Reklama

Podatki bez zmian. Zaciągniemy dodatkowy kredyt?

Trzeci rok z rzędu Gmina Gryfino nie zwiększy podatku od nieruchomości, mimo, że co roku wnioskuje o to burmistrz. Radni opozycyjni nie chcą się na to zgodzić, apelując o program oszczędnościowy. Władza wykonawcza odpowiada, że taka postawa opozycji jest nierozsądna, bo gwałtownie rosną koszty również dla samorządu, a wobec braku dodatkowych przychodów, gmina będzie musiała zaciągać wyższy kredyt. Radni dziś znowu odrzucili projektu burmistrza, stosunek głosowania był 11:10, czyli tradycyjny w tej kadencji

W czwartek przerwano sesję tuż przed głosowaniem uchwały w sprawie podwyższenia podatków od nieruchomości. Kluczowa był niespodziewana wypowiedź radnego Koalicji Obywatelskiej, Macieja Puzika.

- Tak naprawdę sprawa jest prosta. Podczas spotkania z przewodniczącymi klubów padło kilka elementów przy spełnieniu, których jesteśmy w stanie zaakceptować podwyżkę podatków. Chodziło o uchwałę zwolnienia z podatków dla osób nowo budujących się oraz przedstawienie informacji o oszczędnościach – mówił pod koniec kilkugodzinnej debaty radny KO, Maciej Puzik.

Reklama

Wówczas burmistrz Sawaryn poprosił o przerwę, informując, że przygotuje stosowne projekty uchwał. Tak też się stało. Dziś, po wznowieniu obrad, do porządku obrad dołączono m.in. projekt uchwały znoszącej podatek od nieruchomości dla właścicieli nowo wybudowanych domów.

- Przygotowaliśmy projekty uchwał, o których rozmawialiśmy. Zgodnie z tym, co podnosiliście państwo podczas obrad, przygotowaliśmy te zmiany, które powinny prowadzić do przyjęcia przez was z satysfakcją złożonych przez was propozycji – mówił M. Sawaryn, ale najwyraźniej wiedział już, że opozycja, mimo wszystko nie zgodzi się na kompromis, który sama zaproponowała, bo po chwili zasugerował, że projekt jego uchwały nie przejdzie. - Szanowni państwo, mamy obowiązki, starajmy się zabezpieczyć sprawy naszych mieszkańców. Jest oczywiście, że sytuacji galopujących inflacji, wojny na Ukrainie, nie ma prostych możliwości oszczędzania, które pokryją te skutki, które wystąpiły w finansach publicznych państwa, dużych gmin i wielu innych – dodał.

Reklama

- Sądziliśmy, że dzisiaj dostaniemy jakiś program oszczędności, które miałyby na celu już nie bawienie się w tegorocznym budżecie, który jest budżetem w zasadzie czyszczącym, ale dlatego, żeby pokazać te oszczędności, które miałyby na celu zmniejszenie obciążeń kredytowych gminy w przyszłym roku. Tego nie doczekaliśmy się – powiedział Andrzej Urbański z KO, merytoryczny lider opozycji, dając do zrozumienia, że nie poprą projektu burmistrza.

Do dyskusji chętnie włączał się również wiceburmistrz Nikitiński, który kilkukrotnie wymienił postulaty opozycji sprzed tygodnia.

Reklama

- Wszystkie z tych rzeczy zostały położone przez nas na stole. Czuję się wysoce rozczarowany. […] Kompromis, nie polega na tym, że jedna albo druga strona stosuje dyktat – powiedział P. Nikitiński.

Poza klasycznie mało merytorycznym Saneckim, do dyskusji włączyło się tylko kilku radnych. Głos zabrała radna Kasprzyk (z klubu burmistrza) wymieniając przeszło 70 gmin z naszego województwa, w których uchwalono w tym roku wyższe podatki od nieruchomości, niż stawki proponowane przez burmistrza Gryfina (początkowo miało być ok. 18%, później 16%, a tydzień temu zniżono je do 11%)

Reklama

- Jest to szereg samorządów, które wprowadziło już dawno działania oszczędnościowe. Nie porównujmy się do innych samorządów – odpowiedziała radna Magdalena Pieczyńska.

- Nie wierze, że w tych kilkudziesięciu samorządach jest tak, że w pierwszej kolejności szukają oszczędności, a mimo to podnoszone są u nich podatki. Szanowni państwo, w przyszłym roku wzrost inflacji ma sięgnąć 20%, a może nawet więcej. Gminy i samorządy maja zadania własne, które są dodatkowo powiązane. Na to musi starczyć pieniędzy – odpowiedziała Elżbieta Kasprzyk.

Reklama

Pomimo, że radni opozycji zdawali się być przekonani do swojego stanowiska, co chwila na mównicę wychodzili przedstawiciele władzy wykonawczej, apelując do radnych.

- Ekonomia, to nie psychologia, ekonomia, to prosta nauka o pieniądzach i skutecznych zarzadzaniu tymi pieniędzmi. Cały czas odnoszę wrażenie, że główną przeszkodą jest Mieczysław Sawaryn – mówił burmistrz.

- Jeżeli nie będzie tej podwyżki podatku, to automatycznie będzie o 2,5 mln zł więcej kredytu. I tutaj trzeba brać pod uwagę odsetki. Przecież te odsetki, to prawie 860 tys. zł i to nie będzie z kieszeni do kieszeni, to będzie pieniądz, który wytransferujemy do banku. O tyle mnie będzie do naszej dyspozycji, naszej jako mieszkańców, jako społeczności. Tyle zapłacimy za pożyczkę, która jest niepotrzebna i będzie wynikać tylko i wyłącznie z państwa decyzji. Tyle ten upór będzie kosztował – to słowa wiceburmistrza Milera.

Reklama

Nie przekonali jednak przeciwnych im radnych. Głosu w trakcie dyskusji nie zabrał Maciej Puzik, od którego propozycji w ubiegłym tygodniu rozpoczęły się działania mające na celu osiągnięcie kompromisu, między zwaśnionymi obozami. Głosowanie zakończyło się tradycyjnym wynikiem 11:10 na korzyść opozycji, która podwyżkę podatków odrzuciła.

Przeciw: Guga, Hołub, Jonasik, Piasecki, Pieczyńska, Puzik, Romanicz, Sanecki, Urbański, Wisińska, Witowska.

Za: Adamiak, Kasprzyk, Kozakiewicz, Namieciński, Para, Pazik, Polański, Sobczak, Trzepacz, Zwoliński.

Reklama

 

Komentarz

Jako przedsiębiorca nie przepadam za słowem „podatek”. Na myśl o kolejnych podwyżkach mam dość, bo to niezwykle trudny czas dla wszystkich prywaciarzy, zwłaszcza tych prowadzących niewielkie firmy. Mam jednak świadomość, że z czegoś należy finansować oświatę, budowę dróg i działalność wielu innych publicznych usług. Współczuję osobom, które o tym decydują, bo muszą znaleźć kompromis dbając zarazem o finanse publiczne, jak również o finanse swoich mieszkańców (wyborców).

W dzisiejszej dyskusji na sesji ponownie uciekł istotny - moim zdaniem – wątek, czyli fakt, że 75% wspominanych podatków od nieruchomości w naszej gminie płacą największe zakłady pracy (el. Dolna Odra, Zalando, Jaeger, Fliegel). To oni zrzuciliby się głównie na ponad 2 mln zł dodatkowego przychodu do skarbonki gminy, które wpłynęłyby po wspomnianych podwyżkach. Sporą część z pozostałej ćwiartki pokryliby przedsiębiorcy, a opłaty od właścicieli obiektów mieszkalnym stanowiłyby niewielką część.

Reklama

Nie jestem ekonomistą, ale na logikę - nie ma nic za darmo. Brak tych wpływów oznacza, że Gmina będzie musiała z czegoś zrezygnować lub będzie musiała zaciągnąć na ten cel kredyt. W takim układzie, to nie wspomniane zakłady w 75% pokryją ten wydatek, tylko my wszyscy, dodatkowo płacąc jeszcze od tego odsetki. Czy to rozsądne?

Kamil Miler

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama