Reklama

Niezwykle trudna sytuacja młodej mamy. Alina prosi o pomoc

- Nigdy, nikogo nie prosiliśmy o pomoc, ale jesteśmy w ciężkiej sytuacji i każdy grosz się dla nas liczy – tak rozpoczyna swoją historię 26-letnia Alina Stelmaszyk z Bań, która znalazła się w niezwykle trudnej sytuacji. Prosimy, abyście poświęcili kilka minut i zapoznali się z jej historią, a jeśli macie możliwości - przyłączyli się do zbiórki

Rok temu życie zmieniło się o 180stopni, gdy na świat przyszedł nasz syn Aleksander. Niestety, gdy jeszcze byłam w ciąży dowiedzieliśmy się o wrodzonej wadzie serca. Wada jest bardzo skomplikowana, nasz synek żyje z jedną komorą serduszka. Jest już po dwóch operacjach ratujące życie. Dzięki specjalistom możemy być wciąż razem. Nasz synek potrzebuje leków, bez których nie mógłby funkcjonować. Musi również uczęszczać na rehabilitację, często korzystać z lekarzy specjalistów. Niestety, wszystko kosztuje.

Dawaliśmy radę, narzeczony pracował i na wszystko nam wystarczało, aż tu wielki szok, niedowierzanie. Mój stan z dnia na dzień się pogorszył, wizyty u lekarzy prywatnie i na NFZ diagnoza na początku Zespół Jelita Drażliwego. Stan się nie poprawiał, było wręcz jeszcze gorzej. Druga diagnoza – przepuklina. OK, jakoś to przyjęliśmy. W pewnym momencie brzuch urósł do rozmiaru ciąży w piątym miesiącu ciąży, szybko wykonano USG, diagnoza… Torbiel na jajniku o wymiarach 6cm x 8cm. Szybko skierowanie do szpitala, a tam… Nowotwór. Wycinamy całą macice. Świat się zawalił. Nowotwór? Ja już w wieku 26 lat mam raka? Już nie będę mogła mieć dzieci? Musieliśmy jednak oswoić się z tą diagnoza.

Reklama

Przyszedł dzień operacji, ogromny strach, lecz szłam z myślą, że się obudzę i będzie teraz tylko lepiej. Pojechałam o godz. 8.00, wróciłam o godz. 1200, o godz. 16.00 przyszedł lekarz i mówi: wycięliśmy tylko jajnik, macica została na miejscu. To nie wszystko, Pani ma guza na żołądku. Pobraliśmy próbki do badań.

Teraz wiem skąd były częste wymioty. O godz. 18.00 przyszła pielęgniarka i mówi, że będę wstawać z łóżka, byłam zadowolona, więc z pomocą pielęgniarki wstaję. A tu co? Krew leci jak szalona z drenu. Szybko wezwała lekarza, litr krwi stracony i znowu na blok, bo okazało się, że dostałam krwotoku wewnętrznego. Po szczegółowych badaniach zapadła ostateczna diagnoza - guz na żołądku jest nowotworem złośliwym. A na jajniku był przerzut.

Reklama

Świat się nam zawalił. Trudno jest cieszyć się życiem, gdy masz świadomość, że coś złego w tobie mieszka. Narzeczony musiał zrezygnować z pracy, bo ktoś musi się zajmować rocznym dzieckiem i oczywiście mną. Jestem zmęczona tym wszystkim. Ból kręgosłupa jest straszny, jestem na silnych lekach przeciwbólowych.

Niedługo zaczynam chemioterapie, więc dojdą nam kolejne koszty.

Ważę już 43 kg, a co będzie po chemii?

Prosimy Was o każdą złotówkę. Prosimy o pomoc w walce z tym świństwem.

Alina Stelmaszczyk

 

Wpłat można dokonywać poprzez serwis zrzutka.pl

Reklama

https://zrzutka.pl/8tmnp8

Rodzina za cel wyznaczyła zebranie 30 tys. zł, został on osiągnięty już po kilku dniach od ogłoszenia zbiórki. To jednak nie oznacza, że kolejne środki nie są potrzebne.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama