Reklama

Pojechał na Ukrainę i busem woził uchodźców

Z pomocą dla Ukraińców ruszyło wielu Polaków. Trudno zliczyć wszystkie zbiórki i akcje humanitarne. Na nietypową pomoc zdecydował się Przemek Lewandowski. Pojechał swoim busem na przejście graniczne do Budomierza, gdzie przez niespełna tydzień robił za darmową taksówkę po stronie ukraińskiej. Woził uchodźców wojennych na krótkim, trzykilometrowym odcinku, tuż przed granicą z Polską. Co chwila zabierał kolejne osoby, które chwilę wcześniej musiały pożegnać się z bliskimi. Co chwila jego bus wypełniały świeże łzy. Również Przemka

- Liczba pożegnań, była przerażająca. Bywało tak, że mąż żegnał się z kobietą przed moim busem, a ona płacząc wchodziła do środka. Przez te pięć minut wiozłem ją, a ona dalej cały czas wyła. Mi też często ciekły łzy. Wychodziliśmy z busa, a ona obejmowała mnie i płakaliśmy razem w objęciach. Tak jakbym, był jej mężem. Jakby ciągle się z nim żegnała. Takich sytuacji miałem dziesiątki – wspomina ostatnie dni Przemek Lewandowski, którego wiele osób zna jako organizatora Gryfińskiego Festiwalu Miejsc i Podróży Włóczykij.

[...]

Reklama

- Zaczepiłem się u stowarzyszenia, które stworzyło punkt medyczny po ukraińskiej stronie. Trzy razy dziennie zawoziłem tam medyków specjalnym korytarzem, dzięki czemu mogłem szybko przekraczać granicę – mówi Przemek.

Wożenie służb medycznych zajmowało chwilę, więc pozostały czas wykorzystywał na transport uchodźców. Ci po przekroczeniu pierwszej kontroli na terenie swojego kraju, musieli przejść pieszo trzykilometrowy odcinek przed Polską odprawą.

- Zazwyczaj na raz wpuszczali po ok. 200 osób. Część z nich niemal przebiegała te trzy kilometry, ale były też matki z dziećmi, osoby starsze z ciężkimi torbami. Był totalny mróz, niektórzy nie mogli już iść, a matki z dzieciakami na rękach potrafiły ten dystans pokonywać przez kilka godzin, dla wielu więc podwózka busem, była bardzo pomocna. Zazwyczaj zabierałem tych najsłabszych, zamykających peleton - mówi Przemek, który wskazuje także na potężną dawkę emocji, będącej nieodzownym elementem krótkiej podróży z Ukraińcami.

Reklama

[...]

Gdy osiem rakiet spadło na poligon w Jaworowie, to poczułem może nie strach, ale niedowierzanie, bo kilka godzin wcześniej byłem w jego pobliżu. Odwoziłem tam całą rodzinę, którą cofnięto z granicy.

 

Cały artykuł o pomocy Przemka Lewandowski w Ukrainie przeczytacie w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama