O aktualnej sytuacji gryfińskich rybaków, zeszłorocznej katastrofie ekologicznej na Odrze, przyszłości rzeki oraz o pomyśle utworzenia parku narodowego rozmawiamy z Krzysztofem Grzelakiem, prezesem Rybackiej Spółdzielni Regalica
K. Grzelak: Nikt nie jest w stanie przewidzieć czy ta katastrofa nie powtórzy się w tym roku. Natomiast mamy dobre informacje o aktualnym stanie Odry. Nawet naukowcy są zaskoczeni tym, że tak szybko się ona odnowiła. Bardzo dużo ryby wróciło z Jeziora Dąbskiego i z Zalewu Szczecińskiego. Ryb jest mniej, niż przed katastrofą, ale nie tak mało, jak wszyscy się spodziewali.
Odra więc nie umarła. Paradoksalnie ta katastrofa powinna jej przynieść wiele dobrego, o ile troska o jej stan nie będzie potrzebą chwili, a faktycznie pójdą za tym konkretne działania.
- Cały czas prowadzone są odłowy kontrolne. Co chwila wpływają do nas pisma, w których ludzie nauki z różnych instytucji, czy to stowarzyszeń, fundacji, uczelni, zwracają się o możliwość prowadzenia tutaj badań. Nagle wszyscy zaczęli badać Odrę z każdej strony. Najwięcej prowadzonych jest pod kątem rybostanu i stanu zdrowotnego ryb, który na bieżąco kontroluje instytut weterynarii. Z kolei instytut środowiska nieustannie bada stan wody. Do dziś nie stwierdzono żadnych składników szkodliwych dla zdrowia. Sądzę też, że nigdzie w Polsce ryby nie są tak szczegółowo przebadane jak w Odrze.
Można je więc bezpiecznie spożywać?
- Zdecydowanie. My oczywiście od jesieni dokonujemy odłowów gospodarczych, sprzedając ryby. Podkreślam, że są one niemal codziennie badane i nadają się do spożycia.
Całą rozmowę przeczytacie w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze