Rafał Komar to były zawodnik Energetyka Gryfino, król strzelców 4.ligi z sezonu 2011/12. Pod koniec października wszedł do klatki, gdzie zaliczył pierwszą zawodową walkę w K1. Jak poszło mu podczas pyrzyckiej Gladiator Areny 13?
Chociaż 33-latek kojarzy się kibicom z Gryfina przede wszystkim jako piłkarz, jego przygoda ze sportem od samego początku stanowiła połącznie futbolu ze sztukami walki.
- Miałem siedem lat, gdy poszedłem na zajęcia karate shotokan. Nie był to wyłącznie epizod w moim życiu, trenowałem przez około dziesięć lat. Miałem też sporo osiągnięć, m.in. trzecie miejsce na Mistrzostwach Europy. Zdobywałem też medale na Mistrzostwach Polski – wylicza.
Do sportów walki wrócił dwa lata temu, gdy zakomunikował na Facebooku, że kończy z piłką.
- Napisałem wtedy, że futbol nie przynosi mi takiej przyjemności i chcę skupić się na innej, bliskiej mi dyscyplinie, od której miałem przerwę. Gdy jednak teraz o tym myślę, to przez cały czas miałem do czynienia ze sztukami walki. Po prostu, były okresy, gdy robiłem to z nieco mniejszą intensywnością – komentuje Rafał Komar.
Jednak trenować a trenować do walki, to dwie zupełnie inne konkurencje. 33-latek przekonał się o tym na własnej skórze.
- O tym, że zawalczę dowiedziałem się cztery miesiące przed galą. Od razu wziąłem się do treningów – zdradza Rafał, przyznając, że od tego momentu jego życie przewróciło się do góry nogami. Na sali ćwiczeń zaczął pojawiać się nie codziennie, lecz nawet dwa razy dziennie. Walka w klatce wymaga także zmian na innych płaszczyznach.
Więcej w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze