Trwa festiwal kłamliwych publikacji pod naszym adresem tworzonych przez Andrzeja Kordylasińskiego oraz Ryszarda Kwapisza. Ten pierwszy daje temu regularnie wyraz na swoim portalu. Od pewnego czasu w sukurs koledze przychodzi również Kwapisz, który na łamach N7DG (jest naczelnym tego tygodnika), również próbuje stosować taktykę Kordylasińskiego w walce z nami, czyli swoją konkurencją. Przyglądamy się temu z zażenowaniem, licząc na rozsądną ocenę społeczeństwa. Ale postanowiliśmy skończyć z naszą obojętnością wobec działań podejmowanych przez tych panów.
W ostatnim wydaniu N7DG padło pod naszym adresem wiele oszczerstw. Publikacje szkalujące nas osiągnęły apogeum, być może za sprawą artykułu, w którym opisaliśmy przeszłość Kwapisza – TW „Rak” - potwierdzając tym samym informacje krążące od dłuższego czasu w przestrzeni publicznej naszego miasta. Tymczasem N7DG w pełnym emocji tekście zarzuca nam powiązanie rodzinne. Trudno temu zaprzeczyć. Jerzy to mój tata, Tomasz to mój brat. Nie wstydzę się tego. Jestem wręcz dumny z tego powodu. Na szczęście to, że każdy z nas pełni funkcję publiczną, nie jest w Polsce zabronione.
W sytuacji jednak, gdy zarzuca mi się, iż jako wydawca czerpię z tego tytułu korzyści, uznaję za poważnie pomówienie, gdyż zbudowane jest na samych kłamstwach. Poniżej krótkie odniesienie się do kilku zarzutów N7DG.
-> Nie mamy łatwiejszego dostępu do reklam z Gminy Gryfino jak sugeruje N7DG. Odkąd wiceburmistrzem Gryfina jest Tomasz Miler, co roku zlecenia na ogłoszenia z Gminy Gryfino wygrywa N7DG. Było tak zresztą również przed 2015 r., gdy burmistrzem nie był jeszcze M. Sawaryn. Nieliczne ogłoszenia o priorytetowym znaczeniu trafiają jednak do obu gazet, co miało miejsce również za czasów burmistrza H. Piłata. Nie jest naszą winą, że Gmina chce przekazać informację swoim mieszkańcom również z wykorzystaniem lokalnej prasy.
-> Nieprawdą jest, że Jerzy Miler objął stanowisko wicestarosty, gdy na rynku istniała Gazeta Gryfińska. Pełnił tę funkcję od 2006 r., gdy wspólnie z bratem pracowaliśmy jeszcze w N7DG, zresztą w jednym zespole redakcyjnym z R. Kwapiszem. Nie zgłaszał on wówczas nam żadnych uwag, aby zatrudnienie naszego taty było jakimkolwiek układem.
-> Rzekoma przewaga naszej gazety w dostępie do informacji i pieniędzy z gminnego oraz powiatowego budżetu to poważny i niepodparty żadnymi dowodami zarzut N7DG. To również zarzut wobec publicznych funkcjonariuszy, takich jak burmistrz i starosta. Może to być dla nich podstawą do podjęcia kroków prawnych względem wydawcy i redaktora naczelnego N7DG.
-> N7DG pisze, że koszty redakcyjne naszej gazety były ograniczane przy pomocy pieniędzy z budżetu gminy. To jeszcze poważniejszy zarzut, podparty przez nich rzekomym zatrudnieniem na etacie w Centrum Informacji Turystycznej dziennikarza Gazety Gryfińskiej – Jakuba Stankiewicza. Sęk w tym, że J. Stankiewicz nigdy nie pracował, ani nie pracuje w CIT. Nie był zatrudniony w żadnej gminnej jednostce! Od 2010 r. Jakub Stankiewicz pracuje na etacie w moim wydawnictwie. Podając jako pewnik, że pracował on w Gminie, po prostu kłamią.
Do swojej tezy dokooptowali również Jakuba Sieradzkiego, który w ostatnich miesiącach przesłał nam kilka tekstów podpisanych swoim nazwiskiem i funkcją, jaką pełni w Bibliotece Publicznej w Gryfinie. To materiały dostarczone, których w N7DG również jest wiele. Kwapisz mógł zgłosić się po taki materiał do biblioteki, zapewne również otrzymałby go.
N7DG sugeruje również, że oszczędzamy, bo Kuba Kasprzyk zatrudniony jest w GDK. Ale K. Kasprzyk z GDK związany jest od 1989 r. (z kilkunastoletnią przerwą), a więc zanim podjąłem z nim jakąkolwiek współpracę - to wiedza powszechna dla gryfinian, ale najpierw trzeba nim być, tu mieszkać, żyć i rozmawiać z ludźmi. Sugerowanie, że zatrudnienie Kuby Kasprzyka w GDK obniżało koszty jego pracy w GG jest nieprawdą. „Wyobrażacie sobie, ile by kosztowało wydawcę Gryfińskiej, gdyby to on musiał w swej firmie zatrudnić choćby jednego z nich?” – tak pisze redakcja N7DG. Otóż wyobrażam sobie, ponieważ panowie Jakub Stankiewicz i Kuba Kasprzyk co miesiąc otrzymują wynagrodzenie ode mnie. To więc kolejne kłamstwo w artykule „siódemki”.
-> Odnosiliśmy się już krótko do artykułów publikowanych przez Kordylasińskiego, a dotyczących lokalu, który dzierżawimy na potrzeby naszej redakcji. Lokal był nieużywany przez wiele miesięcy, gdyż nie było na niego chętnych. Do dwóch pierwszych przetargów organizowanych na jego dzierżawę przez Gminę nie stanął nikt, mimo że informacje o nim publikowane były publicznie. Do trzeciego przystąpiliśmy jako jedyni, spełniając kwestie formalne i osiągając docelową stawkę z jednokrotnym przebiciem minimalnym. Z informacji jakie posiadamy, Gmina Gryfino już wcześniej na inne nieruchomości ustalała podział czynszu w zależności od prowadzonej w nim działalności. Reasumując, przetarg na trzyletnią dzierżawę lokalu znaleźliśmy w Biuletynie Informacji Publicznej Gryfino, który z racji zawodu, przeglądamy niemal codziennie. Wystartowaliśmy w przetargu jako jedyni i zwyciężyliśmy. Mógł to zrobić każdy i rywalizować z nami, przebijając naszą ofertę. Również Kwapisz czy Kordylasiński. Sugerowanie powiazań w tej kwestii jest tendencyjnym i bezpodstawnym pomówieniem.
Wobec kłamstw i pomówień pod moim adresem planuję podjąć natychmiastowe kroki prawne wobec redaktora naczelnego oraz wydawcy N7DG, a także pozostałych osób, które dopuściły się tego czynu. Podobnie jak inne znane mi osoby, które zostały pomówione w artykule „siódemki”.
Kamil Miler
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze