AKTUALIZACJA (godz. 22.30). W śmietniku przy ul. Mazowieckiej, tuż obok bloku GTBS, znaleziono dziś pytona. Gdy na miejsce przyjechali pracownicy fundacji „Dzika Ostoja” zwierzę było już martwe. Niewyjaśnioną dotąd zagadką pozostaje, czy wrzucono je w worku do pojemnika martwe czy żywe?
Jak udało nam się ustalić, pierwsze osoby widziały węża już w godzinach porannych. Jedna z lokatorek bloku TBS przy ul. Mazowieckiej w Gryfinie, myślała jednak, że to zabawka. Bo, któż spodziewałby się pytona w pojemniku na śmieci?
Gdy nieco później do wiaty ze śmietnikami wkroczyła ekipa sprzątająca, nikomu nie było jednak do śmiechu. Natychmiast wezwano służby, które zabrały pytona. Podobno to zagrożony gatunek.
Policja szybko zaczęła szukać właściciela węża wśród mieszkańców pobliskiego budynku. Nie wiemy czy udało im się go ustalić.
AKTUALIZACJA godz. 22.30
Rozmawialiśmy z Krzysztofem Jankowskim, prezesem Fundacji Dzika Ostoja, która współpracuje z Gminą Gryfino przy podejmowaniu dzikich zwierząt.
- To był pyton królewski. Niewielki, miał 106 cm długości. Gdy go podejmowaliśmy, był już martwy – wyjaśnia nam K. Jankowski.
Pyton porzucony był w worku z… choinką. O ile sam do niego nie wszedł. Służby badają okoliczności, w jakich gad trafił do śmietnika. Pytona królewskiego można legalnie hodować w Polsce. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że takie pozwolenie posiadał jeden z okolicznych mieszkańców.
- Należy uwzględnić temperaturę, jaka panowała dziś na dworze. Pytony królewskie potrzebują za dnia 30 stopni C, a w nocy 26 stopni C. Tymczasem dziś temperatura spadła u nas poniżej zera. Gad w takich warunkach wytrzyma kilka godzin – przekazuje nam Krzysztof Jankowski.
Dodaje również, że pyton w takich rozmiarach nie był w stanie zrobić krzywdy ludziom. To dusiciel, ale zbyt mały, aby zaszkodzić człowiekowi. Ten gatunek jest niejadowity. Tylko takie można hodować w Polsce. Okazuje się, że tego typu zwierząt pracownicy Dzikiej Ostoji podejmują kilka, do kilkunastu rocznie. Kilka razy na przestrzeni ostatniej dekady zdarzyło im się podejmować też jadowite, czyli nielegalnie przetrzymywane w Polsce węże.
Więcej informacji o pytonie z ul. Mazowieckiej, w kolejnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Jak już kogoś cytujecie to chociaż dowiedzcie się z kim rozmawiacie... Pan się nazywa Michał Kudawski
Od 18 lutego 2020 jeat podobno tak: - Rada Fundacji na Rzecz Zwierząt „Dzika Ostoja” informuje, że na Zgromadzeniu Zwyczajnym odbytym w dniu 06 lutego br. przyjęła rezygnacje: pani Marzeny Białowolskiej z funkcji Prezesa Fundacji oraz pana Michała Kudawskiego z funkcji Członka Zarządu i od tego dnia wymienione osoby nie reprezentują naszej Fundacji - czytamy w oświadczeniu rozesłanym do mediów.
Pierwszą służbo wezwana na miejsce była Straż Miejska a ona wezwała pracownika Dzikej Ostoii. Pracownik przelazła info i zawiadomiono policję. Wąż już przy SM był martwy, tak samo w momencie robienia zdjęcia z artykułu. Proszę szanowną redakcję o pełne i sprawdzone informacje, bo osoba robiąca zdjęcie była poinformowana że wąż jest martwy. Pozdrawiam
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Jak już kogoś cytujecie to chociaż dowiedzcie się z kim rozmawiacie... Pan się nazywa Michał Kudawski
Od 18 lutego 2020 jeat podobno tak: - Rada Fundacji na Rzecz Zwierząt „Dzika Ostoja” informuje, że na Zgromadzeniu Zwyczajnym odbytym w dniu 06 lutego br. przyjęła rezygnacje: pani Marzeny Białowolskiej z funkcji Prezesa Fundacji oraz pana Michała Kudawskiego z funkcji Członka Zarządu i od tego dnia wymienione osoby nie reprezentują naszej Fundacji - czytamy w oświadczeniu rozesłanym do mediów.