- Dziwi mnie, że musimy to wszystko tłumaczyć. Energetyk nie pierwszy raz przerabia taką sytuację. W przeszłości zwracał już pieniądze, wobec czego władze klubu powinny pamiętać, że za każdym razem, gdy dojdzie do niewykonywania umowy, będzie się to wiązało z identyczną procedurą – mówi Paweł Nikitiński, odnosząc się do ubiegłotygodniowych zarzutów, jakie pod adresem władz miasta wystosował wiceprezes KSE
W gazecie Bogdan Kosmalski zarzucił urzędowi niekompetencję. Twierdzi, że celowo przedłużaliście moment wysłania klubowi pieniędzy, działając tym sposobem na jego szkodę. Rozważa wniesienie skargi.
Paweł Nikitiński: Pan Kosmalski czyni wiele szumu, nie mając żadnych podstaw. Już to próbował czynić. I wtedy i teraz nie ma racji, najkrócej mówiąc. Co do skargi, to prawo obywatelskie, nikomu nie wolno go odmawiać. Jestem wyjątkowo spokojny, po jej ewentualnym złożeniu przedstawimy wszystkie szczegóły, nie będą one dla władz klubu szczególnie korzystne.
Myślę, że wyjaśnienie tej kwestii jest zasadne. Zarzuty wiceprezesa Energetyka godzą w dobre imię urzędu i władz miasta.
Mieczysław Sawaryn: Zanim Paweł odniesie się do sprawy, wypowiem się jako prawnik. Każde stowarzyszenie posiada z gminą umowę, która określa obowiązki stron. Podstawą wypłacenia dotacji jest wykonanie tych obowiązków. Jeśli nie są zrealizowane, prawo zabrania nam wypłacenia dotacji.
To zrozumiałe. Chodzi jednak o to, że Energetyk rozliczył poprzedni rok. Przyznaliście mu dotację na kolejnych dwanaście miesięcy i wiosną przelaliście pierwszą transzę. Dlaczego więc na drugą musiał czekać aż do 14 grudnia?
Nikitiński: Nie rozmawiamy o poprzednim roku, ale o bieżącym, to jest istota całej problematyki. Od bieżącego roku bowiem kluby składają nie tylko sprawozdanie roczne, ale też sprawozdania cząstkowe. Na podstawie tej informacji dowiedzieliśmy się, że Energetyk próbował jednostronnie zmienić umowę.
Chodzi o wycofanie drużyny juniorów młodszych z WLJM i zgłoszenie zespołu do II klasy juniorów starszych?
Nikitiński: Tak. Urząd wskazał klubowi, że na skutek tej zmiany, bez aneksu do umowy, pieniądze nie będą mogły zostać przelane. I co istotne, to urząd, a nie klub szukał rozwiązania.
Cały artykuł znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze