Podczas trwającej w Gryfinie sesji radni zdecydowali, że nie odwołają się od decyzji wojewody, który uchyli uchwałę rady miasta dotyczącą nowego "studium". W głosowaniu był remis 10 do 10. Co ciekawe, przeciwko odwołaniu się od decyzji wojewody był Maciej Puzik, czyli radny, który w styczniowym głosowaniu był za przyjęciem nowego studium zagospodarowania i kierunków zagospodarowania przestrzennego
Za przygotowanym przez urzędników burmistrza odwołaniem się od decyzji wojewody byli radni: Adamiak, Kapsrzyk, Kozakiewicz, Namieciński, Para, Pazik, Polański, Sobczak, Trzepacz i Zwoliński.
Przeciw odwołaniu się od decyzji wojewody i tym uznaniu jego racji cofającej uchwałę podjętą przez radę, byli radni: Guga, Hołub, Jonasik, Piasecki, Pieczyńska, Puzik, Romanicz, Sanecki, Urbański, Wisińska.
Remis 10 do 10 sprawił, że uchwała nie przeszła. Wśród osób przeciwnych odwołaniu się, był Maciej Puzika, który w styczniu poparł studium, ale tym razem zagłosował przeciw odwołaniu się od decyzji wojewody uchylającej przyjęty przez niego dokument.
Projekt studium ponownie będzie musiał być wyłożony. Pytanie czy będzie można nanosić w nim zmiany, skoro wojewoda podważył właśnie to, że po ostatnich zmianach nie został ponownie wyłożony… Władza wykonawca twierdzi, że teoretycznie mogłoby to prowadzić do czynności, które nie miałyby końca. Natomiast radni przeciwni burmistrzowi (KO i PiS) byli zdania, że argumenty wojewody są mocniejsze niż burmistrza. Już przed głosowaniem widać było standardowy podział w radzie, jaki ma miejsce przy niemal wszystkich kluczowych głosowaniach. Radni KO i PiS byli przeciwni pomysłowi burmistrza, popierali go radni GIS i dwóch radnych PiS, którzy niemal od początku są za burmistrzem. Jak to argumentowano?
- Wybrali nas mieszkańcy i w ich imieniu wyraziliśmy swój głos. Nie będziemy wchodzić w spory proceduralne miedzy panem burmistrzem, a wojewodą, choć należy zwrócić uwagę, że wskazane powody uchylenia uchwały w sprawie studium są w świetle licznych zgłoszonych merytorycznych uwag są mało satysfakcjonujące. Sprawa w sądzie nie jest przesadzona. Wbrew dużemu optymizmowi prezentowanemu przez pana wiceburmistrza Milera, nie jesteśmy w stanie przewidzieć ile czasu potrwa postepowanie w sądzie i jaki będzie ostatecznie wynik. Nie wiem też czy sami mieszkańcy nie zaskarżą uchwały – mówiła Magdalena Pieczyńska z KO, już na wstępie oznajmiając, że klub KO będzie głosował przeciw.
- Martwi mnie to, że jako rada miejska odbieramy sobie szanse, aby odwołać się do sadu. Jest wiele głosów, że rząd atakuje bezpardonowo samorządy odbierając im kompetencje. No, czego państwo się boicie? Niech sąd administracyjny oceni i wyda wyrok – apelował przed głosowaniem do radnych KO i PiS radny GIS Marcin Para, dodając, że to jego zdaniem decyzja polityczna i odpowiadając dalej na własne pytanie. - Czego się boja radni? Sprawa jest oczywista. Jakiegokolwiek sukcesu burmistrza. Jak przyjęte zostałoby studium, to argumentacja tocząca się w przestrzeni publicznej, że nie buduje się mieszkań społecznych upadłaby, bo coś by się zaczęło dziać w tym temacie, chociaż i tak się dzieje w Nowym Czarnowie. Byłoby wiele innych mniejszych sukcesów. Zbliżają się wybory i jeśli zdarzyłoby się tak ze Mieczysław Sawaryn chciałby w nich wystartować, to dwie partie polityczne, które maja swoich kandydatów mogłyby potraktować go jako dosyć groźnego kandydata – mówił M. Para.
Niestety, po merytorycznej debacie śmieciowej, o której ostatnio szeroko pisaliśmy w gazecie, gryfiński samorząd wrócił na swoje miejsce, pełne złośliwości i personalnych ataków. Sesja dalej trwa. Omawiane są kolejne istotne sprawy m.in. dotyczące Starych Brynek.
Co dalej ze studium? Na to pytanie postaramy się precyzyjnie odpowiedzieć w najbliższym wydaniu Gazety Gryfińskiej - tam również przedstawimy pozostałe tematy poruszone na sesji - dlatego już teraz zachęcamy do jej kupna we wtorek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze