy?

R. Miśkiewicz: Tworzą ją ludzie kreatywni, otwarci i bardzo chętnie działający dla swoich dzieci i uczniów. Na scenie są autentyczni. Gdyby ktoś ich nie znał, mógłby powiedzieć, że to zawodowi aktorzy.

Reklama

A. Dolata: Mamy za sobą już kilka spektakli, więc trzon grupy świetnie się zna. W każdym roku dochodzą do nas nowe osoby, które jednak nie czują się skrępowane. W szkole nie czujemy się gośćmi, bo jako rodzice jesteśmy jej częścią. Nie ma podziału na rodzice – nauczyciele czy dyrekcja. Nauczyciele oraz dyrekcja pomagają nam za każdym razem, gdy się do nich zgłosimy. To klucz do sukcesu. Jesteśmy jedną grupą, bez podziałów.

 

Funkcjonujecie na stopie koleżeńskiej.

A. Romanowska: Dokładnie, tak. Każdy ma możliwość wniesienia swojego pomysłu do przedstawienia. Scenariusz jest początkiem i w momencie, kiedy wchodzimy na scenę każdy sam kreuje swoją rolę. Dajemy sobie dużo swobody i cenimy wszystkie pomysły.

Reklama

 

Popularność projektu sprawia, że chętnych jest więcej niż miejsc do obsadzenia?

A. Dolata: Zależy, co rozumieć pod słowem popularność?

 

Pełne sale podczas spektakli.

A. Dolata: To prawda, widownia jest zawsze szczelnie wypełniona. Na tegoroczny spektakl otwarty mam już rezerwację na 60 biletów, ponieważ co roku oprócz wielu niebiletowanych oczywiście przedstawień dla dzieci, wystawiamy jedno przedstawienie otwarte dla pozostałych osób.  Cały zysk z tych biletów przeznaczamy na rzecz Rady Rodziców. Wracając do popularności, muszę powiedzieć, że dzieciaki nas rozpoznają, potrafią nawet nas zaczepić nawet w sklepie, mówią, że to jest „ta królewna”. To najlepsza nagroda.

Reklama

A. Romanowska: Uczniowie będący dziećmi naszych aktorów są dumni ze swoich rodziców. Rodzice poprzez, to przedstawienie mogą dać coś swoim dzieciom. Chodzi o to, aby miało to przesłanie i głębszy sens. Zapewniam - jeżeli „mój rodzic bierze udział”, to nie ma większej dumy dla dzieci. Co warto dodać, uczniowie do końca nie wiedzą kto, będzie występował w jakiej roli. Zawsze jest to dla nich niespodzianka i ogromna radość, kiedy rozpoznają w bohaterach baśni swoich bliskich.

A. Dolata: Na pierwszym spektaklu siedział chłopiec z tabliczką „to jest mój Tata”. Właśnie o to chodzi w tym przedsięwzięciu!

Reklama

 

Po zmianach strukturalnych, teatr dalej, będzie funkcjonował pod egidą SP 3?

A. Dolata: Przede wszystkim funkcjonujemy pod Stowarzyszeniem Przyjaciół Szkoły Podstawowej nr 3 w Gryfinie. Prowadzi je pani Magdalena Ptaszek. Natomiast, występujemy jako Grupa Teatralna ZGRYF. Dzięki tym zmianom, będziemy mogli być w pełni transparentni w kwestii rozliczenia środków z biletów, które trafiać będą na potrzeby szkolne.

A. Romanowska: Dyrekcja pozwala nam korzystać ze szkolnej auli, mamy miejsce, w którym możemy przechowywać rekwizyty. Przed nami czwarte przedstawienie, więc tych materiałów uzbierało się już bardzo dużo. Kiedy jest wolna aula, spotykamy się, ćwiczymy, robimy przymiarki sceniczne.

Reklama

R. Miśkiewicz: Grupa teatralna ma wsparcie nie tylko wewnątrz placówki, ale doceniają ją również inni mieszkańcy Gryfina i przedsiębiorcy.

 

Skoro grupa idzie szerzej ze swoją ofertą, to rozważacie zwiększenie liczby spektakli i wystawianie ich w innych placówkach?

R. Miśkiewicz: W naszej pięknej auli możemy pomieścić wielu widzów, a aktorzy mają scenę, do tego w zeszłym roku dzięki wsparciu sponsorów została zamontowana kurtyna z prawdziwego zdarzenia. Specjalnie na tę okoliczność. Dlatego to najlepsze miejsce w Gryfinie. Więc przedszkolaki czy mieszkańcy, mogą przychodzić do nas. Dla aktorów kłopotliwe byłoby też przenoszenie rekwizytów.

Reklama

A. Dolata: Wielokrotnie pytano mnie dlaczego tylko w tym miejscu są przedstawienia. Czy możemy wystawić je w innym miejscu? Ale to „trójka”, jest domem tego teatru. Tutaj się wszystko zaczęło i chcielibyśmy, aby tutaj to dalej trwało.

 

Dlaczego nie rozszerzacie spektakli do kilku dni?

A. Dolata: Nasza grupa jest liczna, a rodzice mają też swoje zawodowe obowiązki. Nie każdy może wziąć wolne. Chociaż i tak jestem pod wielkim wrażenie, że przez kilka miesięcy przychodzą oni regularnie na próby, są też cały dzień przed sztuką w szkole, przygotowując aulę. Nie mogę od nich wymagać jednak, aby brali jeszcze więcej urlopu.

Reklama

 

Skoro przedstawienia są zwykle w czerwcu, to kiedy rozpoczynacie próby?

A. Dolata: W marcu.

A. Romanowska: Przed pierwszym spektaklem rozpoczęliśmy próby już w listopadzie. Dziś mamy ten komfort, że wiele osób doskonale wie, co ma robić. Spotykamy się raz w tygodniu. Staramy się działać tak, aby to wyglądało jak półprofesjonalne przedsięwzięcie. Ważne jest też to, aby każdy z nas mógł artystycznie zrealizować się na tej scenie. To długi proces, który angażuje Agatę Dolatę, bardzo mocno. Ja tworzę scenariusz, reżyseruję, ale ktoś to wszystko musi przecież ogarnąć i spiąć w całość. Rola Agaty jest bardzo duża, ona zawsze znajdzie rozwiązanie.

Reklama

R. Miśkiewicz: Potwierdzam. Jeśli jest problem, wystarczy jeden telefon do pani Agaty Dolaty i ona w ciągu kilku minut go rozwiążę, załatwiając wszystko, czego potrzeba. Jest wspaniałą organizatorką i cudownym rodzicem oraz przewodnikiem tego przedsięwzięcia.

A. Romanowska: I będziemy ją tutaj trzymać jak najdłużej (śmiech).

R. Miśkiewicz: Chociaż dzieci pani Agaty kończą już szkołę, to jej serce zostanie przy nas.

 

Mówiła pani, że staracie się, aby działać półprofesjonalnie. Jako reżyser, jak oceni pani pracę aktorów – jednak amatorów? Czy jest problem z przekazaniem im tego, jak mają grać?

Reklama

A. Romanowska: Jest pełne zrozumienie, ale przy tym też dużo improwizacji, która klaruje się do końca prób. Moja koncepcja wcale nie musi być lepsza. Aktorzy sami proponują zmiany. To, że jest napisany tekst, niczego nie oznacza, większość osób jest sama twórcą tego co robi. Są bardzo zaangażowani w cały proces.

R. Miśkiewicz: To ludzie, którzy nie robią czegoś z przymusu, oni po prostu chcą to robić, a wtedy robią to całym sercem. To widać na scenie.

A. Romanowska: Pisząc scenariusz dopasowuję role pod charakter konkretnej osoby. Znamy się dobrze, część, to moje koleżanki i koledzy z pracy. Ale ogłaszamy im to później.

A. Dolata: To też przekraczanie własnych barier. W zeszłym roku doszedł do nas choreograf. W tym roku aktorzy pokonają kolejną barierę, bo układ jest trudniejszy. Sumiennie wykonują jednak instrukcje i z gracją tańczą na scenie. Bez dystansu do siebie, to nie mogłoby się udać.

 

Uczniowie mogą też zobaczyć nauczyciela w innej roli, nie tylko tego wymagającego, stojącego przed tablicą, ale przebranego, z dużym luzem.

R. Miśkiewicz: Dzieci emocjonalnie dyskutują o tym, zwłaszcza młodsze, gdy widzą swoją panią na scenie. Są tym zauroczone. To jest piękne w tej inicjatywie.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama