Reklama

Podwójne standardy Andrzeja Urbańskiego

Po raz kolejny postanowiliśmy się odnieść do sprawy związanej z dzierżawą lokalu, przy okazji przedstawiając naszym zdaniem brak spójności w samorządowej działalności Andrzeja Urbańskiego.

Wiele razy odnosiliśmy się do „rewelacji” publikowanych przez naszych przeciwników z branży medialnej dotyczących lokalu, w którym mieści się nasza redakcja. Przypomnę jedynie, że w 2019 roku przystąpiłem do przetargu na dzierżawę lokalu przy ul. Bolesława Chrobrego. Co istotne, każdy mógł to uczynić. Przetarg był publicznie ogłaszany. Wystarczyło, że jako jedyny oferent przebiłem cenę wywoławczą o kilka złotych, osiągając stawkę 14 złotych brutto za metr kwadratowy (inne media kłamią, podając nieprawdziwą stawkę).

Właściciel portalu igryfino z Cedyni również mógł przystąpić do tego przetargu, ale nie ma żadnego biura w Gryfinie. Podobnie jak właściciel N7DG, który jednak woli dzierżawić pomieszczenia w piwnicy budynku przy ul. Asnyka, zapewne płacąc kilkukrotnie mniej niż ja za wydzierżawiony lokal. Przywykłem, że wszystko, co dotyczy mojego nazwiska to dla Kordylasińskiego czy Kwapisza woda na młyn. Nie zamierzam szukać przyczyn ich obsesji na punkcie mojej rodziny. Dziwi mnie za to podejście pewnego obozu politycznego do mojej osoby.

Reklama

W zeszłym roku przez kilka miesięcy prowadzona była kontrola zawierania oraz realizacji umów najmu lokali i budynków użytkowych w Gminie Gryfino. Świetnie, że komisja rewizyjna postanowiła to sprawdzić. Ucieszyły mnie nawet dochodzące głosy, że przewodniczący komisji Andrzej Urbański skupił swoją uwagę głównie, a może tylko, na naszym lokalu. Uznaliśmy, że sprawa zostanie wyjaśniona. I tak też się stało. W trakcie kontroli okazało się jednak, że urzędnik popełnił błąd dotyczący dzierżawionego przeze mnie lokalu, jeszcze przed ogłoszeniem przetargu. Nie dopełniono drobnej sprawy formalnej, nie publikując przed przetargiem obwieszczenia o tym, że ów lokal jest pusty (sam przetarg był ogłoszony publicznie). Nie nasz błąd, zawalił urzędnik, nic nam do tego. Chociaż odium częściowo spadło na nas, bo dało pretekst do ponownego hejtowania naszej redakcji przez wyżej wymienionych.

Nie budzi wątpliwości obsesyjne zachowanie panów K. Nie mam zamiaru z nimi polemizować, szkoda naszych łamów, mogę to uczynić jedynie na sali sądowej. Dziwi mnie jednak postawa Andrzeja Urbańskiego, przewodniczącego komisji rewizyjnej działającej przy radzie miejskiej. Mam wrażenie, że samorządowy senior kreuje się na swoistego sędziego, dbającego o sprawiedliwą i wyważoną ocenę. Trudno jednak uciec od oceny jego postawy w przedmiotowej sprawie.

Reklama

Otóż w styczniu pisaliśmy o bezprecedensowej decyzji radnych - na wniosek przedsiębiorczyni (osoby związanej z poprzednim obozem rządzącym w Gminie) radni Koalicji Obywatelskiej z Andrzejem Urbańskim na czele, byli za bezprzetargowym wydzierżawieniem dla niej lokalu gminnego na aż dziesięć lat! Przegłosowali taką uchwałę podczas sesji wznosząc hasła o wspieraniu lokalnych przedsiębiorców. Urbański jako jeden z dziewięciu radnych zagłosował za dzierżawą lokalu na dziesięć lat bez przetargu dla wspomnianej przedsiębiorczyni. Tymczasem, gdy sprawa dotyczy już mojej osoby, Urbański podejmuje szczegółową kontrolę mającą na celu – no właśnie, co? Nacisk na lokalne wydawnictwo? Atak na wolne media? Głośna ostatnio w Polsce sprawa dotycząca planowanej przez rząd ustawy, która w konsekwencji może ograniczać wolność mediów, pokazuje, że politycy lubią majstrować przy branży medialnej. Jak widać na wyżej opisywanym gryfińskim przykładzie, wcale nie ma znaczenia, jakie szyldy partyjne reprezentują.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama