Przeczytajcie archiwalny wywiad z radnym Maciejem Puzikiem, opublikowany w poprzednim wydaniu Gazety Gryfińskiej (4 marca). Obecnie pewne jest już, że park narodowy w pierwszym etapie powstanie bez gminy Gryfino - piszemy o tym szerzej w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Rozmawiamy z Maciejem Puzikiem, radnym Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miejskiej w Gryfinie.
Jakie wątpliwości, jako radny, masz do projektu powołania Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry?
M. Puzik: Będę raczej należał do grona tych radnych, których szala przechyli się na stronę parku narodowego, a nie przeciwko. Aczkolwiek, nie jest to moja jednoznaczna odpowiedź i deklaracja. Nie jestem przekonany, czy ostatecznie zagłosuję za tym projektem.
Dlaczego wciąż tego nie wiesz?
- Największy problem stanowi kwestia przepływu informacji. Jest bardzo dużo pytań i mam wrażenie, że one w kółko się powtarzają, a jak już się pojawiają na nie odpowiedzi, to nie rozwiązują naszych wątpliwości, dlatego te same pytania wracają. Jeżeli chodzi o park narodowy, to mocno spolaryzowało się społeczeństwo w naszej gminie. Myślę, że dotyczy to jednak dwóch wąskich grup – stanowczych przeciwników i wielkich zwolenników parku. Sądzę, że oni stanowią kilka procent ludności naszej gminy, a pozostałe osoby w tym nie uczestniczą i to wynika być może z tego, że dotąd nie było żadnych ogólnodostępnych konsultacji dla mieszkańców Gryfina. Nie ma żadnych materiałów informacyjnych, czy to na stronie gminy czy za pośrednictwem prasy, aby dotrzeć do mieszkańców, wytłumaczyć co się dzieje w tym temacie.
Ale, kto ma to robić? Ministerstwo do tego nie przymusicie, a władze Gminy Gryfino tak jak i radni, sami nie mają pełnej wiedzy.
- Ministerstwo wysłało listy do mieszkańców, ale nie o takie listy przecież chodzi. Na pewno bardziej powinna zaangażować się w ten proces grupa inicjatywna. Na ostatniej sesji dostaliśmy pierwszy list od nich, ale brakowało mi ich wśród nas przy tej sprawie. Dialog z nimi jest potrzebny, bo najczęściej spotykamy się z wędkarzami czy rybakami, a więc osobami sceptycznie podchodzącymi do utworzenia parku narodowego, warto, abyśmy mieli też obraz płynący z drugiej strony, czyli od zwolenników tej idei. Może oni oczekują, że zostaną zaproszeni przez nas? A może powinni wyjść z własną inicjatywą, aby porozmawiać z nami i z mieszkańcami? W internecie dzieje się dużo, ale to nie jest to samo. Nie każdy zagląda do internetu, lepiej przeprowadzić na ten temat otwartą dyskusję.
Od odpowiedzi na zadane pytania uzależniasz swój głos?
- Może, gdybym znał odpowiedzi na przynajmniej 80% pytań, które zadajemy jako samorządowcy, byłbym w stanie jednoznacznie dziś oznajmić swoją decyzję (pytania radnych i odpowiedzi ministerstwa w całości opublikujemy na portalu gryfinska.pl - dop. red.). Jestem miłośnikiem przyrody, szkoda mi Międzyodrza. Wiem jak ono wygląda, bo niegdyś często pływałem tam na ryby. Chciałbym, aby je zrewitalizowano.
Pytanie czy powołanie parku narodowego, będzie jednoznaczne z kompleksową rewitalizacją Międzyodrza?
- Jeżeli ktoś, dałby mi gwarancję, że po utworzeniu parku narodowego będą konkretne plany i zapisane środki na ten cel, nawet bym się nie zastanawiał nad poparciem tego projektu. Ale jak każdy, jestem ostrożny co do deklaracji polityków. Władza się zmienia, a każdy ma inną wizję. Pamiętam jak minister Gróbarczyk obiecywał miliony na Międzyodrze, ale za słowami nie poszły czyny. Teraz też nie mamy żadnej gwarancji.
Radnych słowne obietnice nie satysfakcjonują – oczekujecie konkretów na piśmie?
- Tak, gwarancję i konkretny plan. Liczymy na to, że zostanie nam przedstawiony montaż finansowy, tego przedsięwzięcia. Pokazane zostanie to, gdzie pieniądze na prace na Międzyodrzu zostaną zabezpieczone. Jeśli takiego montażu nie ma, to nie ma przecież żadnej gwarancji, że środki na ten cel się znajdą. Nie może być tak, że zostanie powołany park, na papierze będzie to pięknie wyglądało, ale dojdą nam ograniczenia, a na Międzyodrzu nic się nie zmieni przez kolejne pięć czy dziesięć lat, co oznaczałoby całkowitą degradację kanałów.
Nie masz wrażenia, że proces ustaleń idzie zbyt wolno. Przecież w październiku zakończył prace zespół działający przy ministerstwie. W mojej ocenie, spotkania w Gryfinie powinny odbywać się regularnie, choćby co kilka tygodni. A przecież być może w czerwcu, jako radni, macie podjąć ostateczną decyzję.
- Mówi się o tym, że park utworzony ma być w tym roku, ale za tym nie idą czyny, czyli konkrety o których mówiłem. Gdyby to szło równolegle, to zapewne bylibyśmy dziś w innym miejscu. Dlatego byłem przeciwny referendum, bo w tej chwili nie wiedziałby co mam powiedzieć mieszkańcom, skoro sam mam wątpliwości, wynikające z braku wiedzy. Nie chodzi o to, aby pójść na referendum, tylko o to, aby pójść i zagłosować świadomie.
Tym bardziej, że referendum miałoby tylko opiniodawczą formę.
- Dokładnie. A w przypadku ostatecznej uchwały, która trafi na sesję, to będziemy mówić tak naprawdę o granicach parku. Nie będziemy rozważać tego czy park powstanie, czy nie, ale jakie będzie miał granice. A narastający teraz szum medialny, mówiący o tym, że pierwszym etapie park może powstać bez Gryfina, to duży problem. Ludzie zazwyczaj mają taką naturę, że jak ktoś stawia ich pod ścianą, to robią na odwrót. Takie działania oraz artykuły, które pojawiły się w Gazecie Wyborczej, sugerujące, że Rada Miejska w Gryfinie jest na nie, to bardzo zły kierunek.
Reasumując…
- Gdyby ktoś przycisnął mnie do ściany i kazał dzisiaj głosować, to pomimo wielu niewiadomych, pewnie zagłosowałbym na tak.
To nietypowa deklaracja, bo niemal wszyscy radni, z którymi rozmawiam unikają jasnego stanowiska za lub przeciw, klucząc w odpowiedziach i czekając na więcej szczegółów.
- I w pełni ich rozumiem, bo ja też wciąż nie mam pełnej wiedzy. Jeśli w ostatniej chwili pojawią się mocne argumenty na nie, to nie wykluczam, że zagłosuję jednak przeciw.
• Rozm. Kamil Miler
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dlaczego więc po prostu nie zażąda Pan jasnych i jednoznacznych odpowiedzi od właściwych ludzi? Do tego ludzi z Pana partii politycznej? Przecież to bardzo proste
Park narodowy to zbytek i kula u nogi. Park krajobrazowy jest wystarczającą formą ochrony przyrody na międzyodrzu. Tutaj potrzeba PIENIĘDZY - a od tworzenia struktur parku, dyrekcji, pracowników napewno tych PIENIĘDZY nie będzie więcej, tylko mniej. Międzyodrze jest zapuszczone, bo od dawna nie prowadzi się tam żadnych prac w zwiazku z melioracją, remontem śluz etc., a utworzenie parku narodowego prowadzenie tych prac skutecznie UNIEMOŻLIWI.
Nikt tu nie chce parku narodowego
nic mądrego nie powiedział, zresztą nie spodziewałem się zbytnio
Od początku było wiadomo że z tym PN to kwestia wizerunku dla nieudaczników z Ministerstwa Klimatu I Ochrony Środowiska, oraz chęć utworzenia intratnych stanowisk dla "swoich". Nie chodziło im o ratowanie międzyodrza międzodrza tylko o kasę.

Dlaczego więc po prostu nie zażąda Pan jasnych i jednoznacznych odpowiedzi od właściwych ludzi? Do tego ludzi z Pana partii politycznej? Przecież to bardzo proste
Park narodowy to zbytek i kula u nogi. Park krajobrazowy jest wystarczającą formą ochrony przyrody na międzyodrzu. Tutaj potrzeba PIENIĘDZY - a od tworzenia struktur parku, dyrekcji, pracowników napewno tych PIENIĘDZY nie będzie więcej, tylko mniej. Międzyodrze jest zapuszczone, bo od dawna nie prowadzi się tam żadnych prac w zwiazku z melioracją, remontem śluz etc., a utworzenie parku narodowego prowadzenie tych prac skutecznie UNIEMOŻLIWI.
Nikt tu nie chce parku narodowego