Nie zwiększono stawek podatku od nieruchomości, nie zwiększono również opłat za śmieci. Według większości radnych – to zły moment. Ale władza wykonawcza zwraca uwagę na to, że to może doprowadzić do deficytu w budżecie: skądś środki na wydatki gmina musi przecież czerpać. Efektem tych decyzji już podczas minionej sesji, było wycofanie projektu uchwały, na który mieszkańcy czekali od kilku lat.
Przeciwnicy wskazywali, że to zły moment na podwyżki podatków, choćby tak niewielkie, bo w trudnej sytuacji znajduje się wielu mieszkańców naszej gminy. Wskazywali na duże podwyżki czynszów czy opłat za inne media, które muszą regulować każdego miesiąca wobec różnych instytucji.
Zwolennicy podniesienia podatku od nieruchomości twierdzili, że nie jest jednak tak bolesny. Płaci się go raz w roku i wyliczany jest od wielkości posiadanej nieruchomości. W obecnym roku stawka za 1 m2 mieszkania wynosi 1,05 zł, Minister Finansów wskazał maksymalną stawkę na poziomie 1,25 zł (o 4,5% większą), ale projekt uchwały burmistrza Gryfina wskazywał wzrost do 1,08 zł, a więc o trzy grosze. Za przykładowy budynek mieszkalny o pow. 60 m2 zamiast 63 zł zapłacilibyśmy 64,8 zł – o niemal 2 złote więcej w skali całego roku. Większe stawki dotyczą budynków przeznaczonych do prowadzenia działalności gospodarczej. Obecna stawka wynosi 30,28 zł, a wzrosnąć miała do 31,22 zł za m2. Przy przykładowym lokalu o pow. 100 m2 wzrost w skali roku wyniósłby niespełna 100 zł. Po podwyżce łącznie do budżetu wpłynęłoby z tytułu podatku za nieruchomości 57,3 mln zł, z czego nieco powyżej 1 mln zł pochodziłoby opłat za budynki mieszkalne, a 14,7 mln zł, to wpływu za budynki przeznaczone na działalność gospodarczą. Ale od dużych zakładów, często z obcym kapitałem, pochodzi najwięcej wpływu z tytułu tego podatku - to co roku przytaczany przez burmistrza argument.
Ostatecznie podatki pozostały na tym samym poziomie, a do budżetu gminy wpłynie w przyszłym roku o ok. 820 tys. zł mniej niż zakładano (po podwyżkach), ale za to o kilka milionów zł mniej ze względu na utrzymanie ceny opłat za śmieci na dotychczasowym poziomie. Gmina będzie musiała szukać środków, gdzie indziej, aby pokryć te koszty. Dlatego burmistrz zdecydował o zdjęciu z porządku obrad projektu budżetu obywatelskiego na przyszły rok (wydatek 1 mln zł). To oburzyło wielu radnych. Padały słowa "szantaż", z czym nie zgadzała się władza wykonawcza, twierdząc, że "nie ma darmowych obiadów".
Co dalej? Czy temat podwyżek i BO wróci na kolejnej sesji? Cały - obszerny - artykuł na ten temat przeczytacie w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze