Przeczytajcie archiwalny wywiad z Ryszardem Mateckim, opublikowany w poprzednim wydaniu Gazety Gryfińskiej (4 marca). Obecnie pewne jest już, że park narodowy w pierwszym etapie powstanie bez gminy Gryfino - piszemy o tym szerzej w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Rozmawiamy z Ryszardem Mateckim, członkiem grupy, która zainicjowała projekt Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, który jest również w radzie społecznej Zespołu Parków Krajobrazowych oraz uczestniczył w pracach zespołu działającego przy Ministerstwie Klimatu i Środowiska, który miał opracować plany odnośnie parku narodowego na Międzyodrzu.
Radni gminy Gryfino w rozmowie z nami dziwią się, że dotąd nie doszło do ich spotkania z grupą inicjatywną.
R. Matecki: My również dziwimy się, że dotąd nikt z radnych nas nie zaprosił, a jak najbardziej jesteśmy otwarci na spotkanie z samorządowcami. W liście napisaliśmy, że widzimy jak bardzo pośród wszystkich fake newsów, które produkują również radni i władze Gryfina, brakuje merytorycznej dyskusji. Sam fakt, że po tylu miesiącach dyskusji o parku narodowym radni opowiadają zaskakujące rzeczy, mam na myśli ostatnią sesję Rady Miejskiej, gdy dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki, nie świadczy dobrze o tym jak prowadzony jest dialog.
O którą kwestię chodzi?
- Jedna z radnych powiedziała o braku wyznaczonych granic, co jest przecież nieprawdą, a burmistrz Sawaryn mówił, że w procesie legislacyjnym w Sejmie RP można zmienić granicę parku narodowego, co też prawdą nie jest.
Może miał na myśli otulinę, bo ją można zmienić, chociaż nikt tego nie robi o czym mówiono podczas spotkania w Widuchowej.
- Ale nikt nie ma takiej woli, było to już wielokrotnie wyjaśniane. Na sesji pani Grudzińska mówiła, że w parku będzie tylko po kilkanaście osób dziennie, a radni kiwali głowami. Ale wystarczy pojechać do Parku Drawieńskiego i zobaczyć, że tam trzeba było robić limity wejść, bo tylu jest chętnych na spływy. Problemem DPN nie jest brak turystów, ale ich nadmiar. Radna Chmura mówiła, że dostęp do środków unijnych jeszcze będzie i możemy poczekać z decyzją. Ale właśnie o to chodzi, że nie będzie, środki się kończą i dlatego jest taki pośpiech.
Faktem jest, że gryfińscy radni wciąż nie otrzymali precyzyjnych odpowiedzi na zadane do ministerstwa pytania. Trzeba przyznać, że trwa to zbyt długo. Jeśli ministerstwu zależy na czasie, to powinni inaczej traktować samorządowców, którzy ostatecznie zdecydują w tej sprawie.
- Proces powoływania parku jest jedną wielką niewiadomą dla wszystkich stron. Pamiętajmy o tym, że od 24 lat nie został powołany żaden park narodowy w Polsce na bazie obowiązującej ustawy. Dlatego wszyscy się uczą, szukają odpowiedzi i robią to z maksymalnie dobrą wolą. Jak mogłaby wyglądać współpraca pokazuje postawa rybaków z Regalicy. Oni najlepiej wiedzą, że jeśli dziś nie podejmie się decyzji, to jutro nie będzie już o czym rozmawiać. Potrafili zainicjować proces konsultacji, przedstawić swoje stanowisko i uzyskali więcej niż się można było spodziewać. To dowód na dobrą wolę obu stron. A tymczasem oglądając ostatnią sesję Rady Miejskiej w Gryfinie widziałem zamkniętą na argumenty i wiedzę postawę, jaka panowała na sali. Wszyscy wiemy, że od lat Międzyodrze boryka się z poważnymi problemami. Przyszliśmy z inicjatywą, z pomysłem do samorządowców i Ministerstwa, aby wspólnie uratować ten teren, to niezwykle cenne miejsce i z propozycją jak to zrobić. Tymczasem w Gryfinie wygląda jakby ktoś coś chciał miastu zagrabić. Gryfino stawia nierealne warunki, żąda, strzela focha przy stole rozmów. Ludzie mówią, że coś im się zabierze, albo zakaże, gdy tymczasem rozmowa powinna koncentrować się jak wspólnie rozwiązać problem.
Większość mieszkańców chce rewitalizacji Międzyodrza, ale przede wszystkim oczekują konkretnych informacji w sprawie parku narodowego. Do dziś jednak nie ruszyła kampania informacyjna. Nikt nie wie w 100%, jak on będzie wyglądał. Słychać jedynie ogólnikowe zapewnienia. To wzmaga narrację, o której mówisz. Radni również czekają na konkrety i gwarancje złożone na piśmie.
- Mi również brakuje jasnego nakreślenia drogi do powołania Parku i wskazania kolejnych kroków i kompetencji. Uważam, że dzisiejsze bezprzedmiotowe dyskusje nie są wynikiem złej woli którejkolwiek ze stron, ale braku doświadczeń w przeprowadzeniu takiego procesu. Gwarancji nikt dać nie może, ponieważ one będą w gestii rady parku narodowego i dyrektora parku - wynikać będą z planu ochrony parku. Dlatego powstała propozycja „bezpiecznika” dotyczącego procesu decyzyjnego w trakcie tworzenia planu ochrony parku, żeby do tej rady zatwierdzającej plan weszli przedstawiciele samorządowców oraz organizacji wędkarskich i rybackich. Oni będą zabezpieczeniem procesu, którego po prostu nie można teraz przeprowadzić, gdy parku narodowego jeszcze nie ma.
Obecność w tym gremium to jedno, ale pozostaje kwestia większości czyli decyzyjności.
- Dlatego gminy teraz powinny zabiegać, aby mieć mocny głos w sprawach dotyczących planu ochrony, uczestnictwa w gremiach decyzyjnych, zabezpieczenia swoich interesów. To jest istota tego, o czym teraz powinni rozmawiać samorządowcy, a nie wymagać szczegółowych zapisów w sprawach, których teraz nikt nie jest w stanie określić. To wydłuża przepychankę i doprowadza do pata w rozmowach.
Uściślijmy - najpierw samorządy będą musiały określić czy chcą na swoich terenach park narodowy, potem w Sejmie RP procedowana będzie ustawa powołująca park narodowy, a dopiero po jej uchwaleniu może rozpocząć się proces prac nad planem ochrony parku, który prowadzić będzie rada parku.
- Zapomniałeś o podpisie prezydenta pod ustawą (śmiech). Opracowanie planu ochrony, to proces, który trwa kilka lat (może być ustanowiony do pięciu lat od momentu powołania parku – dop. red.). Uważam, że gminy powinny być w radzie parku, a do momentu ogłoszenia planu ochrony, powinien obowiązywać okres przejściowy, w czasie którego nie będą obowiązywać pewne obostrzenia, choćby związane z biletami, spacerowaniem, wędkowaniem czy pływaniem. Przecież z dnia na dzień nie ruszą do pracy ekipy, które będą czyścić kanały na Międzyodrzu. To będzie proces, który będzie rozłożony nawet na kilka lat.
Masz teraz na myśli proces rewitalizacji?
- Dokładnie. Musi przecież powstać pełna dokumentacja oraz zespół, który składać będzie wnioski w ramach różnych projektów. Rewitalizacja nie może się wiązać z tym, że spontanicznie na Międzyodrzu pojawią się stada buldożerów, bo nie możemy zapominać, że ciągle na pierwszym miejscu jest przyroda, która prawie nie pojawia się w dyskusji o Parku. Pieniądze, które przyjdą z budżetu państwa, traktowane będą jako wkład do tego, aby dopiero sięgnąć po środki unijne na rewitalizację.
Radni oczekują gwarancji sfinansowania prac rewitalizacyjnych. Czyli takowych na tym etapie nie otrzymają?
- Podam przykład – Gmina składa wniosek na budowę drogi i musi być właścicielem gruntów i je wcześniej wykupić. Czy w czasie głosowania ktoś da 100% gwarancji, że wniosek przejdzie? Ministerstwo gwarantuje miliony, które są już teraz zapisane w budżecie państwa. W przypadku PN karty są również po stronie Urzędu Marszałkowskiego, o czym prawie nikt nie mówi, a teraz przez Marszałka przygotowywane są dokumenty do projektu Life+ na rewitalizację Międzyodrza. Mowa tu o naprawdę ogromnych pieniądzach. Ogromną pracę inwentaryzacyjną, wraz z zespołem przyrodników, wykonała prof. A. Szlauer-Łukaszewska z naszej Inicjatywy. Zespół Parków Krajobrazowych mocno zabiega, aby w przyszłym roku odbył się tutaj zjazd organizacji zrzeszających parki narodowe w Europie, które potem będą mogły poprzeć nasze starania o dofinansowanie ze środków UE. Została uruchomiona bardzo złożona maszyna napędzana zaufaniem, dobrą wolą i wspólnym celem.
Zasadniczo wszyscy mają ten sam cel – uratować Międzyodrze.
- Dokładnie. Park Narodowy to tylko narzędzie służące realizacji tego celu. A w tym momencie patrzymy, że w Gryfinie zakładają ręce i mówią: my nie wiemy tak naprawdę czego chcemy. Bo wszystkie dotychczasowe żądania zostały spełnione. Gryfino chciało mniejszej otuliny – dostało ją, zabezpieczenia terenów inwestycyjnych przy elektrowni – dostało, ochrony interesów rybaków i wędkarzy – oni akurat zrobili to sami, bez udziału gminy, bez awantur i niezwykle skutecznie. W innych samorządach już zrozumieli co mogą osiągnąć i jakie będą korzyści z PN. Wskakują do pociągu, który już ruszył. Gryfino wychodzi na tego, który dalej kręci się po peronie, nie wie gdzie jechać, waha się, stawia nierealne warunki i wciska hamulec. Więc pociąg pojedzie bez Gryfina. Będzie można co prawda wskoczyć później, na innym przystanku, ale to już będzie podróż na innych warunkach, bo wszystkie miejsca w I klasie i przy oknach będą zajęte. Być może trzeba będzie już stać w przejściu, na korytarzu. I to nie jest żaden szantaż, tylko realna ocena sytuacji i nadchodzących wydarzeń. Jest czas na negocjacje i czas na decyzje.
Tylko, że władze organu uchwałodawczego jak i wykonawczego Gminy Gryfino, same niewiele wiedzą. Bez zaangażowania ministerstwa trudno dyskutować o jakichkolwiek planach, ktoś musi wyposażyć w wiedzę samorządowców.
- W mojej ocenie ministerstwo ma duże opóźnienia w społecznej polityce informacyjnej i nikt nie mówi, że tak nie jest. Miałem duży udział w tym, że ten marazm został przełamany i proces informacyjny zaczyna się rozkręcać. To zadanie przejął Zespół Parków Krajobrazowych, który otrzymał na ten cel duże środki, ale by je uruchomić muszą zadziałać procedury. Mam nadzieję, że na przełomie marca i kwietnia będziemy widzieć w regionie namacalne skutki tych działań.
Powstanie park narodowy?
- Powstanie. Z Gryfinem lub bez Gryfina. Nikt już nie będzie czekać, aż gryfinianie się ogarną. Naszym założeniem jednak było od początku, że to Gryfino będzie sercem i centralnym punktem przyszłego PN. Jeśli radni wykazują wolę spotkania, rozmów, pogłębienia wiedzy – a wierzę, że tak jest - to jesteśmy otwarci i w każdej chwili gotowi do spotkań. Nikt nie boi się pytań i razem będziemy mogli szukać odpowiedzi. Potrzebna jest jedynie dobra wola i zrozumienie procesów, w których Gryfino bierze udział, a obecnie tego nie widać. Ruch jest po stronie Gryfina.
• Rozm. Kamil Miler
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze