Przyjmuje się, że tradycja gryfińskiego szczypiorniaka sięga końcówki lat 70., gdy szkoleniem chłopców zajął się Wiesław Górny. Mało kto pamięta już, że kilka lat wcześniej w piłkę ręczną grały… gryfińskie dziewczęta
Na przełomie lat 60. i 70. szczypiorniak był bardzo popularną dyscypliną. Na terenie powiatu gryfińskiego był on jednak skierowany głównie do kobiet.
- Drużyny zakładano w każdej podgryfińskiej wsi. Jedna istniała np. w Baniach, ale najmocniejszym zespołem dysponował LZS Sobieradz. Tamtejszymi dziewczętami opiekował się Władysław Malitowski, prężny działacz LZS Chwarstnica. Stworzył bardzo dobrą drużynę, osiągając spore sukcesy podczas imprez sportowych. Jego podopieczne były znane w całym naszym województwie – mówił przed ponad trzydziestoma laty prezes LZS Gryfino, Kazimierz Giernatowski.
Zainteresowanie szczypiorniakiem w regionie było na tyle duże, że szybko przeniknęło do miasta. W Gryfinie dziewczęta zaczęły grać w handball na początku lat 70. To prawie o dekadę szybciej, niż chłopięcy zespół Hermesa, od którego powstania datuje się historię lokalnego szczypiorniaka. Równie interesujące jest, że trenerem i opiekunem drużyny dziewcząt był…Marek Zielonka.
- O tym, że zająłem się ręczną spowodował przypadek – mówił na naszych łamach przed pięcioma laty. – Pochodzę z Gryfic. Gdy ukończyłem Studium Nauczycielskie zostałem skierowany do pracy w Szkole Rolniczej, która znajdowała się w Pałacyku pod Lwami. Miałem 21 lat, chciałem zaangażować się w działalność sportową. Najbliższa mi była koszykówka, ale okazało się, że w tym czasie odbywał się tylko kurs na instruktora piłki ręcznej. Pojechałem w wakacje na cztery tygodnie do Świnoujścia i uzyskałem uprawnienia – mówił.
Trenowanie dziewcząt wynikło z przyczyn, które dziś nazwalibyśmy naturalnymi. W szkole, w której pracował Zielonka, uczyły się niemal wyłącznie panie.
Cały artykuł znajduje się w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze