Sprawdziliśmy co słychać w Iskrze Banie
Iskra Banie zaczęła ten sezon w kratkę. Na inaugurację wygrała 2:1 z GKS Kołbaskowem-Przecław, by tydzień później przegrać 2:5 z Morzyckiem Moryń. "Schemat" powtórzył się w kolejne weekendy.
Po wygranej 4:0 nad Kłosem Kamienny Jaz, w ostatnią sobotę podopieczni Rafała Gnapa przegrali 3:6 z Hutnikiem Szczecin.
- Do przerwy było 2:2, gdzie tracimy gola do szatni w 45 minucie. Szkoda, bo mieliśmy mecz pod kontrolą, choć spotkanie było wyrównane. Mecz szybki, ofensywny w obie strony. Po przerwie to gospodarze strzelali jednak gole. Najpierw na 3:2, później na 4:2 - relacjonuje szkoleniowiec.
Kontaktowe trafienie Iskra zanotowała około 80 minuty.
- Dodatkowo mamy karnego na 4:4, którego nie wykorzystał Kreft. I to się mści. Po chwili dostajemy na 5:3. Skończyło się wynikiem 6:3 dla Hutnika. Nie da się ukryć, że katastrofalnie gramy w obronie, i to od początku sezonu. Takich błędów w okręgówce niestety nie można popełniać. Coś nie trybi. W defensywie jesteśmy tragiczni, bo jak można strzelić trzy gole i nie zdobyć punktu na wyjeździe? - zastanawia się Rafał Gnap.
Jak dodaje, bramki które tracą jego podopieczni "wołają o pomstę do nieba".
- Musimy to naprawić i jak najszybciej zebrać się w sobie. Nie będę szukał wymówek, że było nas dwunastu, a pogoda nie sprzyjała, bo mimo to powinniśmy ten mecz wygrać. Szacunek dla rywala. Trener Lis fajnie to poukładał. Hutnik zmierza w dobrym kierunku. To dobry, wybiegany zespół. Brawa i gratulacje za zwycięstwo - mówi R. Gnap.
Gole dla Iskry zdobyli: Nagaj, Sapiński i Kreft.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze